Wrześniowe sprawdziany reprezentacji Polski już za nami. Czy mecz z Holandią, a także z Bośnią i Hercegowiną przyniosły nam odpowiedź na pytanie, w którym miejscu znajdują się biało-czerwoni przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami Europy?
W którym miejscu jest reprezentacja Polski? (fot. Łukasz Skwiot)
1. Styl eliminacyjny
Spotkania w Amsterdamie i Zenicy do bólu przypominały to, co oglądaliśmy podczas eliminacji do EURO 2020. Trudno było się w nich doszukiwać jakiejś skomplikowanej filozofii trenera, czy też wyszukanych rozwiązań taktycznych. Jerzy Brzęczek postawił na proste środki, skupiając się tylko i wyłącznie na rezultacie, który połowicznie udało mu się osiągnąć. Ultra defensywne ustawienie w starciu z Holandią mogło oczywiście frustrować, ponieważ polscy piłkarze od początki mieli na celu wyłącznie przeszkadzanie rywalowi. Przegrali, a dodatkowo przez pełne 90 minut wyłącznie biegali za Pomarańczowymi, co bardziej przypominało w ich wypadku trening lekkoatletyczny, a nie sparing piłkarski.
Przeciwko Bośniakom także zabrakło odważniejszego podejścia do tematu. Selekcjoner, podobnie jak we wspomnianych eliminacjach postawił na minimalizm, tak jakby nie dostrzegł, że dysponuje grupą naprawdę niezłych i potrafiących grać ciekawy futbol zawodników. Co ciekawe, tak jak podczas kampanii kwalifikacyjnej, taka postawa przyniosła skutek, jednak warto wziąć poprawkę, że biało-czerwoni odnieśli wymęczone zwycięstwo przeciwko drugiemu garniturowi przeciwnika, co nie powinno zamazywać obrazu całości.
2. O co chodzi selekcjonerowi?
Kiedy po meczu z Holandią Jerzy Brzęczek z uśmiechem na twarzy oznajmił, że jest zadowolony, niemal wszyscy zaczęli się zastanawiać, o co może mu chodzić? Polska w Amsterdamie wypadła bowiem wyjątkowo blado i wydawało się, że selekcjoner prędzej posypie głowę popiołem, mówiąc, że przed jego podopiecznymi wciąż daleka droga. Już nawet wyświechtany slogan od wyciąganiu wniosków pasowałby w tym miejscu bardziej, bo o entuzjazm naprawdę było trudno.
Wypowiedź Brzęczka była jednak taka sama jak cała jego kadencja w fotelu opiekuna reprezentacji, a więc niezrozumiała. Po dwóch latach od jego zatrudnienia, wciąż trudno stwierdzić, czy ma on jakiś pomysł na kadrę, a jeśli tak, to jaki? W eliminacjach zespół tradycyjnie musiał liczyć na dobrą grę Roberta Lewandowskiego wspomaganego doraźnie przez innych liderów, ale – z całym szacunkiem – wożenie się na plecach kapitana to koncept, który mógłby wymyślić każdy. Dziwne decyzje, jak ta z forsowaniem na lewej obronie Bartosza Bereszyńskiego, czy kompletne ignorowanie dla drużyny Karola Linettego sprawiają, że chaos w kadrze narastał. Czasem, jak choćby podczas spotkania z Izraelem wydobędzie się z niego coś dobrego, ale w większości przypadków trudno doszukiwać się w nim głębi. Na serio, ile bardzo dobrych, czy choćby dobry meczów reprezentacji za Jerzego Brzęczka pamiętacie?
3. Nieliczni wygrani
Gdyby wymienić tych zawodników, którzy albo potwierdzili swoją klasę w reprezentacji, albo dali sygnał, że są gotowi pełnić w niej większą rolę, to liczba nazwisk będzie ograniczona. Niezmienny poziom w drużynie narodowej prezentują Kamilowie Glik i Grosicki, którzy w momencie bośniackiej próby stanęli na wysokości zadania i pociągnęli zespół do przodu nie tylko swoimi golami, ale także cechami przywódczymi.
