Czarna lista Urbana. Co można zarzucić selekcjonerowi po czterech meczach Ligi Narodów?
W czasie zgrupowania, a także wrześniowo-październikowych meczów Ligi Narodów, selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban popełnił wszystkie możliwe błędy: personalne, taktyczne, komunikacyjne. One składają się na nędzny obraz biało-czerwonych w meczach z Bośnią i Hercegowiną, Szwecją i Rumunią.
Zebraliśmy do kupy wszystkie błędy popełnione we wrześniu i października przez Jana Urbana. Braki były na każdym polu: kompetencji miękkich i twardych oraz typowo menedżerskich.
Błąd numer jeden – zamykanie się na czołowych piłkarzy Ekstraklasy
Wydawałoby się, że szkoleniowiec, który w Ekstraklasie prowadził siedem klubów w 338 meczach, będzie ze szczególnym namaszczeniem podchodził do piłkarzy z ligi polskiej. Od początku jego selekcjonerskiej kadencji było jednak zgoła odwrotnie, o czym w czerwcu boleśnie przekonali się najwięksi bohaterowie sezonu 2025/2026 w PKO BP Ekstraklasie, a więc Karol Czubak, Michał Gurgul i Bartosz Nowak. Całe trio w nowej kampanii wciąż jest na fali, ale Jan Urban w dalszym ciągu tego nie zauważa. A sytuacja przed wrześniowo-październikowymi spotkaniami w Lidze Narodów wręcz tego wymagała. W przypadku Czubaka mowa o strzeleckiej posusze wśród napastników i kontuzji Adriana Benedyczaka, w przypadku Gurgula o brak klasowych lewych obrońców, w sytuacji rychłego przejścia na system z kwartetem defensorów, a w przypadku Nowaka chodziło o wzmocnienie rywalizacji w środku pola.
Doprecyzowanie, bo widzę, że poprzedni tweet wywołał sporo emocji.
Jan Urban nie powiedział dosłownie, że Czubak „odbił się od Belgii” ani że „raz dotknął piłkę”. To był zbyt daleko idący skrót.
Nie jest tak, że Jan Urban zamyka się na młodych piłkarzy, tylko drzwi do kadry otwiera im dość szeroko (czego najlepszym dowodem jest casus Wiktora Nowaka). Gdy przychodzi jednak do korzystania z ich usług, selekcjoner nie ma na już na nich kompletnie żadnego pomysłu. Mecze z Bośnią i Hercegowiną i Rumunią, Wojciech Mońka oglądał z wysokości trybun, zaś całe spotkanie ze Szwecją przesiedział na ławce rezerwowych. A przecież ten utalentowany środowy obrońca zasłużył, aby sprawdzić go przynajmniej w jednym z tych spotkań. Powołany awaryjnie za kontuzjowanego Jakuba Kamińskiego, Oskar Pietuszewski dostaje tylko 12 minut w rywalizacji z Rumunią, a z Bośnią i Hercegowiną pojawia się na boisku na ostatnią, symboliczną minutę. Zważywszy na przebieg obu spotkań, powinien dostać możliwość pokazania swoich umiejętności w większym wymiarze czasowym. Więcej okazji do gry dostał Marcel Reguła (46 minut w bojach z Rumunami i Bośniakami), ale i on zasługiwał na zdecydowanie większe zaufanie.
Wojciech Mońka ponownie poza kadrą.
🗣️ @sz_janczyk: Szkoda mi go. To zgrupowanie bardzo mocno go omija. Może nie szedłbym w narrację "Mońka i Potulski w pierwszym" – sam chciałbym zobaczyć duet z Porto, bo bardzo rzadko mamy dwóch stoperów grających razem w klubie na poziomie… pic.twitter.com/frmj8ZmbqS
Błąd numer trzy – zbytnie przywiązanie się do niektórych nazwisk
Jan Urban, jak każdy selekcjoner, ma swoich sprawdzonych i uniwersalnych żołnierzy. I ma do tego pełne prawo. Powinien jednak z nich zrezygnować, gdy widzi, że nie wydają się mocnymi punktami jego zespołu. Duży kredyt zaufania we wrześniowo-październikowych spotkaniach dostał przede wszystkim Karol Świderski, który od momentu przenosin do Widzewa Łódź nie imponuje formą (zaledwie jedna bramka w dziewięciu grach). Dla JU te statystyki nie miały jednak znaczenia, bo ślepo wierzył w 29-latka. Początkowo wpuszczał go w końcówkach spotkań z Bośnią i Hercegowiną i Szwecją, ale Świderski nie wniósł do gry biało-czerwonych oczekiwanego ożywienia. W nagrodę…wyszedł w pierwszym składzie w bojach z Rumunią i Bośnią i Hercegowiną. Pożytku żadnego znów jednak z niego nie było. W efektownie wygranym starciu z Rumunią był jednym z nielicznych graczy, do którego postawy można mieć zastrzeżenia (tylko jeden strzał, w dodatku niecelny). Z kolei w rywalizacji z BiH, przy stanie 0:0 zmarnował 100% sytuację.
