Zakończona przed kilkoma dniami runda jesienna T-Mobile Ekstraklasy była niezwykle udana dla beniaminka ligi Piasta Gliwice. Podopieczni Marcina Brosza na półmetku sezonu zajmują siódme miejsce, a ona sam nie ukrywa swojego zadowolenia z postawy zespołu.
Piast wygrał jesienią siedem spotkań, siedem przegrał i zaledwie jedno zremisował. Zdaniem Brosza były powody do radości, ale jest także jeszcze wiele rzeczy, które można i trzeba poprawić przed rundą wiosenną. – Zgadzam się, że runda jesienna to było nasze pięć minut, ale nie możemy popadać w hurraoptymizm. Musimy myśleć długofalowo i jednocześnie pamiętać, w jakim miejscu byliśmy jeszcze dwa lata temu – powiedział.
– Poza tym, analizujemy losy beniaminków z ostatnich lat i one pokazują, jak trudne zadanie stoi przed nami. Jak mu podołać? To, do czego udało się dojść, zawdzięczamy małym, ale systematycznym krokom i tej strategii będziemy się nadal trzymać. To lepsze niż jeden siedmiomilowy krok, po którym trzeba wykonać osiem kroków w tył – kontynuował Brosz podczas rozmowy z dziennikiem „SPORT”.
– My w tabelę nie patrzymy. Na którym byśmy miejscu nie byli, zawsze będziemy patrzeć, co jeszcze można poprawić. W piłce nie ma czegoś takiego jak spokój – zakończył opiekun Piasta.
Stolarski uderza w swoich podopiecznych. „Nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne”
Widzew Łódź jedynie zremisował w sparingu z drugoligowym Górnikiem Łęczna. Po spotkaniu w język nie gryzł się szkoleniowiec ekipy z Alei Piłsudskiego, Mateusz Stolarski.