PRZEGLĄD PRASY. Bartosz Bereszyński od rewanżu z Celtikiem Glasgow znów może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu w europejskich pucharach. Obrońcy Legii skończyła się bowiem przymusowa pauza za czerwoną kartkę w ostatnim meczu w LE w poprzednim sezonie.
Przypomnijmy, że Bereszyński dostał głupią czerwoną kartkę w meczu z Apollonem Limassol, za co został zawieszony przez UEFA na trzy kolejne mecze w europejskich pucharach. Oznaczało to, że piłkarz nie mógł zagrać w dwóch spotkaniach z St. Patrick’s Athletic oraz pierwszym z Celtikiem.
Bereszyński w lidze natomiast gra, tyle tylko, że nie na swojej pozycji prawego obrońcy, a na lewej stronie defensywy.
– Nie chcę się usprawiedliwiać, ale dopiero od półtora roku jestem obrońcą, a zmiana strony to w moim przypadku rewolucja. Jeśli trener podejmie decyzję, że nadal mam grać z lewej, muszę to zaakceptować i wypełnić postawione przede mną zadania – mówi 22-latek, który dostrzega pozytywną stronę pomysłu Henninga Berga. – To kolejna nauka w moim piłkarskim życiu – dodaje.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.