Przejdź do treści
Brzęczek odchodzi, teraz Sousa

Polska Reprezentacja Polski

Brzęczek odchodzi, teraz Sousa

Uderzenie przyszło w najmniej spodziewanym momencie. W listopadzie Jerzy Brzęczek przetrwał kolejną burzę, Zbigniew Boniek publicznie deklarował poparcie dla selekcjonera, panowało przekonanie, że posada trenera przynajmniej do zakończenia finałów mistrzostw Europy jest stabilna. Duży błąd.

Brzęczek odszedł, teraz Sousa. (fot. 400mm.pl)


PRZEMYSŁAW PAWLAK

Co doprowadziło prezesa PZPN do decyzji o dymisji Brzęczka w okresie, w którym reprezentacja Polski nie rozegrała ani jednego meczu? Decyzji podjętej dwa miesiące przed startem kwalifikacji mistrzostw świata i pięć miesięcy przed finałami mistrzostw Europy.

Wolta

W listopadzie na fali krytyki przetaczającej się przez media Boniek nie zamierzał zwalniać selekcjonera, bo ostatnie do czego chciałby się przyznać to, że opinia publiczna może mu cokolwiek narzucić. Zresztą, dymisja selekcjonera od razu po meczach z Ukrainą, Włochami i Holandią zostałaby odebrana jako działanie impulsywne, podyktowane emocjami. Dlaczego jednak prezes nie zdecydował się na ruch w grudniu? Argument, że przed świętami nie zwalnia się ludzi z pracy brzmi nieprzekonująco, bo w jakim celu prezes komunikował, że przyszłość reprezentacji Polski związana jest z Brzęczkiem? W grudniu moment na dokonanie zmiany był najlepszy. Już po ogłoszeniu przez PZPN decyzji o rozstaniu z selekcjonerem wydawało się, że styczniowy termin jest podyktowany pojawieniem się na rynku odpowiedniego kandydata. Boniek nie zdecydowałby się na taką woltę, gdyby nowy selekcjoner nie stał w progu. I tak po części było, jeszcze w poniedziałek niewiele wskazywało, że formalności uda się dopiąć i w czwartek zostanie podane nazwisko nowego trenera reprezentacji Polski, natomiast szanse, że pojawi się w naszym kraju nie istniały. W środę sprawa kontraktu została jednak zamknięta. Tyle że wciąż brakuje odpowiedzi na pytanie, dlaczego prezes PZPN nie podjął tej decyzji wcześniej, przecież Paulo Sousa pozostawał bez pracy od sierpnia 2020.

– Cele przed nowym trenerem są jasne, wyjście z grupy w trakcie finałów mistrzostw Europy i zakwalifikowanie się przynajmniej do baraży o mundial – mówił Boniek w trakcie zeszłotygodniowej konferencji prasowej. – Praca trenera na poziomie reprezentacji to jest cały czas dialog z zawodnikami. Istnieje wiele możliwości technologicznych, żeby swobodnie komunikować się z piłkarzami, więc nowy trener ma wystarczający czas, abyśmy mogli myśleć o tym, że reprezentacja będzie grała dobrą piłkę. Nowy trener już od dwóch tygodni wnikliwie śledzi grę reprezentantów Polski, nie ma więc żadnego znaczenia, czy ogłosilibyśmy decyzję na początku stycznia, czy teraz. Zresztą, polscy piłkarze są znani w Europie, gdy pierwszy raz zadzwoniłem do pana Sousy, wiedział o nich w zasadzie wszystko. Wręcz mnie zaskoczył.

