⅛ finału Pucharu Ligi skojarzyła ze sobą Tottenham i Chelsea. Po wyrównanej rywalizacji do ćwierćfinału awansowała drużyna prowadzona przez Jose Mourinho.
Jose Mourinho i jego piłkarze awansowali do ćwierćfinału Pucharu Ligi. (fot. Reuters)
Starcie na Tottenham Hotspur Stadium było okazją do debiutu Edouarda Mendy’ego. Piłkarza wielce przez The Blues pożądanego, albowiem grającego na pozycji bramkarza. A jak powszechnie wiadomo, z tym obszarem boiska londyńczycy mieli w ostatnich miesiącach największe problemy.
Kepa Arrizabalaga, choć najdroższy w swym fachu w historii, był jednym z najsłabszych ogniw drużyny. A może wręcz najsłabszym. Popełniał masę błędów – wymuszonych i niewymuszonych. Wpuszczał więcej goli, niż powinien. Nie gwarantował ani jakości, ani spokoju, ani pewności.
Kameruńczyk sprowadzony z Rennes za 22 miliony funtów zaprezentował dziś wszystko to, czego jego poprzednik od dłuższego czasu nie był w stanie. Od samego początku spotkania pokazywał, kto rządzi w polu karnym Chelsea. Kiedy opuszczał linię bramkową, robił to w sposób zdecydowany, a nade wszystko skuteczny. Tak, by jego partnerzy nie mieli wątpliwości, iż czuwa za ich plecami. Poza tym raz po raz naprawiał ich błędy, popisując się efektywnymi i efektownymi interwencjami, i celnie wybijał piłkę.
Dobrze wypadł również inny nowy podopieczny Franka Lamparda, Timo Werner. W 19. minucie Niemiec otworzył wynik potyczki, w czym znacznie pomógł mu Cesar Azpilicueta. Hiszpan z łatwością przechytrzył Sergio Reguilona, by posłać dokładne podanie do kolegi.
W 84. minucie do wyrównania doprowadził Eric Lamela. Część win odkupił Reguilon, który zaliczył asystę. O awansie zadecydowała seria rzutów karnych. Lepiej wykonywali je Koguty i to one zagrają w ćwierćfinale.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.