Czy Papszun odejdzie przed końcem rundy? Oto odpowiedź trenera
Marek Papszun jest coraz bliżej przejścia z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa. Trener Medalików dostał pytanie o konkretny czas odejścia.
Mijają już prawie dwa tygodnie od pierwszych informacji o chęci zatrudnienie Marka Papszuna przez Legię Warszawa. W tym czasie w medeiach pojawiło się wiele informacji na ten temat, a atmosferę podgrzewał sam trener otwarcie wyznając chęć odejścia. Dziś pojawiła się informacja, że Raków jest już dogadany w sprawie pozyskania Łukasza Tomczyka z Polonii Bytom na miejsce Papszuna. Tymczasem po wygranym 2:1 meczu STS Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław, trener Papszun odpowiedział na kolejne pytanie o swoją sytuację. Zadał je Łukasz Ciona.
– Czy to już ostatnia niedziela, choć to mecz nie w niedzielę? Zobaczymy się na Cyprze czy nie? – zapytał Ciona.
– Eh, kurczę, to jest… nie chciałbym wchodzić w ten temat dzisiaj, bo to jest trudna sprawa – odpowiedział Papszun.
Mecz na Cyprze, do którego nawiązał redaktor Ciona to zaplanowany na 18 grudnia mecz z Omonią Nikozja w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji, który będzie jednocześnie ostatnim spotkaniem Rakowa w rundzie jesiennej bieżącego sezonu. Na razie drużyna będzie przygotowywać się do meczu 18. kolejki PKO BO Ekstraklasy z GKS-em Katowice w najbliższą niedzielę o 17:30. (AC)
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.
Legia pobiła niechlubny rekord! Seria bez zwycięstwa w lidze trwa
Historia wydarzyła się na naszych oczach. Wojskowi po raz 12. z rzędu nie byli w stanie zainkasować kompletu punktów w Ekstraklasie, bijąc tym samym rekord z 1966 roku.