W marcu szykowano się do fetowania 75-lecia Crvenej Zvezdy, lecz plany pokrzyżowała pandemia COVID-19. W przededniu meczu ligowego, podczas którego miano świętować, prezydent Serbii ogłosił, że cała kolejka ligowa odbędzie się przy pustych trybunach.
ZBIGNIEW MROZIŃSKI
Jeszcze trwała druga wojna światowa, gdy 4 marca 1945 roku w Belgradzie powstała Czerwona Gwiazda. Jest to jeden z symboli komunizmu, klub założyli członkowie młodzieżowego lewicującego ugrupowania antyfaszystowskiego. Czerwona gwiazda znajdowała się w latach 1945-91 także w godle i na fladze Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Takiego państwa już nie ma, a klub piłkarski noszący jednoznacznie kojarzącą się nazwę przetrwał i ma się coraz lepiej.
1 marca 2020 roku nie można było zrobić jubileuszowej fety, bo tego dnia Zvezda rozgrywała u siebie mecz z odwiecznym rywalem – Partizanem, więc Veciti Derbi (wieczne derby) mogły się stać pretekstem do zamieszek nie tylko na stadionie, ale i na ulicach stolicy Serbii. Na trybunach belgradzkiej Marakany pojawiło się prawie 40 tysięcy widzów – atmosfera była gorąca, wręcz wybuchowa. Lepszym, a przynajmniej bezpieczniejszym terminem do świętowania miał być 14 marca, przy okazji meczu z Napredakiem Krusevac. Żeby zachęcić jak największą liczbę ludzi do przyjścia na trybuny wprowadzono okolicznościowe bilety w cenie zaledwie 75 dinarów, czyli mniej niż jedno euro. Niestety, z powodu nasilającej się epidemii dzień wcześniej władze państwowe podjęły decyzję, że najbliższa kolejka odbędzie się bez udziału kibiców. Gospodarze z Napredakiem wygrali 3:0, ale nikt wtedy nie przypuszczał, że z powodu pandemii na następne mecze ligowe trzeba będzie poczekać ponad dwa miesiące.
Zawieszenie rozgrywek zbiegło się z informacją, że z kongresu UEFA z objawami koronawirusa wrócił prezes Serbskiego Związku Piłki Nożnej Slavisa Kokeza. Wkrótce okazało się, że zakażony jest także jego zastępca Marko Pantelić. W kraju wprowadzono stan wyjątkowy, w weekendy obowiązywała godzina policyjna, a ludzie powyżej 65. roku życia otrzymali zakaz wychodzenia z domu. Dosyć szybko rygory zaczęto jednak luzować i 23 maja Crvena Zvezda mogła na swoim bocznym boisku rozegrać mecz sparingowy. Sześć dni później wznowiono rozgrywki serbskiej Super Ligi i czerwono-biali na wyjeździe wygrali przy pustych wciąż trybunach 5:0 z Radem Belgrad, więc można było ogłosić, że po raz siódmy w historii zostali mistrzami Serbii (wliczając tytuł z 1946). Wcześniej jednak pięciokrotnie triumfowali we wspólnej ekstraklasie Serbii i Czarnogóry oraz 19 razy sięgnęli po czempionat Jugosławii.
Łatwo sobie wyobrazić jak efektownie ich sympatycy fetowaliby sukces swojej ukochanej drużyny. Delije, czyli najbardziej skrajna część fanów znana jest przecież w całej Europie. Nieprzypadkowo w opublikowanym niedawno przez „France Football” rankingu najgorętszych stadionów świata, obiekt Crvenej Zvezdy, noszący oficjalnie imię Rajko Miticia, zajmuje bardzo wysokie czwarte miejsce. Na patrona stadionu wybrano byłego znakomitego piłkarza, który w 1957 roku przyczynił się do pierwszego w historii awansu drużyny CZ do półfinału Pucharu Mistrzów. Obok niego o sile ofensywnej czerwono-białych decydowali wtedy także Bora Kostić i Dragoslav Sekularac. Mitić potem był trenerem Zvezdy, a reprezentację Jugosławii w 1968 roku doprowadził do wicemistrzostwa Europy. Gwiazdą ekipy Plavich był wówczas fenomenalny lewoskrzydłowy Crvenej Zvezdy – Dragan Dżajić. Trzy lata później z Dżajiciem na boisku, a z ławki trenerskiej kierowani przez Miljana Miljanicia czerwono-biali drugi raz doszli do półfinału Pucharu Mistrzów. W ostatniej dekadzie XX wieku Dżajić został prezydentem Crvenej Zvezdy, a Miljanić szefował całemu kurczącemu się jugosłowiańskiemu związkowi piłkarskiemu.
