Czarne chmury zbierają się na głową Marcina Wasilewskiego. Obrońca Anderlechtu Bruksela podczas ostatniego meczu ligowego z Sint Truiden uderzył łokciem jednego z rywali i czeka go za to surowa kara.
Marcin Wasilewski może drogo zapłacić za swoje zachowanie. Polak raczej nie uniknie srogiej kary.
Wasilewski w trakcie wspomnianego spotkania uderzył łokciem w twarz Petera Delorge’a, i jak pokazały telewizyjne powtórki, było to zagranie z pełną premedytacją. Piłkarz Sint Trudein został przewieziony do szpitala, a „Wasyl” choć posypał głowę popiołem, to kary raczej nie uniknie.
Jak donoszą belgijskie media, Wasilewskiemu grozi nawet sześć meczów dyskwalifikacji. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu kilkunastu najbliższych dni. Specjalna Komisja Dyscyplinarna będzie jednak musiała najpierw przesłuchać arbitra i samego zawodnika.
Nazywany w Belgi „Rzeźnikiem z Poznania” Wasilewski wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie. – To było nierozsądne. Naprawdę żałuję tego, co się stało. Alę chcę powiedzieć, że to było niezamierzone. Zawsze walczę o zwycięstwo i to mi się wczoraj za bardzo udzieliło. Mam nadzieję, że Peter szybko wróci do zdrowia. Przekazałem mu swoje przeprosiny i chcę się z nim spotkać osobiście – wyznał reprezentant Polski.
GG, PilkaNożna.pl źr. Eurosport / Przegląd Sportowy / De Standaard