Po podpisaniu kontraktu przez Sebastiana Boenischa z Bayerem Leverkusen z BayArena kurtuazja wylewała się drzwiami i oknami. Obrońca reprezentacji Polski otrzymał gigantyczny wręcz kredyt zaufania. Kredyt, jakiego nie otrzymał jeszcze nigdy.
Po zakończeniu poprzedniego sezonu Boenisch nie przedłużył kontraktu z Werderem i od maja pozostawał na bezrobociu. Był to jednak stan wynikający ze świadomej decyzji, bo do menedżera obrońcy wpływały zarówno konkretne oferty z zaplecza Bundesligi, jak i propozycje testów w klubach z elity. Boenisch ani myślał jednak jeździć na testy i czekał na konkretną ofertę.
Taka nadeszła z Bayeru Leverkusen, gdzie w ostatnim czasie sztab szkoleniowy narzeka na deficyt zdrowych obrońców. Wszystko potoczyło się niezwykle szybko. W jeden dzień Boenisch pojechał do Leverkusen, przeszedł badania i podpisał umowę bez konieczności przechodzenia testów.
– Bardzo się cieszę, że udało mi się porozumieć i związać z drużyną pełną sportowych ambicji. To dla mnie wielka szansa. Nie brakuje mi motywacji i zrobię wszystko, żeby być pomocnym w walce o realizację założonych celów – mówił Boenisch.
– Obserwowaliśmy Sebastiana już od dawna. Tym piękniej, że udało nam się dojść do porozumienia i ściągnąć go do naszej drużyny. To wyraźne wzmocnienie naszej kadry – dodawał dyrektor sportowy Rudi Voeller. Ciekawe, gdzie tak intensywnie obserwowano Boenischa, skoro od maja przebywał na bezrobociu, a wcześniej niezbyt wiele kopał w Werderze…
Boenisch dostał dar od losu, bo zapewne pod nieobecność Michala Kadleca i Daniela Schwaaba będzie miał możliwość debiutu już w perspektywie kilku najbliższych dni. Przed Bayerem mecze z Rapidem Wiedeń, Wolfsburgiem i Schalke…
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.