Nie zobaczyliśmy ani jednego gola podczas starcia Śląska Wrocław z Zagłębiem Lubin. Piłkarze obu zespołów zawiedli na całej linii, a spotkanie było jednym z gorszych, które rozegrano w tym sezonie na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy.
Nie takiego meczu spodziewaliśmy się we Wrocławiu (fot. Łukasz Skwiot)
Spoglądając na historię Derbów Dolnego Śląska można było w ciemno zakładać, że we Wrocławiu obejrzymy dobre spotkanie. Kiedy na boisku pojawiali się piłkarze obu drużyny, to reguły padało przynajmniej kilka goli, a starcia potrafiły trzymać w emocjach od początku do końca.
Przed piątkowym meczem w uderzeniu znajdowali się gracze Miedziowych, którzy nie przegrali ani jednego z czterech ostatnich spotkań, odnosząc przy okazji trzy zwycięstwa. Jeśli zaś chodzi o Śląsk, to ten w czterech minionych kolejkach wygrał tylko raz i nic dziwnego, że Jackowi Magierze bardzo mocno zależało na wywalczeniu kompletu punktów.
Wszystko to co zostało napisane powyżej prezentowało się świetnie… przynajmniej na papierze. Na boisku bowiem od pierwszego gwizdka wiało nudą, a obie drużyny skoncentrowały się na destrukcji, tak jakby to jedno jedyne trafienie miało zadecydować o losach spotkania.
Gdyby kibice mogli zasiąść na trybunach wrocławskiego stadiony, to już po kwadransie musieliby posiłkować się mocną kawą. Do przerwy obejrzeliśmy zaledwie jeden celny strzał, który jednak nie miał szans zakończyć się golem. Nuda, nic się nie działo.
Jeśli ktoś myślał, że po zmianie stron zmieni się również obraz gry, ten musiał czuć się zawiedzony. Piłkarze być może poruszali się po boisku nieco żwawiej, jednak niewiele z tego wynikało. Bliski szczęścia w 55. minucie był Dejan Drazić, który będąc w 100-procentowej pozycji nie był w stanie dobrze trafić w piłkę.
Swoich szans szukał również Filip Starzyński, który jednak najpierw posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką, a następnie uderzył prosto w bramkarza, nie sprawiając mu zbyt dużych problemów.
Goli we Wrocławiu się ostatecznie nie doczekaliśmy i mecz zakończył się bezbramkowym remisem, na który należy spuścić kurtynę milczenia.
Co z Selahim i Vermesanem? Trener Widzewa zabrał głos
Lindon Selahi nie otrzymuje ostatnio wielu szans na grę w Widzewie Łódź, a Ioan Wermesan czeka na możliwość zaprezentowania się na boisku. Mateusz Stolarski odniósł się do sytuacji obu zawodników.
Transferowym hitem lata było pozyskanie przez Koronę Kielce Ondreja Lingra. Uczestnik Euro 2024 został sprowadzony z Houston Dynamo FC, a po kilku występach w Koronie powrócił do reprezentacji Czech i zagrał przeciwko Hiszpanii i Anglii w Lidze Narodów.
Trener Widzewa nie owija w bawełnę. „To nie jest technologia NASA”
Widzew Łódź wciąż ma problemy z grą w defensywie. Mateusz Stolarski przyznał, że zespół pracował nad poprawą tego elementu, ale podkreślił, że teraz najważniejsze będzie przełożenie treningów na boisko. Szkoleniowiec ocenił również ofensywę Wisły Kraków, z którą jego drużyna będzie musiała sobie poradzić.
Mariusz Jop nie gryzł się w język. „To nie jest właściwy kierunek”
Mariusz Jop wrócił do kontrowersji sędziowskich po niedzielnym spotkaniu Wisły z Legią Warszawa. Trener nie zgodził się z tłumaczeniem, że za nieprawidłowo wykonany aut przez gospodarzy odpowiadał przede wszystkim zespół z Krakowa. Odniósł się również do nadchodzącego meczu z Widzewem Łódź.
Problem Lecha Poznań. Kluczowy zawodnik z kontuzją?!
Wojciech Mońka błyskawicznie zakończył swój udział w starciu przeciwko Bayerowi Leverkusen. Piłkarz szybko opuścił murawę wskutek problemów ze zdrowiem.