Debata „Plusa” z Kazimierzem Greniem: Asy pozostały w roli bezpiecznika
Kazimierz Greń jest niezwykle barwną, ale i ważną personą w środowisku piłkarskim. Pomagał wygrać wybory najpierw Grzegorzowi Lacie, a później zorganizował zwycięską kampanię obecnie panującemu Zbigniewowi Bońkowi. Tyle że poprzednikom Zibiego nie szczędzi dziś przykrych uwag.
(…)
– Czy bez pana pomocy Boniek zostałby prezesem? – Trochę niezręcznie jest mi wkraczać w te obszary. Do pewnego momentu nie byłem pewien, czy ma być to Zbyszek Boniek. Jako osobowość on mi się bardzo podoba, ale od trzech lat mówiłem, że w związku niezbędne są zasadnicze zmiany. I nie wiedziałem, czy Boniek nie pójdzie z ludźmi, którzy będą chcieć bronić starych układów. Czekałem zatem do końca, bo chciałem uniknąć kolejnej kosztownej pomyłki. I sytuacji, w której zarzucano by Greniowi: niby chciał zmian, a poszedł pod rękę ze starą kapelą. Nie chciałem się dać wkręcić w złą sytuację. Prezes niby nowy, ale otoczył się opatrzonymi twarzami. To by mi nie pasowało. Na szczęście Zbyszek od początku poszedł drogą reform.
– A czy nie boi się pan, że przyjdzie nowa brygada, która będzie kręciła własne lody? Na przykład zwolnienie Mirosława Dawidowskiego, trenera 16-latków, gdy ten powinien przygotowywać drużynę do ważnych zawodów, może być takim złym przykładem. Nie ma pan obaw, że zaczyna się nowe kumoterstwo? – Takie pytania padły ostatnio na zarządzie. To prawda, że w związku powinna zapanować transparentność. Nie taka jak z tą nieszczęsną działką. Mówiono głośno o kupnie czy sprzedaży, ale nikt nie wspomniał, że naprawdę chodziło tylko o wieczystą dzierżawę. Że nie ma do niej dojazdu, że jakaś rura wystaje z ziemi. A co do trenerów wątpliwości były. Ale Roman Kosecki za to odpowiada i pod swoimi decyzjami się podpisuje. Po naszych pytaniach stwierdził, że za wszystko bierze pełną odpowiedzialność i ta wypowiedź jest nagrana i zaprotokołowana. A skoro on jest wiceprezesem do spraw szkolenia i stwierdził, że trenerów należy zmienić – w tym Dawidowskiego – to ja podniosłem rękę za. Dotąd nie miałem powodów, aby mu nie ufać.
– Za jakie pieniądze ci nowi trenerzy będą pracowali? – Do tej pory wszyscy szkoleniowcy mieli 800 tysięcy złotych rocznie, a teraz ta kwota ulegnie istotnej redukcji. Teraz budżet na ich wynagrodzenia będzie wynosił 450 tysięcy.
– To chyba niezbyt wiele, jeśli weźmiemy pod uwagę premię przyznaną kierowcy Grzegorza Laty. – Widywałem go. Można to dosadnie określić. Kradzież w biały dzień, gdy wiadomo, ilu pieniędzy brakuje na choćby prawidłowe szkolenie młodzieży.
(…)
Zapis całej debaty w najnowszym miesięczniku Piłka Nożna Plus
Wiemy, kiedy Jan Urban ogłosi powołania na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski
Już za nieco ponad dwa tygodnie biało-czerwoni zmierzą się z Rumunią i Szwecją. Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, kiedy zostanie ogłoszona lista zawodników powołanych na listopadowe zgrupowanie.