Przejdź do treści
Czas na derby!

Ligi w Europie Bundesliga

Czas na derby!

– W takich meczach przechodzi się do nieśmiertelności – powiedział kiedyś Kevin-Prince Boateng o matce wszystkich derbów, jak w Niemczech określa się spotkania Borussii Dortmund z Schalke 04 Gelsenkirchen. Nie rzucał słów na wiatr. Przeszedł. Jest pierwszym i do tej pory jedynym piłkarzem Schalke w historii, który w Revierderby nie wykorzystał rzutu karnego…


TOMASZ URBAN

Poza wspomnianym wyżej określeniem Mutter aller Derbys, Niemcy mają w zanadrzu jeszcze kilka innych pojęć definiujących to spotkanie. Najpopularniejsze z nich to oczywiście Revierderby, ale równie dużą popularnością cieszy się żartobliwe Herne-West kontra Luedenscheid-Nord, nawiązujące do miejscowości znajdujących się na trasach wylotowych z obu miast. Chodzi oczywiście o to, by nie brać do ust nazwy klubu śmiertelnego wroga. Jakkolwiek by ten mecz nazwać – nie ma w Niemczech bardziej prestiżowego starcia, nie ma bardziej ognistych derbów. Kiedy Blauweiss trafia na Schwarzgelb, w przesiąkniętym futbolem górniczym Zagłębiu Ruhry zawsze dochodzi do tąpnięć. Meczowi temu każdorazowo towarzyszą wielkie emocje i niesamowite historie. Można uznawać za pewnik, że i w najbliższą sobotę ognia nie zabraknie. 


Ale myliłby się ten, kto sądziłby, że zawsze tak było. Kiedy Schalke w 1934 roku zdobywało tytuł mistrza Niemiec, wracająca pociągiem do domu drużyna zatrzymała się na dortmundzkim dworcu, gdzie kwiatami i okrzykami tysiące ludzi gratulowało jej triumfu. Borussia Dortmund była do tego momentu ubogim krewnym Schalke. Dość powiedzieć, że pierwszą wygraną nad sąsiadem BVB zaliczyła dopiero w 1943 roku, czyli 18 lat po pierwszym, historycznym spotkaniu. Wtedy też zaczęły się pojawiać pierwsze niesnaski. Za formalny początek rozłamu uznaje się rok 1947, kiedy to oba kluby zmierzyły się w meczu o mistrzostwo Westfalii. BVB udało się wygrać po golu strzelonym w końcówce meczu. Piłkarze z Gelsenkirchen nie mogli się pogodzić z porażką i wbrew przyjętej etykiecie nie zostali po meczu na boisku, by pogratulować odbierającym puchar przeciwnikom. Kibice Borussii zaczynali odnajdywać swoją tożsamość, także dlatego, że ich drużyna coraz częściej potrafiła podstawić nogę renomowanemu rywalowi. Matka wszystkich derbów właśnie poczęła swe najukochańsze dziecko. 

GDYBYŚMY TYLKO COŚ WIDZIELI…

Lata 60., czyli początki Bundesligi, to już całkowita dominacja BVB. Z pierwszych 10 meczów obu drużyn w Bundeslidze łupem BVB padło aż osiem. Kilka z nich zasługuje jednak na osobną wzmiankę. W trzeciej kolejce sezonu 1964-65 obie drużyny spotkały się na Kampfbahn Glueckauf, jak nazywano wówczas stadion Schalke. Po 45 minutach goście prowadzili aż 6:0 i – jak można przeczytać w książce „Revier-Derby: Schalke 04 – Borussia Dortmund” autorstwa Gregora Schittkera – już w przerwie w ich szatni polał się szampan. Może dlatego gospodarzom udało się nieco poprawić wynik i zdobyć w drugiej części meczu dwie bramki. Tak czy inaczej – było to najwyższe wyjazdowe zwycięstwo odniesione w Revierderby przez jedną z drużyn. 