Sprawy kontraktowe

Nowy selekcjoner podpisał kontrakt do zakończenia eliminacji mistrzostw świata. Jeśli Polska nie wywalczy jednego z dwóch pierwszych miejsc w grupie, umowa wygaśnie. Gdy zajmiemy pierwsze miejsce, zostanie wydłużona do końca grudnia 2022 roku. Zaś w przypadku pozycji drugiej, czyli konieczności gry w barażach o
mundial, kontrakt będzie obowiązywał do końca marca 2022 roku i w zależności od efektu – albo zostanie przedłużony do końca grudnia 2022, albo w przypadku braku kwalifikacji zostanie zakończony. Boniek wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza zostawiać w spadku selekcjonera nowemu prezesowi PZPN. Wybory w federacji
odbędą się w sierpniu, więc ten argument w nieoficjalnych rozmowach bardzo szybko został podniesiony przez kilku członków zarządu. Większość z nich nie miała pojęcia o ruchu przygotowanym przez prezesa, choć nie jest prawdą, że nie wiedzieli wszyscy. Zaufani ludzie Bońka weszli w posiadanie wiedzy przed podaniem do publicznej wiadomości informacji o dymisji Brzęczka, nie mieli jednak na nią wpływu. Prezes działał solo, na co zresztą od dawna miał zgodę zarządu – wybór selekcjonera, jego kontrakt pozostają tylko w gestii szefa federacji. Na czwartkowym posiedzeniu zarządu PZPN temat został przyklepany, Boniek przedstawił motywy, którymi się kierował, padło również zapewnienie, że ani warunki rozstania z Brzęczkiem, ani kontrakt Sousy nie zrujnują finansów PZPN. Zdecydowana większość członków zarządu obradującego w niepełnym składzie w trakcie głosowania zgodziła się z jego argumentacją, od głosu wstrzymał się tylko śląski baron Henryk Kula.

W kontrakcie Brzęczka znajdował się zapis, umożliwiający rozwiązanie umowy po finałach mistrzostw Europy. Na wypadek słabego występu na turnieju, ale jednocześnie można było traktować paragraf, jako ukłon w stronę nowego prezesa, który mógłby zadecydować czy chce kontynuować misję Brzęczka, czy ma swojego kandydata. Prawdopodobnie podobny zapis nie znalazł się jednak w umowie Sousy. Na sprawę można spojrzeć z dwóch stron. Jeśli Polacy awansują na finały mistrzostw świata, następca Bońka będzie mógł ogłosić, że raptem kilka miesięcy po objęciu stanowiska, wprowadził drużynę narodową na mundial. Co stanie się jednak, gdy zrealizuje się czarny scenariusz i finały mistrzostw Europy przyniosą rozczarowanie? Każdego można zwolnić w dowolnym momencie, więc nowy szef federacji będzie mógł to również uczynić, natomiast będzie musiał liczyć się z wypłatą odszkodowania trenerowi.

Marazm

Z perspektywy czasu patrząc, można dojść do wniosku, że Boniek od dawna miał rozterki czy drużyna narodowa zmierza w odpowiednim kierunku. Już w kwietniu poprzedniego roku na łamach „PN” głośno zastanawiał się, czy nowy kontrakt Brzęczka nie powinien obowiązywać do zakończenia Ligi Narodów. Prezes obudowywał swoje wątpliwości zapewnieniami o pełnym zaufaniu do trenera, natomiast trudno było nie wyczuć, że mimo awansu do finałów mistrzostw Europy, nie ze wszystkiego, co dzieje się w kadrze i wokół niej jest zadowolony.

