Kolejka
numer 26 sezonu 2019/20 zapisze się nie tylko w historii Bundesligi,
ale całej europejskiej piłki. Pierwszą serię zmagań po
wznowieniu rozgrywek zakończy poniedziałkowy mecz w Bremie.
Foto: Łukasz Skwiot
Starcie
Werderu z Bayerem Leverkusen zapowiada się bardzo interesująco. Nie
tylko z tego powodu, że w poprzednim meczu tych zespołów – w
październiku ubiegłego roku – po emocjonującym boju padł remis
2:2. Przede wszystkim dlatego, że obie drużyny mają o co walczyć
na finiszu sezonu.
Gospodarze
poniedziałkowej potyczki są w trudnym, ale nie w beznadziejnym
położeniu. Werder zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, a do
wyprzedzającej go Fortuny traci pięć punktów. Tyle tylko, że od
zespołu trenera Uwe Roeslera, który w sobotnim meczu z Paderborn
nie zachwycił pod żadnym względem, ekipa z Bremy rozegrała aż o
dwa spotkania mniej. Dwie wygrane pozwolą więc Werderowi wydostać
się na miejsce barażowe. Strata do bezpiecznej pozycji numer 15
jest już dość pokaźna, ale wciąż możliwa do odrobienia.
Zupełnie
inne ambicje ma Bayer. Udział w kolejnej edycji europejskich
pucharów zespół prowadzony przez Petera Bosza ma praktycznie
zapewniony, ale w Leverkusen wszystkim marzy się faza grupowa
Champions League. Jest to cel całkiem realny: dwa dni temu RB Lipsk
tylko zremisował z Freiburgiem, zatem jeśli Bayer upora się z
Werderem, zbliży się do czwartego miejsca na różnicę zaledwie
punktu.
Przed
przerwą spowodowaną pandemią koronawirusa Bayer spisywał się
rewelacyjnie. Licząc wszystkie rozgrywki, w tym Puchar Niemiec oraz
Ligę Europy, był niepokonany w dziesięciu kolejnych spotkaniach,
wygrywając aż dziewięć z nich.
Mecz
Werderu z Bayerem rozpocznie się o godzinie 20:30.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.