Kolejka
numer 33 PKO Bank Polski Ekstraklasy zakończyła się w Krakowie.
Mecz Cracovii z Pogonią Szczecin był dla obu drużyn ostatnią
szansą na to, aby w tym sezonie włączyć się do walki o pozycję gwarantującą udział w eliminacjach Ligi Europy. Marzyć o pucharach nadal może zespół trenera Michała Probierza, który przed własną publicznością zwyciężył 2:1.
Piłkarze Cracovii zdążyli już zapomnieć, jak smakuje wygrana na własnym boisku. Przypomnieli sobie między innymi dzięki trafieniu Pelle van Amersfoorta
(Foto: Jakub Gruca/400mm.pl)
Zarówno
Cracovia, jak i Pogoń, zawodzą na początku rundy finałowej, będąc
zdecydowanie najsłabszymi zespołami w grupie mistrzowskiej. Porażka
w poniedziałkowym meczu definitywnie eliminowała jedną z tych ekip
z walki o miejsce w czołówce tabeli.
Nic
nie wskazywało na to, aby mogło to być pasjonujące starcie. Cracovia
na swoim stadionie nie wygrała od lutego, z kolei Pogoń nie
potrafiła zdobyć trzech punktów w ostatnich pięciu wyjazdowych
meczach.
Zawody
lepiej rozpoczęli goście ze Szczecina. W 14. minucie bliski
zdobycia bramki był Kamil Drygas – po efektownym uderzeniu
pomocnika Pogoni piłka odbiła się od poprzeczki. Słowacki
golkiper Lukas Hrosso miał w tej sytuacji sporo szczęścia.
Początkowe 20 minut stało pod znakiem dominacji Pogoni, która zepchnęła Pasy do głębokiej defensywy. To jednak gospodarze strzelili pierwszego gola. Właściwie uczynił to obrońca drużyny przyjezdnej, Benedikt Zech. W 22. minucie rywalizacji Austriak pechowo wpakował piłkę do własnej bramki po mocnym zagraniu w pole karne Floriana Loshaja. Wcześniej fatalny błąd popełnił David Stec, który stracił piłkę w okolicy pola karnego.
Zespół treneraProbierza utrzymał korzystny rezultat do końca pierwszej odsłony spotkania. Po 45 minutach Cracovia prowadziła 1:0.
Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, lepiej zaczęli Portowcy. Pogoń ruszyła do odrabiania strat i była blisko osiągnięcia celu. Krótko po przerwie piłka kopnięta przez Sebastiana Kowalczyka trafiła w słupek bramki gospodarzy.
Powtórzył się scenariusz sprzed przerwy. Znów przeważała drużyna trenera Kosty Runjaicia, ale chwila dekoncentracji kosztowała ją utratę bramki. W 78. minucie Mateusz Wdowiak precyzyjnie dośrodkował na głowę Pelle van Amersfoorta. Holender oddał strzał, który zatrzymał Dante Stipica. Chorwacki golkiper złapał jednak piłkę już za linią bramkową, w związku z czym gospodarze podwyższyli prowadzenie. Dla 24-latka to ósmy gol w Ekstraklasie.
Pogoń nie miała już nic do stracenia. Szczeciński zespół zdecydowanie zaatakował, co przyniosło mu kontaktowego gola. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Paweł Cibicki podał w polu karnym do Ricardo Nunesa, a lewy obrońca zaskoczył Hrosso precyzyjnym uderzeniem przy bliższym słupku.
Tuż przed końcem bardzo dobrą okazję do zdobycia kontaktowej bramki miał jeszcze Adam Frączczak, jednak kapitan Portowców spudłował, strzelając nad poprzeczką.
Cracovia zdołała dowieźć prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego Tomasza Musiała. Zwycięstwo pozwoliło Pasom awansować na szóste miejsce w ligowej tabeli.
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.