Współpraca z Brzęczkiem nie należała do łatwych, były już selekcjoner otoczył się swoimi ludźmi, których zdanie miało dla niego nierzadko większe znaczenie niż komunikaty wysyłane do niego z federacji. Mówi się, że w trakcie rozmów można było osiągnąć z nim porozumienie, ale po opuszczeniu związkowych gabinetów robił po swojemu. Pod koniec listopada ubiegłego roku, po zakończeniu zmagań w Lidze Narodów, Brzęczek spotkał się z Bońkiem. To wtedy zdecydowano o usunięciu ze sztabu reprezentacji Polski psychologa Damiana Salwina, zaufanego człowieka selekcjonera. Brzęczek musiał się z tym pogodzić, ale nie zdecydował się publicznie podżyrować takiej decyzji. W trakcie grudniowej konferencji z dziennikarzami mówił: – To dla mnie trudny moment, ale taka decyzja została podjęta. Na każdym zgrupowaniu ze wsparcia Damiana korzystała grupa 10-12 zawodników. Mimo że fizycznie nie będzie pojawiał się na kadrze, myślę, że część piłkarzy będzie z nim współpracować. Ja prywatnie również – dał więc dość jasno do zrozumienia, że gdyby to tylko od niego zależało, psycholog pracowałby dalej. Trudno czynić Brzęczkowi zarzut z lojalności wobec zaufanego człowieka, ale publiczne przerzucanie między wierszami odpowiedzialności na swojego pracodawcę należy traktować w kategoriach komunikacyjnego błędu. Relacje ze światem zewnętrznym to tylko jeden z zarzutów pod adresem Brzęczka. Były selekcjoner malował wokół kadry obraz oblężonej twierdzy, nie potrafił zarządzać mediami, zabrakło mu politycznych umiejętności. Nie wywiązał się również ze wszystkich deklaracji złożonych prezesowi. Gdyby jednak broniło go boisko, Boniek miałby związane ręce. Problem w tym, że występki – nadużyciem byłoby stwierdzenie, że przykładowo zbyt duża rola odgrywana przez Salwina w kadrze zaważyła na decyzji prezesa, zresztą został wyeliminowany – uzupełnił grzech najważniejszy, prezes PZPN doszedł do wniosku, że zespół z Brzęczkiem nie zrobi progresu. Uznał, że reprezentacja z nim za sterem nie ma już marginesu do poprawy.

– W meczach eliminacji mistrzostw świata oraz w finałach mistrzostw Europy zespół musi pójść do przodu. Z całym szacunkiem dla trenera Brzęczka, ale po konsultacjach z ludźmi doszedłem do wniosku, że będzie o to trudno – tłumaczył Zibi. – Kierowałem się wyłącznie motywami sportowymi. Decyzja została przemyślana, wyważona, co prawda mogła szokować środowisko piłkarskie, ale tylko dlatego, że nikt jej się nie spodziewał, bo panowało przekonanie, że położę trenera Brzęczka na stosie dwa dni po listopadowych meczach. Zespół nie miał już marginesu na porażkę. Drużyna, w której presja nie rozkłada się na piłkarzy i trenera, nie może osiągać dobrych wyników. W tym wypadku presja na zawodnikach była zbyt mała. Pewien pułap został osiągnięty. Byłem przekonany, że ten sztab zrobił wszystko, na co go było stać. Trener Brzęczek szybko wróci do poważnej piłki, ma dobry warsztat, musi jednak zwrócić uwagę na pewne kwestie dotyczące zarządzania piłkarzami czy komunikacji. Nie zdecydowałem się na rozstanie z trenerem, żeby było weselej. Nie jestem ślepy, widziałem marazm w stosunku do reprezentacji, marazm wśród piłkarzy, ich zachowanie po przegranych meczach. Ta drużyna potrzebowała czegoś nowego.

Ofensywna gra biało-czerwonych wyglądała źle, Robert Lewandowski zdobywał bramki w hurtowych ilościach wszędzie, tylko nie w kadrze. U Brzęczka rozegrał 18 meczów, strzelił 8 goli, ale trafiał do bramki zaledwie w 5 spotkaniach. Prawdą jest, że w Bayernie Monachium gra z innymi partnerami, ale przecież u Adama Nawałki jego skuteczność w drużynie narodowej była zdecydowanie wyższa. W dodatku życiową formę kapitan reprezentacji Polski zbudował już w trakcie kadencji Brzęczka. Nie została wykorzystana.