Innym zawodzącym graczem Widzewa w bieżącym sezonie jest Przemysław Wiśniewski. Urban ma jednak do niego wyraźny sentyment. Jak inaczej bowiem wytłumaczyć fakt wystawienia go od pierwszych minut w starciu ze Szwecją, mimo słabej postawy 28-latka z tym samym rywalem kilka miesięcy wcześniej w barażu o awans do MŚ i dobrego występu Kacpra Potulskiego z Bośnią i Hercegowiną, który powędrował na ławkę. Rosły defensor znów „maczał” palce w porażce biało-czerwonych, a jeszcze bardziej pogrążył się po zakończeniu spotkania, gdy bez cienia żenady wyznał, że odpuścił krycie rywala w strefie, gdyż takiej gry uczył się we Włoszech.
Przemysław Wiśniewski o straconej bramce 👀
🗣️”Świadomie odpuściłem Gyokeresa. Tak mnie uczyli we Włoszech, żeby w strefie brać zawodnika, który wchodzi, bo mi ciężko cofnąć się za zawodnikiem jako środkowemu obrońcy”.
Niezrozumiały był również upór Urbana w stawianiu na Bartosza Slisza, zwłaszcza gdy do gry w kadrze sposobił się zdecydowanie bardziej usposobiony ofensywnie Wiktor Nowak. Slisz co prawda regularnie gra w Brondby IF, ale pewnych ograniczeń nie przeskoczy. Na szczęście selekcjoner dosyć szybko doszedł do wniosku, który z defensywnych pomocników więcej daje jego drużynie.
Błąd numer cztery – nieumiejętne rozegranie kwestii Roberta Lewandowskiego
Transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire komplikuje wiele kwestii związanych z jego występami w kadrze (długie loty, konieczność aklimatyzacji, uczestnictwo w treningach). Gołym okiem widać to było w czasie zgrupowania przed meczami Ligi Narodów. „Lewy” bardzo długo zmagał się z „jet lagiem”, przez co mecz z Bośnią i Hercegowiną był jednym z jego najgorszych występów w reprezentacji Polski. A mimo to, Urban trzymał kapitana na boisku praktycznie do końca, zmieniając go dopiero w 88. minucie. Jeszcze dziwniejsze było wpuszczenie go do gry w meczu ze Szwecją w 87. minucie, kiedy wynik był ustalony i jego obecność niewiele mogła zmienić. Lewandowski zdążył jednak jeszcze zobaczyć żółty kartonik. Identyczna sytuacja miała miejsce w spotkaniu z Rumunią, przez co, nasz kapitan zmuszony był pauzować w rewanżowej potyczce z Bośnią i Hercegowiną. Nie poleciał jednak z zespołem do Zenicy, tylko z Warszawy udał się prosto do Chicago. Widać wyraźnie, że selekcjoner kompletnie nie wie, jaką rolę powierzyć „Lewemu”, zarówno na boisku, jak i w szatni.
🚨 Robert Lewandowski opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski.
🗣️ Emil Kopański, rzecznik reprezentacji, dla kanału Meczyki: – Robert wrócił do hotelu z drużyną, po zjedzeniu kolacji pożegnał się z zespołem i życzył powodzenia. Dalszych planów Roberta niestety nie znam.
