Kibice spragnieni goli bardzo zawiedli się piątkowymi meczami PKO BP Ekstraklasy. Po bezbramkowym starciu w Mielcu przyszedł czas na spotkanie w Gdańsku. Nad morzem piłka również ani razu nie znalazła się w sieci.
Widzew od początku spotkania narzucił Lechii swój styl gry. Goście grali odważnie, zdecydowanie i wysoko w pressingu. Pierwszą dogodna okazję do zdobycia bramki łodzianie wypracowali sobie już w 2. Minucie. Jordi Sanchez podał w pole karne do Mato Milosa, Chorwat oddał strzał, lecz jeden z defensorów Lechii go zablokował. Chwilę później w świetnej sytuacji znalazł się Andrejs Ciganiks, któremu piłkę przed szesnastkę wyłożył Bartłomiej Pawłowski, ale uderzenie Łotysza było zbyt słabe, aby zaskoczyć Dusana Kuciaka. Drużyna Janusza Niedźwiedzia dominowała, kreowała sobie wiele akcji ofensywnych, choć nie ustrzegła się błędów, które starali się wykorzystać gospodarze. Najbardziej aktywnym zawodnikiem Biało-Zielonych był bez wątpienia Kevin Friesenbichler. Austriak nie tylko sam próbował zagrozić bramce Henricha Ravasa, ale starał się również tworzyć sytuacje kolegom, a nawet pracować w defensywie. Mały plus można postawić także przy nazwiskach Conrado oraz Łukasza Zwolińskiego, którzy też dołożyli swoją cegiełkę do gry w ataku.
Po zmianie stron lepsze wrażenie sprawiali podopieczni Marcina Kaczmarka. Zawodnicy Lechii starali się przejąć inicjatywę, utrzymać się przy piłce i położyć większy nacisk na grę w ofensywie. Gdańszczanie na różne sposoby próbowali zagrozić łódzkiej bramce. Niekiedy wyprowadzali szybkie kontry, innym razem próbowali stworzyć zagrożenie z ataku pozycyjnego. Świetną okazję do strzelenia gola miał Kristers Tobers. Łotysz otrzymał podanie od Conrado, uderzył z okolic szesnastego metra, lecz trafił w poprzeczkę. Dobić futbolówkę starał się jeszcze Zwoliński, ale jego uderzenie nie znalazło drogi do siatki.
W ostatnim kwadransie mecz stał się bardziej zacięty, choć nadal przeważała Lechia. Gdańszczanie starali się wykorzystywać błędy przyjezdnych i wyprowadzać kontry. W ich poczynaniach było jednak wiele niedokładności, co niekiedy przekładało się na zmarnowane szanse wyjścia z groźną akcją. Działalność Biało-Zielonych w ofensywie próbowali napędzać m.in. Ilkay Durmus czy Zwoliński, lecz często brakowało jednego dobrego podania lub strzału, aby faktycznie stworzyć zagrożenie pod bramką Widzewa. Zespół z Łodzi natomiast bazował głównie na kontrach, jedną z nich zepsuł pod koniec spotkania Bartłomiej Pawłowski. Piłkarz gości ruszył w stronę Dusana Kuciaka, stanął ze Słowakiem w pojedynku 1 na 1, ale nie zdołał go pokonać, ponieważ golkiper gospodarzy odbił piłkę nogą.
Na gdańskich trybunach był obecny nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Fernando Santos. Portugalski szkoleniowiec obejrzał intensywny mecz, lecz nowych kadrowiczów zapewne mu nie przybędzie. Żaden z Polaków na boisku nie wyróżnił się na tyle, aby mieć szansę na znalezienie uznania w oczach trenera drużyny narodowej.
Lechia plasuje się na 12. miejscu z dorobkiem 22 punktów. Widzew jest czwarty. Do trzeciego Lecha traci jedno „oczko”.
Kto odskoczy strefie spadkowej? Piast – Motor [LIVE]
Na otwarcie 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy podrażniony porażką z Lechem Piast chce odkuć się w domowym starciu z Motorem Lublin. Potencjalna wygrana jednych bądź drugich może pozwolić im na ucieczkę z dołu tabeli. Zapraszamy na relację LIVE!
Luis Palma chce na stałe opuścić Celtic, ale wszystko zależy od tego, czy szkocki klub i Lech Poznań dojdą do porozumienia w sprawie transferu – informuje Daily Record.