Przejdź do treści
Było, minęło – Andrzej Kobylański

Polska Ekstraklasa

Było, minęło – Andrzej Kobylański

Kilkanaście lat, z przerwami, spędził w Niemczech i zaliczył tam grubo ponad 200 występów w dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych. Do 1. FC Koeln trafił z Siarki Tarnobrzeg. Wicemistrz olimpijski z igrzysk w Barcelonie w 1992 roku skoczył wtedy na głęboką wodę, ale nie utonął.


Andrzej Kobylański (fot: Michał Chwieduk / 400mm.pl)

JAROMIR KRUK

Jak ci się ogląda w telewizji mecze niemieckich lig przy pustych trybunach?
Wcześniej o czymś takim trudno było nawet pomyśleć – mówi Andrzej Kobylański. – Staram się oglądać mecze z podkładanym głosem kibiców. Trzeba było ten sezon jednak dokończyć ze względów ekonomicznych. Niemcy pokazali, że nawet w warunkach pandemii można przygotować plan gry i go realizować. Piłka jest nadzieją dla ludzi nawet w tak trudnym czasie. 

Gdy przeniosłeś się z Siarki Tarnobrzeg do 1. FC Koeln to…
…zderzyłem się ze ścianą. Organizacja treningów, opieka medyczna, w Niemczech chyba stojąca na najwyższym poziomie na świecie, wszystko zapięte na ostatni guzik. Już na pierwszym treningu nie było sentymentów. Od razu ostro wszedł we mnie Kim Christofte, duński mistrz Europy z 1992 roku. Kostka mi spuchła, lecz nawet nie jęknąłem. Następnego dnia biegałem jak szalony, pokazałem, że nie odpuszczam. Przekonał się o tym Henrik Andersen, kolejny z mistrzów Starego Kontynentu – Duńczyk nie mógł się pozbierać po jednym ze starć. Nazwali mnie Terminatorem. Nabrali szacunku. Wtedy w Niemczech obcokrajowiec musiał być lepszy przynajmniej o 25 procent od miejscowego, więc walczyłem o swoje na całego. 

Kto był ojcem twojego transferu do Kolonii?
Byłem na testach w Norymberdze, potem w Wattenscheid gdzie grał Marek Leśniak, chciał mnie Standard Liege, ale znalazłem się w Koeln. Pomógł mi Franz Smuda, który mieszkał wtedy na stałe w Niemczech, znał język i towarzyszył mi w Kolonii. 1. FC Koeln szukał najpierw stopera, już jedną nogą był tam Roman Szewczyk, ale wielokrotny reprezentant Polski trafił do Sochaux. Ja miałem grać w Niemczech od sezonu 1993-94, ale znalazłem się tam pół roku wcześniej. Janusz Gałek, trener Siarki, był człowiekiem biznesu, wiedział jak się robi interesy. Szkoda tylko KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, którego jestem wychowankiem, że nie dostało żadnego procentu z transferu, ale wtedy nie było odpowiednich regulacji FIFA.

W Niemczech zostały twoje dzieci.
Córka pracuje w Berlinie, syn gra w Eintrachcie Brunszwik. Nie mam już mieszkania w Cottbus, ale gdy jest okazja, przyjeżdżam z żoną do Niemiec, do dzieci lub w odwiedziny do znajomych, na mecze. Przez pandemię nie było szans na opuszczenie Polski, ale w czerwcu planujemy znów się wybrać. Trzeba, córka jest w ciąży, będę dziadkiem!

Nie odczuwałeś nigdy, że z racji polskiego pochodzenia jesteś traktowany gorzej przez Niemców?
Nie, jestem bardzo kontaktowym człowiekiem. Łatwo nawiązuję znajomości, w Niemczech odnajdywałem się w każdym miejscu. W Kolonii spotkałem piłkarzy, których znałem z telewizji. Nie było łatwo się przebić na dłużej do pierwszego składu, więc zdecydowałem się na wypożyczenie do Tennis Borussii Berlin. Mogłem zostać dłużej w jednym klubie… Byłem jednak niecierpliwy, chciałem grać, a nie siedzieć na ławce. Nie bałem się rywalizacji. Szanują mnie do dziś. W Cottbus kończył mi się kontrakt, klub chciał go przedłużyć o rok, lecz wolałem na sezon pójść do Wisły Płock. Potem jeszcze wróciłem do Niemiec. Wszędzie, gdzie grałem, byłem szanowany.