Stosowany przez Urbana w pierwszych dziesięciu meczach kadry system z trójką obrońców nie sprawdził się (szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ), więc przed spotkaniem z Bośnią i Hercegowiną, selekcjoner w końcu zdecydował się na jego zmianę. Mniejsza o wybory personalne (Jakub Kiwior na lewej obronie, zmieniony później przez niemającego doświadczenia w grze na tej pozycji Przemysława Frankowskiego), ale dzięki tym retuszom w defensywie, biało-czerwoni po raz pierwszy od prawie roku nie stracili bramki. Co więc robi selekcjoner w potyczce z najsilniejszym rywalem grupy 4 Dywizji B Ligi Narodów, Szwecją? Znów decyduje się na grę z „trójką z tyłu”, która, co za zaskoczenie, nie przynosi efektu. Całe szczęście, że w ostatnich dwóch meczach, Urban poszedł po rozum do głowy i zdecydował się powrócić do ustawienia z meczu z Bośnią i Hercegowiną.
Czy Jan Urban powinien odejść od gry trójką z tyłu i postawić na ustawienie z czwórką obrońców? 🧐⤵️ pic.twitter.com/rDYuZwpMbi
Błąd numer sześć – brak szacunku do wyróżniających się zawodników
Znamienny jest właśnie casus zmiany ustawienia przed meczem ze Szwecją, który sprawił, że na ławkę powędrowało dwóch piłkarzy, który akurat z drużyną Siergieja Barbareza zaliczyło dobre zawody. Powrót do systemu z trójką defensorów sprawił, że w odstawkę poszedł Kacper Potulski, w swoim drugim występie w kadrze pewny i spokojny w poczynaniach, dobrze współpracując z Janem Bednarkiem. Urban w centrum obrony widział jednak Kiwiora (który zawiódł na lewej obronie i już w przerwie został zmieniony) oraz będącego bez formy Przemysława Wiśniewskiego. Na ławce spotkanie ze Szwedami rozpoczął również Frankowski, który w trudnym momencie potyczkami z bałkańskim zespołem, nie zawiódł zaufania szkoleniowca. Oczywiście Urban ma prawo do swoich decyzji, ale fakt, że akurat dotknęły one tych zawodników, którzy swoją robotę, w przeciwieństwie do niektórych, wykonali rzetelnie, może podcinać skrzydła.
💬 Kacper Potulski również wygrał na zgrupowaniu. Wyprzedził w hierarchii Przemka Wiśniewskiego i jest numerem trzy w reprezentacji – Łukasz Olkowicz w magazynie "𝐖 𝐊𝐀𝐃𝐑𝐙𝐄" na YouTube TVP Sport.
Błąd numer siedem – deprecjonowanie potencjału piłkarzy i zespołu
To był chyba najbardziej charakterystyczny fragment wrześniowo-październikowej kampanii w Lidze Narodów. Gdy Jan Urban dostawał mikrofon na konferencji prasowej, stawał się szczerym do bólu człowiekiem, a jego słowa lotem błyskawicy obiegały całą Polskę. Brak powołania dla Czubaka? „Kadra stawia większe wymagania niż Ekstraklasa”. Tymoteusz Puchacz w pierwszym składzie? „Nie jestem do końca zadowolony z jego gry defensywnej”. Ocena potencjału biało-czerwonych? „Obecnie nie jesteśmy w sytuacji, w której dysponujemy nie wiadomo jak dużym potencjałem”.
I nawet jeśli we wszystkich aspektach selekcjoner miał rację, to niezbyt mądre jest artykułowanie takich wniosków na forum publicznym. W ten sposób nie zbuduje się oczekiwanego „team-spirit”, tylko jeszcze bardziej pogłębi różnicę między trenerem a piłkarzami. Nikt w ogień za takiego szkoleniowca raczej nie skoczy.
Urban tłumaczył się dziś między innymi z deprecjonowania zawodników.
🗣️"Jeżeli powiem, że na przykład Hiszpania ma więcej jakości niż Polska, to polscy zawodnicy nie powinni się czuć deprecjonowani. Nie mówię, że ktoś nie ma jakości, tylko może ten ktoś stojący naprzeciwko ma… pic.twitter.com/28Kas7syv8
Błąd numer osiem – niezrozumiałe decyzje personalne
Wspominaliśmy już o powrocie do ustawienia z trójką obrońców, po bardzo obiecującym występie z Bośnią i Hercegowiną w czteroosobowym składzie defensorów. Urban jednak w trakcie czterech meczów Ligi Narodów podjął szereg dziwnych decyzji personalnych. O wystawieniu na lewej obronie Jakuba Kiwiora napisano i powiedziano już wszystko – to bez wątpienia jeden z jego najbardziej zagadkowych wyborów. Podobnie jak postawienie na tej samej pozycji na Frankowskiego, mimo faktu, że ten, w przeciwieństwie do piłkarza FC Porto, nie zawiódł.
