Cristiano Ronaldo w stanowczy sposób zdementował ostatnie doniesienia „Corriere dello Sport” o swojej możliwej zmianie barw klubowych. Doświadczony Portugalczyk potwierdził, że w kolejnym sezonie także będzie reprezentował barwy Juventusu.
Cristiano Ronaldo nigdzie się nie wybiera (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że informacje o tym, że Ronaldo zastanawia się nad zmianą otoczenia pojawiły się we włoskich mediach tuż po odpadnięciu jego drużyny z rozgrywek Ligi Mistrzów. 34-latek miał nie być zadowolony z tego, że w decydujących spotkaniach sezonu nie mógł liczyć na odpowiednie wsparcie swoich kolegów, co ostatecznie przełożyło się na porażkę „Starej Damy” już w ćwierćfinale Champions League.
Jak się jednak okazało, sam zainteresowany nie chce ponownie zmieniać klubu i tuż po sobotnim starciu z Fiorentiną, w którym Juventus przypieczętował mistrzostwo Italii zdradził, że zostaje w Turynie. – W przyszłym sezonie także będę grał w Juventusie. Jestem tego pewny na 1000 procent – powiedział w rozmowie z dziennikarzami.
Tak jasna i nie pozostawiająca złudzeń deklaracja to znakomita wiadomość dla sympatyków „Bianconeri”. Ronaldo, którego klub wykupił z Realu Madryt za 117 milionów euro ma za sobą bardzo dobry sezon, w którym mimo wieku ponownie potwierdził swoją klasę i był zdecydowanie najlepszym piłkarzem drużyny.
Na wszystkich frontach CR7 wystąpił w 39 meczach, w których udało mu się strzelić 26 goli i zapisać na swoim koncie 13 asyst. Jego Juventusem wywalczył Scudetto, natomiast sam zawodnik wciąż liczy się w wyścigu po koronę króla strzelców Serie A.
Cristiano Ronaldo: „I will stay to #Juventus next season for sure, 1000%”
Juventus reaguje na kontuzję Grabary. Szykuje się powrót do Turynu
Po kontuzji Kamila Grabary, Juventus FC na gwałt potrzebuje klasowego dublera dla Guglielmo Vicario. Włoskie media donoszą, że turyńczycy mają już na oku potencjalnego następcę Polaka.
Włoskie media podzielone w ocenie Zielińskiego po hicie. Nie brakuje krytycznych głosów
Włoskie media oceniły występ Polaka w hitowym starciu z Romą. Największe zarzuty kieruje się wobec defensywnych poczynań Polaka. W ofensywie też nie błyszczał.