Były sędzia nie ma wątpliwości. „Decyzja ewidentnie błędna”
Raków Częstochowa wywalczył remis z Legią Warszawa po kontrowersyjnym rzucie karnym. Zdaniem Rafała Rostkowskiego, byłego sędziego międzynarodowego, jedenastka absolutnie nie należała się Medalikom.
W 7. minucie doliczonego czasu gry, w polu karnym Legii, o piłkę walczyli Zoran Arsenić oraz Petar Stojanović. Futbolówka trafiła w rękę Słoweńca, a sędzia Jarosław Przybył po analizie VAR, zdecydował się wskazać na jedenasty metr. Czy słusznie?
– Niestety wynik spotkania został przez sędziów wypaczony. Decyzja o podyktowaniu rzutu karnego dla Rakowa była ewidentnie błędna. Ręka Stojanovicia faktycznie była wyraźnie odchylona w bok, ale nie wynikało to ani z chęci czy faktu rozmyślnego (celowego) zagrania piłki ręką, ani z żadnej nieostrożności, nieumiejętności, nieporadności ani nawet z żadnego przypadku, lecz wyraźnie z tego, że Stojanović walczył z Arseniciem o pozycję przy piłce, o piłkę, i został przez zawodnika Rakowa delikatnie pchnięty – napisał na łamach portalu sport.tvp.pl, były sędzia międzynarodowy, Rafał Rostkowski.
Kontrowersja! 👀
Ivi Lopez wykorzystuje rzut karny i mamy remis, ale czy decyzja sędziego była słuszna? ⚽
Arbiter podkreślił również: – To pchnięcie czy odepchnięcie przez Arsenicia raczej nie było faulem – obaj zawodnicy używali w tej sytuacji ręki jako zderzaka amortyzującego zderzenie z rywalem – ale ruch ręką zawodnika Rakowa sprawił, że piłkarz Legii odruchowo uniósł swoją prawą rękę dla zachowania równowagi i uniknięcia upadku. Właśnie wtedy na tę rękę spadła mu piłka.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.
Slabym sędziom i var nie pomoże
przybył to oszust nie od dziś!
nie byloby problemu gdyby gwiazdy legii strzelili trzy bramki
zlej baletnicy ……