W kolejnym sezonie Borussia znów pokonała rywala 6:2, tym razem na stadionie Rote Erde w Dortmundzie. Do przerwy gospodarze prowadzili już 4:0, ale tysiące widzów opuściło stadion i udało się do domów. Powodem była wyjątkowo gęsta mgła, przez którą i tak niczego nie wdzieli. Piłkarz Schalke Klaus Fichtel, który wystąpił w 24 derbowych meczach BVB z S04 i jest pod tym względem rekordzistą, wyprzedzając Romana Weidenfellera i Michaela Zorca (po 23 występy), opowiadał potem, że piłkarze nawzajem informowali się o bieżącym wyniku meczu, a sędzia Gerd Henning wspominał, że biegał w ciemno za każdą piłką wstrzeloną gdzieś w mgłę i choć sam prawie niczego nie widział, to jednak nie chciał przerywać takiego meczu. Trzy gole w tym spotkaniu zdobyła jedna z legend Borussii – Lothar Emmerich, który po ostatnim gwizdku zapewniał, że gdyby piłkarze BVB cokolwiek widzieli, strzeliliby gościom jeszcze więcej goli. Mecz rozgrywany był w listopadzie, a trzeba zaznaczyć, że parę miesięcy wcześniej, w lutym, Borussia wygrała derby rozgrywane na tym samym stadionie aż 7:0, co do dziś pozostaje najwyższą wygraną w historii bundesligowych pojedynków obu drużyn, choć nie w ogólnej historii kontaktów obu klubów. W roku 1940 piłkarze z Gelsenkirchen zmietli bowiem z boiska rywali z Dortmundu, wygrywając aż 10:0. 

Do historii przeszło także derbowe spotkanie z 1969 roku rozgrywane w Dortmundzie. Po golu strzelonym przez gości przyjezdni kibice wylegli na murawę, a organizatorzy meczu do zaprowadzania porządku użyli owczarków niemieckich. Jeden z nich ugryzł w pośladek piłkarza Schalke Friedela Rauscha. – Przez dwie kolejne noce spałem tylko na brzuchu. Bliznę mam do dziś, derbowa pamiątka na zawsze. Kiedy później wychodziłem na spacer, co chwila słyszałem za plecami szczekanie kibiców – mówił po latach o tym zdarzeniu. Po tej sytuacji Bundesliga wprowadziła nakaz zakładania psom kagańców na stadionie. W odpowiedzi na tamte wydarzenia, Guenter Siebert, ówczesny prezydent Schalke, wypożyczył sobie z ogrodu zoologicznego lwa i przechadzał się z nim dumnie przy linii podczas meczu rewanżowego, pilnując oczywiście porządku na murawie.

PO OBU STRONACH BARYKADY

Od zarania Bundesligi przez oba kluby przewinęło się w sumie 24 piłkarzy, którzy przywdziewali zarówno czarno-żółte, jak i niebiesko-białe koszulki. 12 z nich przechodziło bezpośrednio z jednego klubu do drugiego. Taką drogę obrał między innymi Andreas Moeller, który przed pamiętnym sezonem 2000-01 przeniósł się z Dortmundu do Gelsenkirchen. Powitania tam nie miał zbyt miłego. „Ty kleszczu z Dortmundu! Witamy w niebieskim piekle!” – mógł przeczytać pod swoim adresem na jednym z banerów podczas pierwszego meczu w nowych barwach. Kiedy klub ogłosił jego transfer, natychmiast został zasypany setkami telefonów, telegramów i listów od kibiców, którzy uważali taki ruch za niegodny. Starzy mistrzowie z lat 30. składali swe legitymacje członkowskie, a kluby kibica bojkotowały później wyjazdy na mecze. Wrześniowe derby na Westfalenstadionie były dla niego prawdziwą próbą ognia. Grał nie tylko przeciwko rywalowi, ale także przeciwko absolutnie całemu stadionowi. I spisał się wspaniale. „Bez Moellera nie macie żadnych szans” – zaintonował nagle sektor wypełniony przyjezdnymi kibicami. „Płaczek” Andy był jednym z najlepszych zawodników na boisku i walnie przyczynił się do zwycięstwa przyjezdnych aż 4:0, a po zakończonym meczu z nagim torsem i ręką zaciśniętą w pięść z dumą paradował przed sektorem kibiców Schalke. Nie mieli wyjścia, musieli go w końcu zaakceptować. Na jednym z kolejnych meczów wywiesili jeszcze jeden transparent. „Kampfsuse Moeller” nawiązywało w prostej linii do „Heulsuse”, czyli do płaczka – ksywki, która przylgnęła do Moellera ze względu na jego niechęć do podejmowania pojedynków oraz perfidne wymuszanie rzutów karnych. Nowy przydomek miał zobrazować przemianę Moellera z beksy w walczaka.