1991 roku nareszcie Crvena Zvezda, po pokonaniu we włoskim Bari po rzutach karnych Olympique Marsylia, sięgnęła po najcenniejsze trofeum w europejskim futbolu. Jugosławia chwiała się już w posadach, ale filarami zespołu byli nie tylko Serbowie Vladimir Jugović czy Sinisa Mihajlović, lecz również Czarnogórzec Dejan Savicević, Chorwat Robert Prosinecki, Macedończyk Darko Pancev i Rumun Miodrag Belodedici. Rok później zespół broniący trofeum zajął drugą pozycję w grupie Pucharu Mistrzów, co było równoznaczne z miejscem w najlepszej czwórce Europy, ale z powodu napiętej sytuacji w kraju nie mógł już rozgrywać domowych meczów w Belgradzie, lecz na Węgrzech i w Bułgarii. Zresztą na wiosnę 1992 roku kluby jugosłowiańskie w konsekwencji sankcji ONZ na trzy lata zostały wykluczone z rozgrywek międzynarodowych i w takiej atmosferze w 1995 obchodzono złoty jubileusz Crvenej Zvezdy. Chociaż klub przez wojnę, która toczyła się na terenach ówczesnej Jugosławii wiele stracił, to jednak w plebiscycie IFFHS na 200 najlepszych drużyn europejskich w XX wieku zajął 27. miejsce.
Po latach żmudnej odbudowy, w rankingu UEFA opublikowanym pod koniec zeszłego roku plasuje się na pozycji 65. To efekt trzech ostatnich sezonów, chociaż ekipa z Belgradu musiała za każdym razem przejść po cztery rundy eliminacyjne, to w pierwszym z nich dotarła do 1/16 finału Ligi Europy, a w dwóch następnych grała w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Trenerem w tym okresie był Vladan Milojević, ale pod koniec ubiegłego roku zastąpił go Dejan Stanković, który wybił się kiedyś w Crvenej Zvezdzie. To on dokładnie w 29. rocznicę wywalczenia przez czerwono-białych Pucharu Mistrzów, cieszył się z wywalczenia ostatniego krajowego prymatu. W ostatnią sobotę w meczu ligowym z Radnikiem Surdulica na wielkiej Marakanie była już grupka kibiców, bo serbski rząd pozwolił od czerwca na obecność do tysiąca widzów na meczach piłkarskich. Po spotkaniu były fajerwerki, strzelały petardy… Niemniej, nie tak miał wyglądać ten jubileusz.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 23/2020)
Stanowcza reakcja Senegalu na skandaliczną decyzję CAF. Oto, co postawili Senegalczycy
Wczoraj Afrykański Federacja Piłkarska (CAF) wydała skandaliczny komunikat o walkowerze dla Senegali i odebraniu mu tytułu zdobywcy Pucharu Narodów Afryki. Wiadomo już, jaką decyzję Senegalczycy podjęli w tej sprawie.
Potężny szok! Finał Pucharu Narodów Afryki unieważniony i odebrano Senegalowi trofeum!
Takiej sytuacji jeszcze nie było. Na początku roku w niesamowitych i kontrowersyjnych okolicznościach Senegal wygrał w finale Pucharu Narodów Afryki z Maroko. Teraz wynik finału został anulowany!
Skład Porto na mecz przeciwko Moreirense. Polskie trio w komplecie!
Na zakończenie piłkarskiej niedzieli FC Porto gra ligowe starcie z Moreirense. Trener Francesco Farioli w pełni ufa polskim zawodnikom i całą trójke wystawia od pierwszej minuty.