Gdy widzisz w telewizji Olivera Kahna, przypominasz sobie swoje premierowe trafienie w Bundeslidze?
Pamiętam jak dziś. Oli, potem osiągał takie sukcesy z Bayernem i kadrą Niemiec, wtedy najpierw wyciągał piłkę z siatki po strzale Andrzeja Rudego, a na 2:1 poprawiłem ja, podawał Rico Steinmann. Cieszyłem się jak dziecko, nie zdawałem sobie jednak sprawy, że to będzie moje jedyne trafienie dla Kolonii. Illgner, Littbarski, Polster, Baumann, Rudy, Christofte, Andersen, a Jancker w drugim zespole – w takim doborowym towarzystwie miałem przyjemność kopać piłkę w Koeln. Bodo Illgner i Pierre Littbarski, mistrzowie świata, uczyli mnie niemieckiego. Na trenerów Joerga Bergera i Mortena Olsena też nie powiem złego słowa. Olsen, legenda reprezentacji Danii i późniejszy jej selekcjoner, wziął nas kiedyś do parku i zafundował takie bieganie, że niektórzy puchli. A on, gość już po czterdziestce, na czele stawki uśmiechnięty od ucha do ucha. 

Na którym stadionie czułeś się najlepiej?
Nie zapomnę wizyty z Waldhofem Mannheim na Betzenbergu w Kaiserslautern. Oni wtedy pod wodzą Otto Rehhagela robili awans do Bundesligi. U nas przegrali 0:2, strzeliłem gola. U siebie zrewanżowali się, bo wygrali 5:0, a kibice stworzyli taką atmosferę, że aż trudno opisać. Wielki Otto dysponował wspaniałą paczką z Pavlem Kuką, Olafem Marschallem, Michaelem Schjoenbergiem, Uwe Wegmannem, Martinem Wagnerem. To jedna z piękniejszych przygód w dziejach niemieckiego futbolu, bo Czerwone Diabły poszły za ciosem i zdobyły rok później mistrzostwo kraju. Sentyment mam także do Hannover 96, tam grałem na przykład z Geraldem Asamoahem, Dieterem Heckingiem, Otto Addo. Z Bundesligi i kadry olimpijskiej zapamiętał mnie Karl-Heinz Rummennigge, jedna z najważniejszych postaci w Bayernie. Byłem na bankiecie VIP-ów na zaproszenie Bayernu i Kalle do mnie zagadał. Oglądał na żywo finał igrzysk w Barcelonie. – Ale ty byłeś chart do biegania – powiedział. A Uli Hoeness, gdy grałem w Energie Cottbus, wszedł do naszej szatni w przerwie i zapowiedział, że jeśli pokonamy Bayern, wyśle do nas tira z kiełbaskami. Prowadziliśmy 1:0, wynik nie uległ zmianie, trzy dni później pod nasz klub podjechał samochód z Bawarii. Oczywiście z kiełbaskami. 

Srebro olimpijskie to wisienka na torcie?
To mój największy sukces w karierze, byłem we wspaniałym zespole Janusza Wójcika. Jako dziecko marzyłem o reprezentowaniu kraju. Gdy jako
15-latek wchodziłem do drużyny seniorów KSZO, w szatni najstarsi koledzy palili papierosy. Takie to były czasy, ale ja wtedy myślałem wyłącznie o tym, by wybić się w piłce nożnej. Chyba coś mi się udało osiągnąć.

6 meczów w pierwszej reprezentacji to zadowalający bilans?
Powinno było być ich więcej. Za Henryka Apostela zaliczyłem dwa spotkania z Arabią Saudyjską i do dziś zastanawiam się, dlaczego one nie były oficjalne. Pojechaliśmy w silnym składzie, z piłkarzami z Bundesligi, odgrywano hymny. Nie mam pojęcia, dlaczego nie zaliczono tych gier do oficjalnych. Wystąpiłem też w meczu kadry B z Rumunią w Radomiu. Kolejna zagadka. Selekcjonerzy mieli różne wizje, nie do każdej pasowałem. Dumny jestem – dostąpiłem zaszczytu gry w reprezentacji, a z Barcelony przywiozłem srebrny medal. Do dziś utrzymuję kontakt z chłopakami z zespołu Wójcika, regularnie rozmawiam z Jurkiem Brzęczkiem, Darkiem Gęsiorem. To była ekipa do wszystkiego. A duet napastników Andrzej Juskowiak – Wojtek Kowalczyk był jak marzenie. Tomek Wałdoch, kumpel z tej reprezentacji, zaprosił mnie na swój benefis do Gdańska. Byli tam między innymi Oliver Reck, Olaf Thon, Jiri Nemec. Czas leci…

Nazwisko Kobylański zaszkodziło twojemu synowi, Martinowi?
Każdemu chłopakowi, którego rodzice byli sportowcami jest dużo trudniej. Ciągłe porównania, nie da się od nich uciec, potrafią męczyć. Martin na pewno jest innym piłkarzem niż ja. Opiera się na technice, to typowa dziesiątka, ja bazowałem na sile. 