Niezrozumiałe było wystawienie na lewym wahadle w meczu ze Szwecją Tymoteusza Puchacza, biorąc pod uwagę fakt, że ten od lat nie występował w tej roli. Świderski dla Urbana jest typową „dziesiątką”, ale zarówno z Rumunią, jak i Bośnią i Hercegowiną zagrał na prawym skrzydle. Po zawieszeniu za kartki Lewandowskiego Urban podkreślał też, że jedynym środkowym napastnikiem do jego dyspozycji w kadrze jest Mateusz Żukowski. Dlaczego więc po urazie Benedyczaka nie zadbał o szersze pole manewru na tej pozycji?
🎙️🇵🇱 Jan Urban: "Świder" to taka "dziesiątka", która czasami zagra na "dziewiątce". Napastnika z prawdziwego zdarzenia mamy jednego, chociaż nie wiem, czy z prawdziwego zdarzenia, bo "Żuko" jeszcze niedawno grał na innych pozycjach. Tak wyszło, że strzela bramki w Magdeburgu i… pic.twitter.com/1WvNsXAibP
Błąd numer dziewięć – brak reakcji na boiskowe wydarzenia
Pomijając mecz z Rumunią, który ułożył się Polakom idealnie ze względu na czerwoną kartkę dla Radu Dragusina, w pozostałych spotkaniach wynik był na ostrzu noża. Najważniejsza była w nim wówczas właściwa reakcja na boiskowe wydarzenia. Tej jednak u Jana Urbana za każdym razem brakowało.
W meczu z Bośnią i Hercegowiną z rezerwowych (nie licząc wymuszonej kontuzją zmiany Jakuba Kamińskiego), na pierwszy ogień poszli Przemysław Frankowski i Wiktor Nowak. Gracze ofensywni pojawili się na murawie dopiero w ostatnim kwadransie (Świderski, Żukowski). Podobnie było w starciu ze Szwecją, gdy Urbański, Świderski i Michał Skóraś również na murawie pojawili się w 76. minucie. W starciu z Bośnią i Hercegowiną, przy stanie 0:0 z ławki wszedł jedynie Reguła w 63. minucie. Reszta zawodników (Kacper Urbański, Pietuszewski) podniosła się z niej w 89. minucie. Na podstawie tej analizy widać wyraźnie, że selekcjoner nie panował nad zmianami, nie wyczuwał momentu, aby nadać zespołu bardziej ofensywnego kursu. I za ten brak zdecydowania zapłaciliśmy najwyższą cenę.
Bednarek i Zalewski od 60 minuty do zmiany. Masz na ławce Potulskiego ktory pokazal sie swietnie z wlasnie Bosnia, oraz Pietuszewskiego, o ktorym mowisz ze jest w pelni dyspozycji.
Nie wprowadzasz żadnego z nich, a piłkarze oddychaja rekawami.
Błąd numer dziesięć – brak trzeźwego osądu na temat gry
W pierwszych czterech meczach grupy 4 Dywizji B Ligi Narodów reprezentacja Polski wywalczyła zaledwie cztery punkty. Nie ma szans na bezpośredni awans do Dywizji A, baraż z trzecim zespołem z tejże dywizji także jest mało realny. Biało-czerwoni powinni skupić się więc na tym, aby na ostatniej prostej nie dać się wyprzedzić Rumunii i wiosną nie bronić się przed spadkiem do Dywizji C. Cytując klasyka, koń, jaki jest, każdy widzi. Każdy, poza Janem Urbanem, który po kolejnych meczach bez zwycięstwa prezentował optymizm, bynajmniej nieurzędowy. – Zagraliśmy niezłe spotkanie i zasłużyliśmy zdecydowanie na więcej. Padł praktycznie jeden celny strzał gospodarzy i przegrywamy 0:1. Nie było nie wiadomo ile tych sytuacji, ale stworzyliśmy wiele składnych akcji – podsumował poniedziałkowy bój. – Nie zagraliśmy meczu, że nie oddaliśmy strzału i byliśmy bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie udało się wyciągnąć więcej z tego – ocenił z kolei mecz ze Szwecją. Pierwsze spotkanie z BiH skomentował zaś następująco: – Po przerwie przeprowadziliśmy zmiany i dało to efekt w postaci płynnej gry.