Niezapomnianym momentem w historii Revierderby był też mecz z roku 1997. Borussia prowadziła 2:1, kiedy to w doliczonym czasie gry sędziowie podarowali gościom rzut rożny, którego tak naprawdę podyktować nie mieli prawa. Ale nikt potem, poza Gerdem Niebaumem – ówczesnym prezydentem BVB – nie zwracał tak naprawdę na to uwagi. W pole karne Borussii wbiegł nagle Jens Lehmann i zapomniany przez cały świat, a nade wszystko przez dortmundzkich obrońców, głową skierował piłkę do bramki BVB, stając się pierwszym bramkarzem w historii ligi, który strzelił gola z gry. Dwa lata później Lehmann via Milan trafił zresztą do Borussii, której barwy reprezentował przez następne cztery sezony. 

Bramkarze dość często stawali się zresztą bohaterami Revierderby. Najczęściej pozytywnymi. Tak było chociażby w 2004 roku, kiedy to Frank Rost obronił w Dortmundzie dwa rzuty karne wykonywane przez Jana Kollera i Torstena Fringsa, a minutę przed końcem meczu Ebbe Sand zdobył dla przyjezdnych zwycięską bramkę. Z kolei w sezonie 2010-11 zdecydowanego faworyta z Dortmundu niemal w pojedynkę powstrzymał broniący jak w transie Manuel Neuer, zaś Mats Hummels nie mógł się nadziwić, że jego drużyna nie wygrała tego meczu trzema golami lub wyżej. Nie zawsze jednak bramkarze stawali na wysokości zadania. W derbach rozgrywanych w drugiej kolejce sezonu 2007-08 doszło do zgrzytu pomiędzy Romanem Weidenfellerem a Geraldem Asamoahem. Po trzeciej bramce dla Schalke (mecz zakończył się wynikiem 4:1) napastnik wykonał gest ścinania głowy. Po meczu mówił, że była to reakcja na obraźliwe słowa Weidenfellera pod jego adresem. Bramkarz BVB miał go nazwać czarną świnią. Komisja ligi zdyskwalifikowała go pierwotnie na sześć tygodni za obrażanie rywala na tle rasistowskim, sam Weidenfeller utrzymywał jednak, że nigdy nie używał względem nikogo rasistowskich określeń, a Asamoaha nazwał jedynie (sic!) pedalską świnią. DFB dał temu wiarę i zamiast na sześć tygodni zdyskwalifikował Weidenfellera tylko na trzy.

REMIS DROŻSZY NIŻ WYGRANA

Wynik tamtego meczu osłodził nieco kibicom S04 to, co wydarzyło się kilka miesięcy wcześniej. Zmierzający po raz kolejny po wymarzony tytuł Królewsko-Niebiescy znów wysypali się na ostatniej prostej. Katastrofa była tym boleśniejsza, że przydarzyła się w Dortmundzie. Od 20 kolejki Schalke prowadziło w tabeli, by w 33 kolejce po porażce 0:2 (jedną z bramek zdobył wówczas Ebi Smolarek) w derbach oddać fotel lidera we władanie Stuttgartowi, który szansy oczywiście już nie pokpił. Borussia, grająca wówczas bardzo przeciętny sezon, wzniosła się na wyżyny możliwości, a kibice na trybunach machali w kierunku przyjezdnych replikami mistrzowskiej patery z dopiskiem „Tylko patrzeć, nie dotykać”. 

Opisując niezapomniane momenty tej derbowej rywalizacji, nie sposób nie wspomnieć też o meczu z sezonu 2008-09 rozgrywanym w Dortmundzie, kiedy to po godzinie gry goście prowadzili już aż 3:0, a mimo to nie dowieźli wygranej do końcowego gwizdka. Mecz zakończył się wynikiem 3:3, a Juergen Klopp mówił po nim, że ów remis smakuje o wiele bardziej niż cały szereg zwycięstw.

