Przejdź do treści
Było, minęło z… Wiesławem Ciskiem

Polska Ekstraklasa

Było, minęło z… Wiesławem Ciskiem

Do Resovii trafił za namową szkolnego nauczyciela. Mając 21 lat był już w Legii. W Widzewie stał się jednym z wiodących zawodników i został dostrzeżony przez selekcjonera. W reprezentacji Polski zaliczył 12 spotkań, strzelił 2 gole. Teraz legenda niemieckiego VfB Oldenburg jest prezesem Arki Albigowa, z której ruszał w wielki świat.

Wiesław Cisek podczas walki z piłkarzami Galatasaray (fot. Reuters)

JAROMIR KRUK


Co słychać?
Bawię się w futbol w Albigowej – mówi Cisek. – Arka występuje w klasie A, ja jestem prezesem klubu i pochłaniają mnie codzienne obowiązki. Mamy dwa fajne zielone boiska i trzeba o nie dbać. Trenujemy młodzież i staramy się przetrwać ten trudny czas zarazy. Tak naprawdę nie wiemy co nas czeka po powrocie do w miarę normalnego funkcjonowania, jak to odczujemy, a utrzymujemy się głównie z gminnych dotacji.

Czy wasze boiska w dobie pandemii były dostępne dla mieszkańców Albigowej?
Całe doby z nich korzystano, choć niekiedy młodzież przeginała. Musieliśmy zamykać obiekty o godzinie 22, by nie stały się miejscem schadzek. Fajnie, że trochę osób chce uprawiać futbol, choć część całkiem niezłych chłopaków nie radzi sobie z wchodzeniem w dorosłość. Gubi ich alkohol i inne używki, czasami nie ma kto wskazać właściwej drogi.

Kiedyś było inaczej?
Mając 15 lat udaliśmy się we trzech na trening do Resovii. Trener nie bardzo chciał nas przyjąć, ale nalegaliśmy, więc zaproponował byśmy zagrali mini mecz z jego juniorami młodszymi. Nasza trójka rozbiła bez problemów jego ludzi i zostałem w klubie. Resovię wybrałem za namową świętej pamięci Wiesława Materny, mojego nauczyciela w szkole podstawowej. On był niespełnionym piłkarzem i wielkim sympatykiem Resovii. W tamtych czasach w Albigowej funkcjonował słynny Instytut Sadownictwa, postawili nawet bloki. Nieopodal było boisko, na którym tłukliśmy w piłę od rana do wieczora. Nie mieliśmy więc kompleksów gdy w Resovii przyszło się zmierzyć na dzień dobry z ogranymi w klubie rówieśnikami. Kto by się wtedy spodziewał, że zostanę klubową legendą. Niezłą karierę zrobił Jacek Bąk, który występował w Lechu i Legii i doszedł do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Miał pecha, bo nie zagrał w pierwszej reprezentacji Polski, a ja zaliczyłem w niej tuzin meczów.

Przed kadrą była jednak Legia. Dobrze wspomina pan okres spędzony w Warszawie?
Po sezonie, w którym zdobyłem 13 bramek dla Resovii w drugiej lidze i byłem w klasyfikacji strzelców drugi za Jandudą z Górnika Wałbrzych, zainteresowali się mną możni polskiego futbolu. Trzykrotnie z Łodzi przyjeżdżał Ludwik Sobolewski, raz nawet z Włodkiem Smolarkiem. Ja chciałem iść do Wisły Kraków, obiecano mi, że kwestia wojska zostanie w ten sposób załatwiona. Wtedy do akcji wkroczyła Legia, jeden major nawet postraszył moich rodziców, żebym się nie wykręcał i trafiłem do koszar w stolicy. Mundur założyłem tylko na przysięgę. Organizacyjnie w Legii wszystko było świetnie poukładane, u trenera Jerzego Kopy na treningach się harowało, miałem fajnych kolegów – braci Dreszerów, Opolskiego, Zbyszka Kaczmarka. Szybko zapewniono mi też kawalerkę, więc w Warszawie czułem się naprawdę dobrze. Z gwiazdami Legii też nie miałem żadnych problemów.

Sportowo też pan był zadowolony z Legii?
Na pewno mogliśmy osiągnąć więcej, mając w składzie Andrzeja Buncola, Stefana Majewskiego, Jacka Kazimierskiego, wielu świetnych zawodników, ale też warto przypomnieć jak mocna była konkurencja. Gdy usłyszałem o zainteresowaniu moją osobą wielkiego Widzewa, półfinalisty Pucharu Mistrzów, poczułem się doceniony. Prezes Sobolewski załatwił mój transfer w ramach transakcji wiązanej, bo do Legii przechodził Dariusz Dziekanowski. Przeżyłem w Łodzi wspaniałe lata, na pewno nie zapomnę atmosfery derbów miasta. Mieszkaliśmy w jednej klatce – trzech widzewiaków i trzech ełkaesiaków, więc bywało bardzo wesoło. 