Faktem jest, że w każdym z tych trzech spotkań biało-czerwoni dobre mieli wyłącznie momenty. Jeżeli zliczylibyśmy je wszystkie, może akurat wyszłoby 90 minut. Prezes PZPN, Cezary Kulesza już zakomunikował, że Jan Urban pozostanie selekcjonerem reprezentacji Polski przynajmniej do listopadowych meczów z Rumunią i ze Szwecją i dopiero po nich podejmie decyzje ws. jego przyszłości. Przed Urbanem teraz miesiąc wytężonej pracy nie tylko nad grą zespołu, ale również nad swoimi błędami.
🗣️ Jan Urban:
– Wydaje mi się, że rozegraliśmy niezłe spotkanie. Zasłużyliśmy zdecydowanie na więcej. Natomiast takich rzutów karnych się po prostu nie dyktuje. Ta piłka w ogóle nie dochodziła do zawodnika. Tam jest walka o pozycję, gdzie takie sytuacje nawet na środku boiska… pic.twitter.com/6eM1qPAXEZ
Co można Trenerowi zarzucić? Ręce na szyję w geście współczucia… Ma do dyspozycji wykonawców jakich ma, a ich ewentualnych następców póki co albo nie widać lub jest ich jak na lekarstwo, tymczasem czasu na eksperymenty ze składem nie ma wcale. I trzeba grać m.in. Bednarkiem, który niestety nigdy nie będzie Glikiem, a przy którym ktoś młodszy mógłby się uczyć PRAWDZIWEJ GRY W DEFENSYWIE (czyli jeśli już nie perfekcyjnej, to chociaż bardzo dobrej jak za Nawałki, Michniewicza). Swoją drogą szkoda mi też Bednarka, bo to dobry chłopak i niezły gracz, ale niestety niewystarczająco, a z braku innych opcji Trener Urban musi na ten moment upatrywać w nim lidera defensywy w kadrze, do której to roli zwyczajnie nie ma on odpowiednich predyspozycji i umiejętności… Na dodatek Trener musi się jako kolejny sensowny selekcjoner naszej przeciętnej reprezentacji (z kilkoma chlubnymi wyjątkami w postaci Lewego, czy Ziela) mierzyć z tą wszechogarniającą kakafonią lamentu pseudoznawców, którzy za punkt honoru postawili sobie podłożyć mu nogę w trakcie rozpoczętej roboty konsolidowania naszych średniej klasy grajków w organizm zdolny do upuszczania krwi zdolniejszym ekipom.
Mogę więc jedynie mu współczuć, jak współczułem Nawałce i Michniewiczowi, niestety jednak jak mówi pewne arabskie przysłowie: „za każdy dobry uczynek czeka cię zasłużona kara”.
A ewentualna kolejna zmianie selekcjonera poprowadzi nas dokładnie tam, gdzie prowadziły częste, nieprzemyślane zmiany trenerów ostatnio w Legii, swego czasu w Wiśle Kraków, czy Widzewie Łódź. Poza nawias poważnej piłki.
Zibi
6 października, 2026 20:52
Mońka i Grugul zagali słabo przeciwko Włochom a i w europejskich pucharach też mają wtopy jak widać. W Ekstraklasie zdarzają im się błędy ale już mniej. Puchacz nie jest piłkarzem na poziomie reprezentacji Polski ponieważ gra fatalnie.
Martino
7 października, 2026 13:14
Mozna wspolczuc trenerowi chyba.
Reprezentant kraju ,naprawde dobry pilkarz.Dobry trener .Przypomne Mistrz Polski jako pilkarz I trener I tak slabo to wyglada bo w kadrze nie ma kim grac.Nie ma wynikow I Jan Urban wie to prawie koniec.
Jest tylko byc moze jeden ratunek naprawde zrezygnowac z zawodnikow ktorzy na kadre przyjezdzaja ale myslami sa gdzies indziej np.jak dopilnowac przy okazji swoich interesow ,zrezygnowac z zawodnikow ktorzy popelniaja te same bledy non stop np w obronie .Dac szanse innym pilkarzom moze dac ,dwa mecze z wynikami na plus .W przeciwnym razie w listopadzie pozegnamy naprawde dobrego bylego pilkarza I dobrego trenera od pond 40lat zyjacego dla futbollu bo nasi kadrowicze to gwiazdeczki…piz….ki.