I tak można bez końca… To truizm, ale Revierderby to rzeczywiście coś więcej niż mecz. To wojna kultur. Kibicowskich kultur. Rywalizacja ta toczy się nie tylko na boisku, ale i na co dzień. Kibice Borussii są w stanie na przykład bojkotować tankowanie na stacji Aral tylko dlatego, że ma ona te same barwy co rywal zza miedzy. Nie tak dawno głośno było natomiast o historii dżokeja Michaela Beckmanna, który siedząc już na koniu, zdjął nagle kurtkę, pod którą kryła się niebieska koszulka Schalke, i w takim właśnie rynsztunku, przy akompaniamencie klubowego hymnu „Blau und Weiss, wie lieb’ ich dich”, dumnie przejechał cały parkour. Spiker w pierwszej chwili oniemiał, ale szybko odzyskał rezon. – Ciesz się, Michael, i delektuj chwilą. W końcu nieczęsto macie okazję do przeżywania radosnych chwil w tym mieście – rzucił w stronę cieszącego się po przejeździe jeźdźca, który ostatecznie ukończył konkurs na drugim miejscu. Symboliczne, nieprawdaż?

TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 36/2026

Nr 36/2026

Ligi w Europie Bundesliga

Bayern skończył piękną serię. Wszystko przez remis z Schalke

Bayern Monachium zremisował dziś 0:0 z Schalke 04 Gelsenkirchen. W ten sposób Bawarczycy zakończyli serię trwającą niemal 2 lata.

1. Bundesliga - FC Schalke 04 - FC Bayern Munchen am 05.09.2026 in der Veltins-Arena auf Schalke Trainer Vincent Kompany Muenchen unzufrieden, enttauscht, enttaeuscht, niedergeschlagen *** 1 Bundesliga: FC Schalke 04 vs. FC Bayern Munich on September 5, 2026, at the Veltins Arena in Schalke Coach Vincent Kompany Munich: dissatisfied, disappointed, disheartened, dejected MH
2026.09.05 Gelsenkirchen
pilka nozna liga niemiecka
FC Schalke 04 - FC Bayern Munchen
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Piłkarz Legii Warszawa o Robercie Lewandowskim: Najlepszy napastnik w historii Bayernu

Robert Lewandowski ma za sobą piękną karierę w szeregach drużyny Bayernu Monachium. Mówił o niej były zawodnik Die Roten, a obecnie piłkarz Legii Warszawa.

(211103) -- MUNICH, Nov. 3, 2021 (Xinhua) -- Robert Lewandowski of Bayern Munich celebrates his second goal during a UEFA Champions League Group E match between Bayern Munich of Germany and SL Benfica of Portugal in Munich, Germany, on Nov. 2, 2021. (Photo by Philippe Ruiz/Xinhua)

2021.11.02 Monachium
Pilka nozna Liga Mistrzow
Bayern Monachium - Benfica Lizbona
Foto Philippe Ruiz/Xinhua/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Napastnik opuścił Chelsea. Zagra w Bundeslidze

RB Lipsk wzmocniło ofensywę, pozyskując Marca Guiu. 20-letni środkowy napastnik przenosi się do Bundesligi z Chelsea. Podpisał kontrakt do 2031 roku.

Charlton Athletic v Chelsea, Emirates FA Cup Marc Guiu of Chelsea during the Charlton Athletic v Chelsea Emirates FA Cup Third Round match at The Valley, London, England on 10 January 2026 Credit: Dylan Hepworth/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. All rights reserved. Premier League and Football League images are subject to licensing agreements with Football DataCo Limited. see https://www.football-dataco.com Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1744-0178 DylanxHepworthx/xEveryxSecondxMediax
2026.01.10 Londyn
pilka nozna , Puchar Anglii
Charlton Athletic - Chelsea Londyn
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Reguła jednak nie trafi do BVB! Niemcy postawili na innego zawodnika

Nastąpił niespodziewany zwrot w sprawie transferu Marcela Reguły. Reprezentant Polski do lat 21 ostatecznie nie zostanie zawodnikiem Borussii Dortmund – informują Meczyki.

2026.08.02 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Marcel Regula
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2026.08.02 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Marcel Regula
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Stalmach z golem w debiucie! Słodko-gorzki występ Polaka [WIDEO]

Werder Brema przegrał aż 1:4 z Freiburgiem. Jedynego gola dla pokonanych strzelił debiutujący Dariusz Stalmach, który wszedł na boisko w 46. minucie.

Stalmach z golem w debiucie! Słodko-gorzki występ Polaka [WIDEO]
Czytaj więcej