Nie spóźnił się pan na wielki Widzew?
Kiedy jesienią 1985 roku Widzew bił się z Galatasaray w Pucharze Zdobywców Pucharów miał w swoich szeregach Włodka Smolarka, Romana Wójcickiego, Kazimierza Przybysia, Marka Dziubę, Heńka Bolestę. Odpadliśmy i mówiono, że zabrakło nam doświadczenia, z czym trudno się zgodzić, bo rywal z Turcji wtedy nie znaczył nic w Europie. Po porażce w Stambule, potem w rewanżu już w pierwszej minucie strzeliłem gola. Wydawało się, że ich rozniesiemy, nawet po tym jak Smolarek nie wykorzystał karnego. Tymczasem Turcy wyrównali i na nic zdał się nam drugi gol, bo odpadliśmy. Prezes Sobolewski mierzył wysoko w PZP, dlatego wszyscy przeżyliśmy ogromny zawód. Sam liczyłem, że osiągnę z Widzewem więcej w Europie, a przeszliśmy tylko LASK Linz, odpadaliśmy z Bayerem Leverkusen i Eintrachtem Frankfurt.

Słynne 0:9 z Eintrachtem da się wymazać z pamięci?
Nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego tak się wszystko posypało we Frankfurcie. W Łodzi zaczęliśmy świetnie i po 27 minutach było już 2:0 dla nas. Po przerwie Niemcy zdołali doprowadzić do remisu 2:2, ale nie traciliśmy nadziei na awans. Im jednak wychodziło w rewanżu więcej niż wszystko – co strzał to bramka. A co wyprawiał Anthony Yeboah to głowa mała. Robił z nam co chciał, a tak silnego napastnika chyba nigdy później nie spotkałem. Wbił nam cztery gole. Gdy Uwe Bein strzelił dziewiątą bramkę dla Eintrachtu baliśmy się dwucyfrówki, na szczęście arbiter ze Szkocji zagwizdał po raz ostatni. Pamiętam hasło: 09 Widzew Łódź… Wstyd cholerny.

Często pana pytają o wydarzenia z Frankfurtu?
Często i zawsze cierpliwie odpowiadam, w końcu wziąłem udział w tym spotkaniu i też popełniłem kilka błędów. W Widzewie nie grał byle kto, paru chłopaków potem awansowało do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale Eintracht miał się kim pochwalić. Atak Yeboah – Axel Kruse był niezwykle mocny, a w pomocy szaleli Bein i Okocha. Nigeryjczyk wtedy startował do wielkiej kariery, ale umiejętności techniczne miał kosmiczne. Dodam, że bramki Eintrachtu strzegł słynny Uli Stein, tylko numer dwa w kadrze RFN, bo wtedy rządził Toni Schumacher. Dobrze, że po 0:9 pokonaliśmy w ekstraklasie Legię, a nie muszę dodawać ile to znaczyło dla fanów Widzewa.

Dużo dostawał pan propozycji z lig zagranicznych?
Kiedyś jakiś menedżer poprosił mnie i Mirka Myślińskiego o kasetę wideo z naszymi najlepszymi zagraniami, ale szczerze mówiąc, to jakoś tych propozycji brakowało. Właściwie pojawiła się konkretna dopiero wówczas, kiedy mnie odsunięto od składu w Łodzi. Ja, Marek Godlewski, Piotrek Wojdyga i Myśliński nie mogliśmy trenować z pierwszym zespołem, ale Andrzej Grajewski wypłacał nam pensje zgodnie z umową. Nie mam do niego żalu, bo takie decyzje są podejmowane w piłce. Jurek Kopa, mój były trener z Legii zajmował się menedżerką, dał cynk o VfB Oldenburg i jak do Łodzi przyjechał Krzysiek Zając by mnie przekonywać do przeprowadzki, byłem już zdecydowany. Nie musiałem przechodzić żadnych testów i trafiłem bardzo dobrze. Akurat w tym okresie spodziewaliśmy się dziecka, więc najpierw z Łodzi udaliśmy się do Albigowej. Do Niemiec pojechałem sam, później dołączyła rodzina i spędziliśmy tam wspaniałe siedem i pół roku. Pomogła mi obecność grupy Polaków w VfB, prócz Krzyśka Zająca byli jeszcze bracia Janiak, Gienek Ptak, Darek Szubert, potem jeszcze przyszedł Janek Urban. Awansowaliśmy do 2. Bundesligi, choć nikt na nas nie stawiał, a w barażach załatwiliśmy stałymi fragmentami TeBe Berlin. Krzysiek Zając, obecny prezes Korony Kielce, dawał z wolnych takie piłki, że nie wypadało z nich nie robić pożytku. W Oldenburgu na lepszym boisku TeBe nas gniotło, ale przetrwaliśmy i ich skontrowaliśmy w dogrywce. Kibice oszaleli, a my czuliśmy się jak bohaterowie. W drugiej lidze byśmy się utrzymali, lecz po kontuzji Jasia Urbana brakowało nam typowego łowcy goli. Tym niemniej przenosząc się do Niemiec doznałem szoku, gdy zobaczyłem jak może być zorganizowany futbol. Nie mogłem narzekać w Widzewie, ale w Oldenburgu można się było skupiać tylko na piłce. Gość z klubu pilnował nawet, by w domu wszystkie rachunki, choćby zwyczajne – za prąd, były płacone na czas. 