JB pracował w obiektywnie trudnych warunkach. Dokonywał w zespole zmiany pokoleniowej, miał problem na skrzydłach. Nie mylił się, tłumacząc, że w zespole Nawałki kapitan reprezentacji Polski dostawał większe wsparcie z boków boiska. Ale czy zrobił dostatecznie dużo, by ułatwić grę Lewandowskiemu? Nie zamierzał przeorganizować ustawienia drużyny, nawet po tym, gdy nie mógł już liczyć na pełną formę coraz starszych i mających problemy z różnych względów z regularną grą Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego. Dlatego nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli nowy selekcjoner spróbuje gry w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami. Sousa, korzystający w przeszłości z tego systemu, ma być także człowiekiem, który nie tylko powinien trenować piłkarzy, bo musi także skuteczniej zarządzać i komunikować się z grupą (to kolejny zarzut pod adresem Brzęczka, o którym napominał Boniek na konferencji prasowej), zbudować relację z liderami, a po świecie mediów poruszać się sprawnie, a nie jak po polu minowym.

Wyjście z twarzą

– Wykonałem kilka telefonów do ludzi, którzy z nim pracowali i odpowiedź była jedna: top! – Zibi wyjaśniał wybór Sousy. – Top treningi, dyscyplina, relacje z zawodnikami, wiedza, przygotowanie, twardy, mocny charakter. Ale jeżeli uważamy, że do tego, aby lepiej grać, potrzebny nam jest tylko trener, to się mylimy. Potrzebni są nam zawodnicy, muszą być od nowa skoncentrowani, chciałbym widzieć znów euforię po zdobywanych bramkach. Paulo Sousa może z tego zespołu wyciągnąć więcej. Uderzyła mnie jego swoboda w przechodzeniu z jednego systemu gry do drugiego. Czasem zawodnicy starają się wymusić na trenerze grę w sprawdzonym ustawieniu, ale muszą zdawać sobie sprawę, że te ustawienia są już przebadane z każdej strony przez przeciwników. Nie sądzę też, żeby przeszkadzał fakt, iż Paulo Sousa samodzielnie nie prowadził reprezentacji, choć był asystentem w kadrze, więc pewne doświadczenie zebrał, przecież Waldemar Fornalik bądź Adam Nawałka też nie mieli takiego doświadczenia. Trener Sousa zdaje sobie sprawę z potencjału ofensywnego biało-czerwonych, twierdzi, że trzeba do niego dostosować obronę.

Można odnieść wrażenie, że przewiny Brzęczka kumulowały się w Bońku, aż nadszedł dzień wypłaty. Były selekcjoner po rozmowie z prezesem był poruszony, zupełnie nie spodziewał się ciosu. Co trzeba jednak podkreślić – nie opuszcza stanowiska jako trener przegrany. Wywalczył awans do finałów mistrzostw Europy, za drugim razem udało mu się utrzymać miejsce w Dywizji A Ligi Narodów, odmłodził zespół, w wielu meczach dobrze wyglądała gra w defensywie. Ze współpracy z PZPN nie wyjdzie też biedny. Zarabiał bardzo dobrze, a rozmowy na temat warunków rozstania z Brzęczkiem trwają – w najgorszym razie, z punktu widzenia finansów federacji, nie byłego selekcjonera, związek będzie płacił trenerowi przez kilka miesięcy. Jeśli nie uda się wypracować wspólnego stanowiska, logicznie rozumując, do zakończenia finałów mistrzostw Europy, bo po nich kontrakt przewidywał możliwość rozwiązania.

Razem z Brzęczkiem z reprezentacją żegna się również jego sztab. Sousa ma swoich ludzi, przekonał Bońka do zatrudnienia sześciu: asystenci Portugalczyk Manuel Julio Cordeiro da Silva Pereira oraz Hiszpan Victor Manuel Sanchez Llado, trener bramkarzy Portugalczyk Paulo Jorge Fernandes Grilo, specjaliści od przygotowania fizycznego Hiszpanie Lluis Sala Perez i Antonio Jose Gomez Diaz, analityk Włoch Cosimo Cappagli. Na papierze dokonania kilku z nich mogą robić wrażenie, choćby Antonio Jose Gomeza, który pracował w Barcelonie w sztabach Luisa Enrique, Ernesto Valverde i Quique Setiena. Niewykluczone także, że do zespołu Sousy dołączy Polak, w zeszłym tygodniu nie było to jednak przesądzone.

