Marcin
Kamiński otrzymał pierwszą czerwoną kartkę w lidze niemieckiej.
Polski obrońca musiał przedwcześnie opuścić boisko podczas
poniedziałkowego spotkania 23. kolejki 2. Bundesligi, w którym Vfb
Stuttgart zremisował 1:1 z Eintrachtem Brunszwik na wyjeździe.
Foto: Łukasz Skwiot
Poniedziałkowy
mecz w Brunszwiku znakomicie rozpoczęli goście. Już w trzeciej
minucie gry Stuttgart wyszedł na prowadzenie po celnym strzale
Portugalczyka Carlosa Mane.
Gospodarze
mogli odrobić straty w 32. minucie zmagań. Tak się jednak nie
stało, bowiem Mirko Boland nie wykorzystał rzutu karnego.
W
35. minucie spotkania żółtą kartkę obejrzał Marcin Kamiński.
Niestety, zaledwie sześć minut później Polak ponownie został w
taki sposób upomniany przez sędziego: były piłkarz Lecha Poznań
we własnej szesnastce nieprzepisowo powstrzymywał Gustava Valsvika.
Arbiter podyktował kolejną jedenastkę dla Eintrachtu, zaś
Kamińskiego odesłał do szatni.
Do
drugiego rzutu karnego podszedł tym razem obrońca Ken Reichel i
pewnym uderzeniem pokonał bramkarza Mitchella Langeraka,
doprowadzając do remisu 1:1.
Mimo
straty punktów w Brunszwiku zespół Vfb Stuttgart nadal jest
liderem tabeli na zapleczu Bundesligi. Drużyna prowadzona przez
trenera Hannesa Wolfa ma w tej chwili cztery punkty przewagi nad
drugim w klasyfikacji Unionem Berlin.
Harry Kane pozostanie w Bayernie? „Rozmowy przebiegają bardzo dobrze”
Kapitan reprezentacji Anglii już wkrótce może związać się z Bayernem Monachium nową umową. Kulisy rozmów ws. nowego kontraktu zdrawdził prezydent klubu ze stolicy Bawarii.