Zdziwiło pana, że Zając piastuje stanowisko prezesa Korony Kielce?
Byłem przekonany, że pozostał w Niemczech, gdzie mu żyło się bardzo dobrze. Może potrzebował nowych wyzwań, adrenaliny. Nie jest łatwo prezesować w polskim klubie, trzeba uważać na różne pułapki. Słyszałem, że Krzysia krytykowano, ale myślę, że on się jeszcze wykaże w nowej roli. Zna się na futbolu, był świetnym zawodnikiem, trenerem, sprawdził się jako działacz w Oldenburgu. 

12 występów w reprezentacji Polski to mało czy dużo?
Zależy dla kogo. Miałem przyjemność reprezentować Polskę, w Hajfie strzeliłem dwa gole Rumunii. Wszedłem za Darka Wdowczyka, pierwsze trafienie głową, drugie prawą nogą i poczułem z niczym nieporównywalną satysfakcję. 12 spotkań i 2 gole – całkiem niezły bilans. Tylko jeden raz wystąpiłem o punkty, w eliminacjach Euro ’88 z Węgrami, za to w towarzyskim meczu z Irlandią Północną miałem przyjemność wziąć udział w pożegnaniu Zbigniewa Bońka z drużyną narodową. Na zgrupowaniu Zibi, wówczas gwiazda Serie A wypytywał mnie o Widzew. Cieszyłem się, że byłem w drużynie narodowej z takimi piłkarzami. 

Awans na Euro ’88 był nieosiągalny dla Polski?
Proszę zobaczyć z kim przegraliśmy eliminacje – z Holandią, późniejszym mistrzem Starego Kontynentu. Gullit, van Basten, Rijkaard, Ronald Koeman, nie muszę dalej wymieniać.

Właściwie to pan był napastnikiem, pomocnikiem czy obrońcą?
Obrońcą zrobił mnie w Widzewie Orest Lenczyk, ale u niego mogłem się aktywnie włączać do akcji ofensywnych. W Oldenburgu uważano mnie za cenionego pomocnika, chwalono za dośrodkowania, ale najlepiej czułem się w ataku. Ostatecznie to jako napastnik wypromowałem się w Resovii.

Albigowa jest z pana dumna?
Albigowa i Łańcut wiedzą kim był i jest Wiesław Cisek. To chyba fajnie, że po latach wciąż człowieka doceniają. 



WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 19/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Media: Wisła Płock ma nowego dyrektora sportowego! Szybki powrót

Piotr Burlikowski wraca do Ekstraklasy. Po fiasku jego pracy w Widzewie Łódź teraz zasili Wisłę Płock, z której szybko zwolniono Łukasza Stupkę.

2024.05.25 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2024.05.25 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Właściciel Pogoni dokapitalizuje spółkę! Ważne informacje dla fanów Portowców

Alex Haditaghi wzmocni Pogoń Szczecin środkami rzędu 5-10 milionów złotych. Cała operacja ma zostać przeprowadzona do końca 2026 roku.

2026.08.23 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
N/z Alex Haditaghi
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.08.23 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
Alex Haditaghi
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Korony porównał Ekstraklasę do drugiej ligi francuskiej. „Trafiłem do najtrudniejszej ligi w mojej karierze”

Tamar Svetlin w letnim oknie transferowym zamienił Koronę Kielce na Saint-Etienne. W rozmowie z portalem „RTVSLO.si” siedmiokrotny reprezentant Słowenii wskazał różnice, które dostrzega między Ekstraklasą a drugim szczeblem rozgrywkowym we Francji.

2026.04.18 Zabrze
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
N/z Tamar Svetlin
Foto Sebastian Sienkiewicz / PressFocus

2026.04.18 Zabrze
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
Tamar Svetlin
Credit: Sebastian Sienkiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Obsada sędziowska najbliższej kolejki Ekstraklasy. Wiadomo, kto poprowadzi mecz Legii z Lechem

Polski Związek Piłki Nożnej przedstawił obsadę sędziowską na najbliższą, dwunastą kolejkę meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy.

2026.04.26 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
N/z Pawel Wszolek Michal Gurgul
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.04.26 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź otrzymał karę od Komisji Ligi. To skutek wydarzeń z meczu z Wisłą Kraków

Komisja Ligi wymierzyła Widzewowi Łódź karę za wydarzenia, do których doszło w trakcie jego meczu z Wisłą Kraków.

2026.10.16 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wisla Krakow Nz Jusuf Gazibegovic Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.16 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wisla Krakow Jusuf Gazibegovic Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej