Liga niemiecka nie zwalnia tempa ani na moment. Już we wtorkowy wieczór zostaną rozegrane cztery mecze w ramach 32. kolejki i wszystko wskazuje na to, że zapadną podczas nich kluczowe rozstrzygnięcia. Jeśli bowiem Bayern Monachium pokona w delegacji Werder Brema, to zapewni sobie ósmy z rzędu tytuł mistrzowski.
Bayern o krok od ósmego z rzędu mistrzostwa Niemiec (fot. Łukasz Skwiot)
Takiej sztuki nie dokonał jeszcze nikt w historii Bundesligi. Ba, nawet Bayern nie miał wcześniej okresu większej dominacji nad rywalami. Wydaje się jednak, że sprawa jest przesądzona, szczególnie, że na trzy kolejki przed końcem sezonu zespół Hansiego Flicka ma siedem punktów przewagi nad drugą Borussią Dortmund. Można oczywiście zakładać, że zdarzy się jakiś kompletny kataklizm, ale biorąc pod uwagę fakt, że od wznowienia rozgrywek Bayern kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, raczej trudno oczekiwać by nagle zaczął seryjnie tracić punkty.
We wtorkowy wieczór lider zmierzy się z jednym z najsłabszych zespołów w stawce, a więc wspomnianym Werderem, który cały czas rozpaczliwie walczy o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gospodarze na pewno rzucą wszystko na szale, jednak pytanie czy starczy to na nawiązanie walki z rozpędzonym przeciwnikiem?
Bayern po raz ostatni nie wygrał z Werderem w Bundeslidze podczas sezonu 2010-11, kiedy to padł wynik bezbramkowy. Od tej pory drużyna z Bremy nie miała za wiele do powiedzenia w starciach z bardziej utytułowanym rywalem i nic nie wskazuje na to, by tym razem miało być inaczej.
Jakby tego wszystkiego było mało, do gry po przymusowej przerwie spowodowanej zawieszeniem za kartki wracają Thomas Mueller, a więc najlepszy asystent ligi i Robert Lewandowski – jej najskuteczniejszy strzelec. Ten drugi nie ma już większych szans na dogonienie Gerda Muellera, ale wciąż może wyśrubować swój najlepszy wynik w Bundeslidze. Aktualnie Polak może pochwalić się zdobyciem 30 goli i jest na najlepszej drodze to tego, by po raz piąty otrzymać armatę dla najlepszego strzelca.
Bardzo ciekawie zapowiada się również mecz w Moenchengladbach, gdzie miejscowa Borussia zmierzy się z Wolfsburgiem. Jeśli gospodarze chcą utrzymać się w wyścigu o awans do Ligi Mistrzów, to wtorkowy mecz muszą bezwarunkowo wygrać. Jeżeli się potkną, a swoje spotkanie wygra Bayer Leverkusen, to straty mogą się okazać już zbyt poważne do nadrobienia.
Oprócz kolejnych trafień Lewandowskiego, polscy kibice liczą również na następne trafienie Krzysztofa Piątka. Snajper Herthy Berlin zaczął w końcu łapać wiatr w żagle i jak awizują lokalne media, w meczu z Freiburgiem ponownie może otrzymać szansę gry od pierwszej minuty. Obie drużyny wciąż pozostają w grze o europejskie puchary, jednak bliżej tego celu są na ten moment piłkarze z Fryburga, którzy mają cztery punkty przewagi nad swoim wtorkowym rywalem.
Podczas tego wieczoru na boisku zobaczymy także w akcji Rafała Gikiewicza. Jego Union Berlin podejmie na swoim terenie najsłabszy w stawce Paderborn i jeśli wygra, to będzie już pewny utrzymania w Bundeslidze na kolejny sezon.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.