Dlaczego Martin wylądował na uboczu wielkiego futbolu? 

Liznął wielkiej piłki w Werderze Brema, gdzie zaliczył osiem meczów w Bundeslidze. Młodym ludziom głowy teraz za szybko się gotują. Raz myślisz tak, raz inaczej, decyzję podejmujesz pod wpływem chwili, co wynika z faktu, że żyjemy w dobie bardzo szybkiego przepływu informacji. Kiedyś Martin pospieszył się z odejściem z Werderu, bo Robin Dutt na niego nie stawiał, a dwa tygodnie później doszło do zmiany trenera. Viktor Skripnik miał o nim dobrą opinię, lecz Martin wtedy był już w Unionie.

Syn nie żałuje, że zagrał w juniorskiej reprezentacji Niemiec?
Zawsze podkreślał, że najważniejsza jest dla niego Polska. Przepisy dopuszczały możliwość gry w kadrach juniorskich dwóch różnych krajów. Niemcy go powołali, pojechał zobaczyć jak to wygląda. Wiedziałem jednak, że jego serce bije dla Polski. Nie ma co podchodzić do życia z perspektywy czego się żałuje, a czego nie. Kiedyś też mnie pytano, po co opuszczam Niemcy dla Widzewa. Jako mały chłopak marzyłem o występach w Liverpoolu, Hamburger SV i Widzewie. Liverpool okazał się nierealny, w Niemczech trafiłem do innego klubu, a gdy skontaktował się ze mną Andrzej Grajewski, spakowałem walizki. I co? Przeżyłem z Widzewem piękną przygodę okraszoną bojami z Parmą w eliminacjach Ligi Mistrzów. W Łodzi przegraliśmy 1:3. Buffon, Cannavaro, Thuram, Sensini, Dino Baggio, Enrico Chiesa, Crespo pokazali wielką klasę. Nie mieliśmy szans, by awansować do grupy Champions League, ale przynajmniej w eliminacjach z Neftczi wbiłem gola. W Baku azerski stoper ze złotym zębem tak we mnie wszedł, że wybiłem sobie bark. Potem byłem w stanie zagrać tylko połówkę z Parmą w Łodzi. Wystąpiłem też przeciw Udinese w Pucharze UEFA. Gwiazdą włoskiego zespołu był Oliver Bierhoff. Kompromitacją mogę nazwać za to dwumecz Wisły Płock z Ventspilsem, bo nie wiem, jak mogliśmy odpaść z rywalem z Łotwy…

Nie masz już ochoty na pracę w futbolu?
Pracowałem w Cottbus w skautingu, przy zespole U-17. Wróciłem do Polski, bo już funkcjonowała moja firma ochroniarska. W Koronie Kielce jako dyrektor też dobrze się czułem, udało się przeprowadzić kilka ciekawych transferów. Potem oceniono mnie niesprawiedliwie, przez pryzmat antagonizmów kielecko-ostrowieckich, ale nie ma już sensu narzekać.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU PIŁKA NOŻNA (22/2020) 

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Haditaghi po karze dla Wieczystej. ,,Jaką wiadomość to wysyła polskiemu futbolowi?”

Alex Haditaghi opublikował mocny wpis po karze dla Wieczystej Kraków. Prezes Pogoni jest oburzony zastosowaniem zbyt pobłażliwych środków.

2025.08.09 Gdynia Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Arka Gdynia - Pogon Szczecin N/z Alex Haditaghi Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2025.08.09 Gdynia
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Arka Gdynia - Pogon Szczecin 
Alex Haditaghi 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni

W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.

2026.09.18 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wieczysta Krakow Nz Dani Silva Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.09.18 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wieczysta Krakow Dani Silva Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada

W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.

2026.07.25 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027
Gornik Zabrze - Slask Wroclaw
N/z Rafal Grodzicki
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.07.25 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2026/2027
Gornik Zabrze - Slask Wroclaw
Rafal Grodzicki
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań

Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.

2025.09.28 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok
N/z Piotr Rutkowski
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2025.09.28 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2024/2025
Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Murat Colak ukarany! Prezes Cracovii wtargnął na murawę po meczu z Legią

Komisja Ligi nałożyła karę finansową na Murata Colaka. Prezes krakowskiego klubu, po meczu z Legią, wszedł na murawę i kłócił się z arbitrem.

2026.07.14 Krakow
Pilka nozna Konferencja prasowa Cracovii Nowy Sponsor GYM Premium Reliance Holding
N/z Murat Colak
Foto Lukasz Zoladz / PressFocus
Czytaj więcej