Dotychczasowy trener reprezentacji Bułgarii, Krasimir Bałakow, zrezygnował z jej prowadzenia i podał się do dymisji.
Dymisja to pokłosie rasistowskiego skandalu, który miał miejsce podczas meczu Bułgaria – Anglia (0:6), choć według oficjalnej wersji rezygnacja podyktowana jest słabymi wynikami drużyny. Gdy czarnoskórzy reprezentanci Anglii byli w posiadaniu piłki, z trybun dało się słyszeć dźwięki imitujące odgłosy małp. Ponadto bułgarscy kibice popisali się takimi wyczynami jak wykonywanie salutów rzymskich czy pokazywanie do kamer telewizyjnych odzieży z nadrukiem „no respect”, co jest oczywistym nawiązaniem do kampanii UEFA przeciw braku szeroko pojętej tolerancji. Sędzia dwukrotnie przerywał mecz, a w przerwie Ivelin Popov – kapitan Bułgarii – podszedł do sektora zajmowanego przez, łagodnie rzecz ujmując, niesfornych kibiców, apelując, by zaprzestali swoich czynów.
Ostatecznie mecz udało się dograć do końca, choć rasistowskie odgłosy – co prawda już zdecydowanie mniej śmielsze – można było jeszcze usłyszeć. Po ostatnim gwizdku arbitra w Bułgarii wybuchło prawdziwe trzęsienie ziemi. Premier tego kraju, Bojko Borisow, zażądał od ministra sportu zerwania wszelkich relacji z szefami Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej dopóty, dopóki ze stanowiska prezesa federacji nie ustąpi Borisław Michajłow. Ten zrezygnował, a dzień później taką samą decyzję podjął Bałakow.
Nie wiadomo, kto obejmie stery po Bałakowie. Wiadomo jednak to, że sytuacja, w jakiej znalazła się bułgarska piłka nożna, nie ułatwi zadania w poszukiwaniu następcy.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.