W ostatnim dzisiejszym spotkaniu Bundesligi Bayern Monachium podejmował Borussię Moenchengladbach. Gospodarze grali bez swojego najskuteczniejszego snajpera – Roberta Lewandowskiego.
Przypomnijmy, że polski snajper nie mógł zagrać w sobotnim meczu z powodu pauzy za nadmiar żółtych kartek. Dla Bayernu to było ogromne osłabienie, ponieważ Lewandowski ostatnio znajdował się w kapitalnej dyspozycji strzeleckiej.
Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu sytuacja Bayernu była znakomita. Bawarski gigant zajmował pozycję lidera i miał cztery punkty przewagi nad Borussią Dortmund. Z kolei Borussia Moenchengladbach plasowała się na czwartym miejscu.
Byliśmy zatem świadkami meczu hitowego. Bayern jeszcze musi punktować, aby zdobyć tytuł, natomiast Borussia za wszelką cenę chcę utrzymać pozycję w pierwszej czwórce, która daje prawo do gry w Lidze Mistrzów.
Pod nieobecność Lewandowskiego szansę otrzymał młodziutki Joshua Zirkzee. Snajper Bayernu znakomicie spisał się już w 26. minucie, kiedy to bez najmniejszych problemów wykorzystał prezent od defensywy Borussii. Zirkzee wpakował piłkę do pustej bramki.
Borussia tego dnia nie prezentowała się najlepiej, ale w 37. minucie miała sporo szczęścia. To wtedy Benjamin Pavard nieoczekiwanie wpakował piłkę do własnej bramki. Mecz zaczynał się zatem od nowa.
Szalona pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1 i zapowiadała ogromne emocje po przerwie.
Początek drugiej odsłony był dosyć zaskakujący. Borussia była stroną przeważającą i w Monachium grała naprawdę odważnie. Jednak zawsze czegoś brakowało w atakach gości lub na posterunku znajdował się Manuel Neuer.
Końcówka to już natarcie w wykonaniu Bayernu, które przyniosło efekt w 86. minucie. Pavard częściowo odkupił winy i zaliczył asystę. Leon Goretzka wykorzystał podanie kolegi i precyzyjnym strzałem zapewnił bawarskiej ekipie zwycięstwo, a jednocześnie przybliżył ją do mistrzowskiego tytułu.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.