Widzew Łódź wspomina Włodzimierza Smolarka. Byli piłkarze łódzkiego klubu na gorąco komentowali wiadomość o śmierci swojego byłego kolegi. Niemal dla każdego, było to ogromne zaskoczenie.
– Podobnie jak wszyscy jestem w ogromnym szoku. Byłem akurat w szkole i prowadziłem lekcje. W pewnym momencie zadzwonił do mnie kolega i przekazał mi tragiczną wieść. To było coś strasznego. Nie byłem w stanie dalej pracować. Musiałem usiąść i wszystko przemyśleć. Włodek był przecież młodym człowiekiem, mógł jeszcze spokojnie pożyć – wyznał Andrzej Grębosz.
Wtórował mu Wiesław Wraga, który także gra ze Smolarkiem w jednym zespole. – Jest to dla mnie ogromny cios. Nikt się tego nie spodziewał. Odchodzi stara generacja prawdziwych widzewiaków, bowiem wcześniej pożegnaliśmy Krzysia Surlita, czy też Jurka Klepczyńskiego – zdradził.
– Dla mnie Włodek był wzorem piłkarza, wielkim wojownikiem Widzewa. Wspólnie z innymi piłkarzami tworzył właśnie słynny „widzewski charakter”. Wówczas zaczął się bowiem „Wielki Widzew”, mistrzostwa Polski, europejskie puchary. Na pewno był jedną z ważniejszych postaci w historii polskiej piłki – powiedział.
Swojego zaskoczenia po śmierci Smolarka nie krył także Andrzej Możejko. – Jestem bardzo zaskoczony, brak mi słów. Włodek był moim dobrym kolegą, razem zagraliśmy w Widzewie wiele meczów. Spokojny, małomówny. Był dużo młodszy ode mnie. Szkoda, że stało się to tak szybko, bowiem nikt przecież nie słyszał o tym, żeby mu coś dolegało, czy był na cokolwiek chory” – wyznał.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.