Bundesliga jako pierwsza zmierzy się z nową rzeczywistością. Piłkarze niemieckich klubów przy zachowaniu odpowiednich norm bezpieczeństwa wybiegną na boisko i wznowią zatrzymane blisko dwa miesiące temu rozgrywki.
Łukasz Piszczek wystąpi w dzisiejszym meczu w Dortmundzie (foto: Reuters)
MACIEJ ŁANCZKOWSKI
NOWE REALIA
Było wiadome, że Bundesliga będzie pierwszą ligą z europejskiej topki, która wznowi rozgrywki w czasie pandemii patogenu SARS-CoV-2. Drużyny już kilka tygodni temu otrzymały zielone światło na treningi grupowe i kluczem było jedynie opracowanie skutecznego planu powrotu i zgoda ze strony głównych władz Niemiec. Angela Merkel na początku maja zezwoliła DFV i DFL na wznowienie rozgrywek 1. i 2. ligi w Niemczech.
Co się zmieni względem meczów przed erą koronawirusa? Zabraknie kibiców na trybunach. Podobnie jak w całej Europie, fanów na obiektach sportowych już w tym roku raczej nie zobaczymy. Trenerzy łącznie z rezerwowymi będą mieli obowiązek noszenia maseczek oraz zachowanie odpowiedniej odległości między sobą. Na niektórych obiektach rezerwowi będą rozlokowani na pustych trybunach, tuż za ławką rezerwowych. Zawodnicy na boisku nie będą mogli pluć na murawę, przytulać się, obejmować i przybijać „piątek” w trakcie cieszynek przy strzelonych golach. Nie będzie również wspólnego wyjścia na boisko oraz podawania rąk przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wokół boiska zabraknie również chłopców od podawania piłek. Zawodnicy będą mieli do dyspozycji 30 futbolówek, które zostaną ułożone wokół murawy, tuż obok band reklamowych.
Zawodnicy oraz pozostali pracownicy drużyny będą musieli przestrzegać szeregu zasad, które są zgodne z wszelkimi normami bezpieczeństwa oraz sterylności. Instrukcja, którą otrzymały kluby liczy sobie blisko 60 stron. Gdy tylko Bundesliga ogłosiła swój powrót, pojawiło się kluczowe pytanie: Co w przypadku, gdy któryś z zawodników złapie wirusa? Plan zakłada, aby nosiciela odsunąć od drużyny i wysłać na izolację domową. Wtedy zawodnik jest uznawany za kontuzjowanego, natomiast liga jest kontynuowana. Sprawa ma się inaczej, gdy w danym klubie zostanie wykryte minimum siedem pozytywnych próbek. Wtedy rozgrywki zostaną przerwane w trybie natychmiastowym. Zawodnicy, sztab trenerski, sędziowie oraz pozostałe osoby obsługujące spotkanie przed wejściem na obiekt będą musiały złożyć pisemne oświadczenie o negatywnym wyniku na obecność SARS-CoV-2. Na stadionie może przebywać łącznie 322 osoby.
Władze klubów oraz funkcjonariusze policji apelują do kibiców niemieckich zespołów, aby w czasie rozgrywania spotkań pozostali w domu i oglądali zmagania piłkarzy w telewizji. Policja obawia się licznych zgromadzeń kibiców przed stadionami, którzy będą chcieli wspierać swoich ulubieńców w trakcie meczów.
WYKWINTNE DANIE NA START
Już w sobotę czekają nas wielkie Derby Westfalii, w których zmierzą się Borussia Dortmund oraz Schalke 04. Ciężko jakkolwiek zapowiedzieć to spotkanie, skoro zawodników obu drużyn po raz ostatni widzieliśmy blisko dwa miesiące temu. Od tamtego momentu nie wiadomo, jakie formy dysponują oraz czego możemy po nich oczekiwać. W trakcie kwarantanny nie rozegrano żadnych sparingów.
Borussia do tego meczu podejdzie z kilkoma osłabieniami. W kadrze nie znalazł się Marc Reus, który zmaga się z kontuzją pachwiny. Nieobecni są także Emre Can, Nico Shulz, Axel Witsel, Manuel Akanji oraz Dan-Axel Zagadou. Nieco lepiej sytuacja wygląda w ekipie Schalke, gdzie David Wagner nie będzie mógł skorzystać z Omara Mascarella oraz Benjamina Stambouliego.
Biorąc na tapetę jedynie dyspozycje drużyn sprzed ery koronawirusa, faworytem będą gospodarze, którzy prezentowali bardzo solidny poziom na ligowych boiskach. W pięciu ostatnich szrankach nie stracili nawet jednego gola. Gorzej wygląda to w Gelsenkirchen, gdzie w pięciu ostatnich ligowych meczach drużyna z Veltins-Arena zdobyła raptem trzy punkty na piętnaście możliwych. Dwumiesięczna przerwa mogła być pomocna i trener Wagner mógł spokojnie wprowadzić poprawki i lepiej przygotować zespół.
CZYSTA KARTA
Jednym z ciekawszych dla nas spotkań 26. kolejki będzie starcie TSG 1899 Hoffenheim z Herthą Berlin, w której szeregach występuje Krzysztof Piątek. Polski napastnik zimą przeprowadził się do Berlina, jednak nie zawojował i nie podbił szturmem niemieckiej ligi w podobny sposób jak dwa lata temu włoskiej. Polak w przeciągu dwóch miesięcy mógł oczyścić głowę i wraz ze wznowieniem rozgrywek otrzymuje czystą kartę. Reprezentant Polski w wypowiedziach ogłasza bojowość i zapowiada, że jest należycie przygotowany.
Początek tego roku był słaby nie tylko dla Piątka. Cała berlińska drużyna grała pod kreską i prezentowała najgorszą grę spośród całej ligowej stawki. Przerwa mogła im dobrze zrobić, trenerem został Bruno Labbadia, który mógł spokojnie przygotować zawodników i podporządkować ich pod swoją filozofię. Problemy wewnętrzne „Die Alte Dame” również się uspokoiły, co z pewnością wpłynie pozytywnie na grę zawodników.
WZNOWIONY WYŚCIG
W sobotę do gry wróci również RB Lipsk, który podejmie na własnym obiekcie drużynę Freiburga. W pierwszym składzie „Byków” zobaczymy Timo Wernera, który wznowi rywalizację w klasyfikacji króla strzelców ligi. Młody niemiecki snajper przed zamrożeniem rozgrywek strzelił 21 goli i traci do pierwszego Roberta Lewandowskiego cztery trafienia. Werner już od pierwszego meczu będzie chciał rozpocząć strzelanie, by sukcesywnie niwelować różnicę trafień między nim a napastnikiem Bayernu. Polak będzie miał okazję odpowiedzieć w niedziele, kiedy to Bayern zmierzy się z Union Berlin.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.