Plus po swojej stronie może zapisać Kamil Jóźwiak, który w obu wrześniowych spotkaniach ciężko pracował na skrzydle, wnosząc jakość nie tylko w ofensywie, ale wywiązując się również z zadań w destrukcji. To samo należy powiedzieć o Jacku Góralski, który nie miał litości dla rywali, atakując ich bezustannie wślizgami, ale przy okazji był najjaśniejszym punktem reprezentacji w środku pola, posyłając w starciu z Bośnią kilka znakomitych prostopadłych piłek, dynamizując przy okazji grę do przodu całej drużyny. Swoje ugrał również Maciej Rybus, który pokazał selekcjonerowi, że na lewej obronie warto stawiać na nominalnego lewego defensora. Wariant z Bartoszem Bereszyńskim nie wypalił i należy mieć nadzieję, że jest to już w kadrze rozdział zamknięty.
4. Rozczarowania
Pisanie, że Piotr Zieliński po raz kolejny nie pokazał w reprezentacji pełni swojego potencjału, to zwykłe „kopiuj i wklej” z podobnych tekstów po meczach drużyny narodowej z przeszłości. Miał momenty, widać było, że technicznie przerasta niektórych kolegów, ale cóż tego, skoro niewiele z tego wszystkiego wynikało. Zieliński to niezwykle solidny i utalentowany pomocnik, ale wydaje się, że czas pogodzić się z myślą, że dla kadry nie będzie on takim liderem jakiego wielu w nim widziało.
A skoro środek pola, to zawiódł również Grzegorz Krychowiak. Nie wniósł on jakości do gry, nawet wtedy, gdy Jerzy Brzeczek powtórzy wariant z Jackiem Góralskim i zostawił pomocnikowi Lokomotiwu Moska nieco więcej swobody z przodu – tak, by poczuł się on jak klubie. Krychowiak nie był jednak w stanie zdynamizować akcji reprezentacji, w obu meczach był nieco ociężały i zagrał dużo poniżej oczekiwań. To problem, ponieważ „Krycha” w gazie jest tej drużynie potrzebny niczym tlen.
5. Wiemy, że nic nie wiemy
Wydawać by się mogło, że po tak długim okresie pracy selekcjonera będziemy już w stanie określić, w którym kierunku zmierza reprezentacja. Tymczasem po osiemnastu meczach jego kadencji trudno odnieść wrażenie, by zespół poczynił postępy, szczególnie jeśli spojrzymy przez pryzmat tego, co działo się za Adama Nawałki. Wtedy reprezentację oglądało się z przyjemnością, pewien plan był jasno nakreślony i konsekwentnie realizowany. Czasem wypadał on w praniu nieco lepiej, czasem gorzej, ale kierunek wyznaczono.
Za Jerzego Brzęczka tego nie widać. Selekcjoner porusza się od ściany do ściany, wciąż próbując wymyślić koło na nowo. I o ile na słabszych rywali może to wystarczyć, to już przy tych nieco mocniejszych – a do tych przecież chcemy równać – następuje całkowite obnażenie wszystkich mankamentów kadry. Szkoda, bo dla Lewandowskiego i wielu jego kolegów EURO 2020 będzie turniejem docelowym, podczas którego chcieliby się dobrze zaprezentować. Żeby tak jednak było, ktoś musi ich poprowadzić, a skoro selekcjoner od dwóch lat szuka złotego środka, to można wątpić, czy uda mu się go znaleźć w trakcie zbliżających się miesięcy.
Na tym stadionie reprezentacja rozegra sparing? Powrót po 4 latach
Po zakończeniu sezonu klubowego reprezentację Polski czekają sparingi. Jeden z rywali jest już znany, a teraz pojawiły się doniesienia dotyczące drugiego z nich oraz miejsca rozegrania spotkania.
Reprezentacja Polski kobiet do lat 19 awansowała na mistrzostwa Europy. Zespół Marcina Kasprowicza zapewnił sobie udział w turnieju finałowym poprzez wygraną z Grecją (3:0).
Kto drugim rywalem Polaków w czerwcu? Są nowe informacje!
Reprezentacja Polski zagra dwa mecze sparingowe w czerwcu, mimo faktu, że bało-czerwonych zabraknie na mundialu. Jednego rywala poznaliśmy wcześniej, teraz pojawiły się wieści o drugim przeciwniku.