– Nie strzeliłem karnego i dlatego Lech nie miał szansy zdobyć Pucharu Polski. Ktoś musiał nie strzelić. Gralibyśmy do skutku i padło na mnie. Jest mi przykro – powiedział Bartosz Bosacki, którego przestrzelona „jedenastka” zadecydowała o tym, że Puchar Polski po raz 14. w historii zdobyła Legia
Te zespoły w finałach zmierzyły się po raz czwarty. Oba mają po dwa triumfy. Było kiedyś 5:0 dla Legii. Było tak, że po karnych wygrał Lech. Było i tak, że był lepszy w dwumeczu. W Bydgoszczy znowu karne dla Legii. Już w pierwszej serii Wojciech Skaba obronił strzał kapitana Lecha. Wcześniej i potem wszyscy trafiali. 5:4 dla Legii.
– Mecz był naprawdę emocjonujący. Szkoda, że skończył się dla nas tak jak się skończył, bo w pierwszej połowie mieliśmy okazje, żeby podwyższyć prowadzenie i to pewnie by wystarczyło. Takie jednak jest życie sportowca. Musimy wyczyścić głowy i powalczyć w lidze. W poprzednim sezonie wytykano nam, że dlatego zostaliśmy mistrzami Polski, bo wcześnie odpadliśmy z pucharu i mogliśmy skoncentrować się na lidze. Nie możemy się takimi rzeczami zasłaniać. Teraz niby miało być odwrotnie. Przegraliśmy w finale, ale jakoś trzeba było do tego finału dojść. Liga jest bardzo wyrównana. Moim zdaniem ta liga jest lepsza niż kiedyś. W następnych latach poziom pójdzie do góry. Do końca sezonu jesteśmy w stanie pokazać dobrą piłkę. A w następnym Lech znowu będzie walczyć o to o co musi walczyć, czyli o najwyższe lokaty w lidze. Nie straciliśmy jeszcze szansy na udział w europejskich pucharach. Nadal walczymy – powiedział Bosacki, który po wręczeniu medali zdobył się na ładny gest, kierując Lechitów w kierunku legionistów, by pogratulować im zdobytego trofeum.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.