Kibice chorzowskiego Ruchu zadowoleni z decyzji działaczy w letnim oknie transferowym, mieli nadzieję na jeszcze jeden transfer. Chętnie przy ulicy Cichej powitaliby swojego ulubieńca Marcina Baszczyńskiego.
Obrońca, który największe sukcesy świecił co prawda z Wisłą Kraków, ale do wielkiej kariery startował właśnie w Ruchu. Do dziś na Cichej wspominają z rozrzewnieniem, jak 12 lat temu zdenerwowany decyzją arbitra Stanisława Żyjewskiego, który podyktował jedenastkę dla Górnika w derbowym meczu, wraz z Mariuszem Śrutwą lekko sponiewierali sędziego, za co zresztą obaj słusznie zostali ukarani.
– Baszczu, wróć – nawoływali kibice na internetowych forach. I ponoć przeprowadzka Baszczyńskiego z rozlatującej się Polonii Warszawa była bardzo prawdopodobna. Była, ale już nie jest. Jak udało nam się ustalić z przenosin byłego reprezentanta Polski do Chorzowa raczej nic nie wyjdzie.
Michał Żewłakow uchylił na antenie „Kanału Sportowego” rąbka tajemnicy, zdradzając, że w przeszłości istniał temat pracy Marka Papszuna w Olympiakosie Pireus.
Piłkarz Pogoni powinien zostać powołany do kadry? Haditaghi nie ma wątpliwości
Piłkarskie przestępstwo – takim określeniem właściciel Pogoni określił możliwy brak powołania Patryka Dziczka na zbliżające się zgrupowanie reprezentacji Polski.