Nowy selekcjoner rozpoczyna wyścig z czasem. To trener, którego filozofią jest utrzymywanie się przy piłce, także taktyczna elastyczność. Czy zdąży zaprezentować nową twarz reprezentacji Polski już w Budapeszcie? Przecież właściwie nie będzie miał czasu na pracę z piłkarzami na boisku. Czy oprze się na selekcji przeprowadzonej przez Brzęczka? Co więcej, to człowiek, który nie tylko będzie uczył zawodników swojej wizji futbolu, ale też sam będzie uczył się pracy selekcjonera, bo na tym stanowisku brakuje mu doświadczenia. Kadra Brzęczka najlepszy mecz, z Włochami w Bolonii, rozegrała chwilę po tym, jak został opiekunem drużyny narodowej, najgorszy ponad dwa lata później również z Italią. Nie może to jednak zmieniać faktu, że selekcjoner Sousa jest dużą niewiadomą.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (04 / 2021)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 3/2026

Nr 3/2026

Polska Reprezentacja Polski

Gala „Piłki Nożnej” – Piłkarz Roku 2025 [NOMINACJE]

Jeśli ktoś 12 razy sięgał po tytuł, może być głodny kolejnego? Tak – jeśli nazywa się Robert Lewandowski. Z drugiej strony Matty Cash chyba nigdy nie grał tak dobrze jak w minionym roku, a Jakub Kamiński wyrósł na kluczowego zawodnika reprezentacji Polski.

2025.11.17 Malta
Pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Malta - Polska
N/z Robert Lewandowski podziekowanie kibicom
Foto Marcin Karczewski / PressFocus

2025.11.17 Malta
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round
Malta - Poland
Robert Lewandowski podziekowanie kibicom
Credit: Marcin Karczewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala „Piłki Nożnej” – Trener Roku 2025 [NOMINACJE]

Wśród nominowanych nie ma Jana Urbana i Marka Papszuna, choć gdyby byli, taka decyzja też by się broniła. A skoro nie ma dwóch trenerów polskiej wagi ciężkiej, znaczy, że konkurencja jest ogromna.

2025.10.10 Katowice
Pilka nozna Reprezentacja Polski U21 Eliminacje Mistrzostw Europy U-21 Sezon 2025/2026
Polska - Czarnogora
N/z Jerzy Brzeczek
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2025.10.10 Katowice
Football Polish National Team U21 UEFA EURO 2027 Qualifying Season 2025/2026
Polska - Czarnogora
Jerzy Brzeczek
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala „Piłki Nożnej” – Odkrycie Roku 2025 [NOMINACJE]

Dwóch nominowanych w tej kategorii już podpisało kontrakty z renomowanymi klubami zagranicznymi, a trzeci znajduje się na radarze poważnych firm zachodnioeuropejskich.

2025.10.09 Chorzow
Pilka nozna mecz towarzyski
Polska - Nowa Zelandia
N/z Jan Ziolkowski
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2025.10.09 Chorzow
Football Friendly Game
Poland - New Zeland
Jan Ziolkowski
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Mateusz Bogusz znalazł nowy klub! Fabrizio Romano ujawnia

Mamy potwierdzenie od samego Fabrizio Romano! Mateusz Bogusz zmienia klubowe barwy.

2025.03.24 Warszawa
Pilka nozna, FIFA Kwalifikacje do Mistrzostw Swiata
Polska - Malta
N/z Mateusz Bogusz
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2025.03.24 Warszawa
FIFA World Cup qualification Poland - Malta
Polska - Malta
Mateusz Bogusz
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Wiśniewski rozchwytywany. Chcą go w Ekstraklasie i Serie A

Przemysław Wiśniewski nie może narzekać na brak zainteresowania. Stoper reprezentacji Polski trafił na celownik klubów z Ekstraklasy i Serie A.

2025.09.04 Rotterdam
pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Holandia - Polska
N/z Przemyslaw Wisniewski
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2025.09.04 Rotterdam
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round
Netherlands - Poland
Przemyslaw Wisniewski
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czytaj więcej