To może być nowy selekcjoner? Wykonuje dobrą pracę w klubie
Dziennikarze Przeglądu Sportowego ujawnili, że Michal Gasparik mógłby zastąpić Jana Urbana na stanowisku selekcjonera polskiej kadry. Słowak ma być poważnym kandydatem. Jednak na ostateczne decyzje będziemy musieli poczekać do zakończenia rozgrywek Ligi Narodów.
Boniek ostro o Goncalo Feio. „Jesteśmy głupim narodem”
Goncalo Feio przyznał niedawno, że w przyszłości chciałby zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. Do tych słów bardzo mocno odniósł się Zbigniew Boniek.
Były trener Legii chce poprowadzić reprezentację Polski
Goncalo Feio nie wyklucza, że w przyszłości obejmie reprezentację Polski. Były szkoleniowiec Legii Warszawa przyznał w rozmowie z portugalskim Desporto ao Minuto, że chciałby spróbować swoich sił w roli selekcjonera.
Co można Trenerowi zarzucić? Ręce na szyję w geście współczucia… Ma do dyspozycji wykonawców jakich ma, a ich ewentualnych następców póki co albo nie widać lub jest ich jak na lekarstwo, tymczasem czasu na eksperymenty ze składem nie ma wcale. I trzeba grać m.in. Bednarkiem, który niestety nigdy nie będzie Glikiem, a przy którym ktoś młodszy mógłby się uczyć PRAWDZIWEJ GRY W DEFENSYWIE (czyli jeśli już nie perfekcyjnej, to chociaż bardzo dobrej jak za Nawałki, Michniewicza). Swoją drogą szkoda mi też Bednarka, bo to dobry chłopak i niezły gracz, ale niestety niewystarczająco, a z braku innych opcji Trener Urban musi na ten moment upatrywać w nim lidera defensywy w kadrze, do której to roli zwyczajnie nie ma on odpowiednich predyspozycji i umiejętności… Na dodatek Trener musi się jako kolejny sensowny selekcjoner naszej przeciętnej reprezentacji (z kilkoma chlubnymi wyjątkami w postaci Lewego, czy Ziela) mierzyć z tą wszechogarniającą kakafonią lamentu pseudoznawców, którzy za punkt honoru postawili sobie podłożyć mu nogę w trakcie rozpoczętej roboty konsolidowania naszych średniej klasy grajków w organizm zdolny do upuszczania krwi zdolniejszym ekipom.
Mogę więc jedynie mu współczuć, jak współczułem Nawałce i Michniewiczowi, niestety jednak jak mówi pewne arabskie przysłowie: „za każdy dobry uczynek czeka cię zasłużona kara”.
A ewentualna kolejna zmianie selekcjonera poprowadzi nas dokładnie tam, gdzie prowadziły częste, nieprzemyślane zmiany trenerów ostatnio w Legii, swego czasu w Wiśle Kraków, czy Widzewie Łódź. Poza nawias poważnej piłki.
Mońka i Grugul zagali słabo przeciwko Włochom a i w europejskich pucharach też mają wtopy jak widać. W Ekstraklasie zdarzają im się błędy ale już mniej. Puchacz nie jest piłkarzem na poziomie reprezentacji Polski ponieważ gra fatalnie.
Mozna wspolczuc trenerowi chyba.
Reprezentant kraju ,naprawde dobry pilkarz.Dobry trener .Przypomne Mistrz Polski jako pilkarz I trener I tak slabo to wyglada bo w kadrze nie ma kim grac.Nie ma wynikow I Jan Urban wie to prawie koniec.
Jest tylko byc moze jeden ratunek naprawde zrezygnowac z zawodnikow ktorzy na kadre przyjezdzaja ale myslami sa gdzies indziej np.jak dopilnowac przy okazji swoich interesow ,zrezygnowac z zawodnikow ktorzy popelniaja te same bledy non stop np w obronie .Dac szanse innym pilkarzom moze dac ,dwa mecze z wynikami na plus .W przeciwnym razie w listopadzie pozegnamy naprawde dobrego bylego pilkarza I dobrego trenera od pond 40lat zyjacego dla futbollu bo nasi kadrowicze to gwiazdeczki…piz….ki.