Reprezentacja Argentyny po raz trzeci została mistrzem świata. Biorąc pod uwagę potencjał piłkarski tego południowoamerykańskiego kraju to mało. Przecież w Katarze odbyły się już XXII Mistrzostwa Świata.
Drużyna Albiceleste mogła wygrać już pierwszy mundial, który odbył się w 1930 roku. W meczu finałowym w urugwajskim Montevideo przegrała jednak z zespołem gospodarzy i na kolejny mecz o złoto Argentyna musiała poczekać niemal pół wieku, gdy była gospodarzem turnieju.
Zmiana ojczyzny
W 1930 roku Argentyńczycy spisywali się znakomicie w fazie grupowej, w której pokonali Francję, Meksyk i Chile. Pierwsze miejsce w tabeli oznaczało awans do półfinału, w którym rozgromili 6:1 zespół Stanów Zjednoczonych. W spotkaniu finałowym z Urugwajem też prowadzili do przerwy 2:1, ale gdy zmieniono piłkę z argentyńskiej na urugwajską, zespół gospodarzy zdobył trzy bramki, wygrał 4:2 i zdobył Puchar Rimeta. Argentyńczykom na pocieszenie pozostało, że królem strzelców został ich napastnik Guillermo Stabile. Strzelił w turnieju 8 goli w 4 meczach i nigdy więcej w reprezentacji już nie wystąpił, bo zdecydował się kontynuować karierę w Europie, co wówczas oznaczało w Argentynie banicję.
W przeciwieństwie do kilku swych kolegów z drużyny narodowej, którzy też wyjechali z kraju nie zgodził się na reprezentowanie nowej ojczyzny, co wtedy był częstym zjawiskiem. Cztery lata później na mundialu we Włoszech ogołocona ze swych gwiazd Argentyna odpadła już w 1/8 finału po porażce ze Szwecją, ale naturalizowani we Włoszech argentyńscy piłkarze, wśród nich wicemistrz świata z 1930 Luis Monti, przyczynili się do triumfu ekipy gospodarzy.
Kradzież stulecia
Na mundialach w 1938 i 1950 i 1954 roku Seleccion Argentina była nieobecna, gdyż zrezygnowała z udziału w kwalifikacjach. W drugim przypadku było to szczególnie bolesne, bo miała wtedy znakomitych piłkarzy, przede wszystkim genialnego napastnika Alfredo Di Stefano, który w 1947 roku poprowadził ekipę Albiceleste do triumfu w Copa America, gdy strzelił 6 goli w sześciu spotkaniach i potem nigdy już nie zagrał w zespole narodowym swej ojczyzny Kilka miesięcy później wyjechał do Kolumbii, gdzie powstała świetnie płacąca zawodowa liga piłkarska. Przez cztery lata był zawodnikiem Millonarios Bogota, ba nawet pojawił się w reprezentacji Kolumbii. Następnie przeniósł się do Realu Madryt, z którym brak sukcesów w piłce reprezentacyjnej zrekompensował sobie seryjnym zdobywaniem Pucharu Mistrzów. W 1957 i 1959 roku już jako obywatel Hiszpanii Di Stefano został uhonorowany Złotą Piłką „France Football”. Z reprezentacją Hiszpanii poleciał w 1962 roku na mundial do Chile, lecz z powodu kontuzji w nim nie zagrał.
Inny znakomity piłkarz argentyński Omar Sivori wystąpił w tym mundialu natomiast w kadrze Włoch. Był w grupie kolegów, którzy opuścili ojczyznę po wygraniu z kadrą Albiceleste Copa America ’57. Przeprowadził się do Włoch, przyjął tamtejsze obywatelstwo i jako piłkarz Juventusu Turyn dostał Złotą Piłkę za rok 1961. Ogołacana nieustannie przez europejskie kluby reprezentacja Argentyny na mistrzostwach świata w 1958 i 1962 roku nie wyszła z grupy. Natomiast w 1966 roku ze świetnie grającym w ataku Luisem Artime przez fazę grupową przeszła bez porażki. Niestety, ćwierćfinał z Anglią zakończył się skandalem. Albiceleste kończyli mecz z drużyną gospodarzy w dziesiątkę, w 35 minucie wyrzucony z boiska (kartek jeszcze nie było) został kapitan Antonio Rattin, który zbulwersowany decyzją sędziego został zmuszony do opuszczenia boiska w asyście policjantów. Działo się to jeszcze przy wyniku 0:0, a potem gospodarze zdobyli bramkę i wygrali 1:0. Ten mecz w Argentynie nazwano kradzieżą stulecia. Natomiast na turniej Mexico ’70 ekipa Albiceleste w ogóle się nie zakwalifikowała.
Z pomocą junty
Na mistrzostwa świata do RFN w 1974 roku Argentyńczycy jechali z wielkimi nadziejami. Pomocnik Miguel Brindisi i napastnik Ruben Ayala byli upatrywani do roli gwiazd turnieju. Tymczasem zaczęli od przegranej z reprezentacją Polski, a pierwszą fazę grupową zakończyli awansem dzięki zwycięstwu biało-czerwonych nad Włochami. W drugiej fazie grupowej zdobyli zaledwie punkt po remisie z NRD. Kolejny mundial odbył się w Argentynie i jednym z warunków selekcjonera Cesara Luisa Menottiego była gra kandydatów do kadry narodowej w krajowych klubach. Tym sposobem odstrzelił kilkudziesięciu zawodników grających poza krajem. Tuż przed turniejem, który zainaugurowano w czerwcu 1978 roku zrobił jednak wyjątek dla Mario Kempesa z Valencii, króla strzelców ligi hiszpańskiej, od dwóch lat pozostającego poza kadrą narodową. W pierwszej fazie grupowej gospodarze wygrali z Węgrami i Francją, lecz przegrali z Włochami i przeszli z drugiej lokaty do drugiej fazy grupowej. W niej pokonali Polaków, zremisowali z Brazylijczykami i znając już rezultat bezpośredniej potyczki tych dwóch zespołów musieli wygrać z Peruwiańczykami odpowiednią różnicą goli. No i rozgromili rywali, a rządząca Argentyną junta wojskowa odwdzięczyła się podobno Peru w pokaźny sposób. W meczu finałowym gospodarze po dogrywce pokonali 3:1 Holendrów, a wspomniany Kempes został zarówno najlepszym zawodnikiem, jak i królem strzelców Mundialu ’78.
Diego Maradona na domowym mundialu jeszcze nie wystąpił, ale cztery lata później w Hiszpanii miał pomóc złotej drużynie w obronie tytułu. Nic z tych rzeczy, Seleccion Argentina nie awansowała nawet do najlepszej czwórki, a Maradona pożegnalny mecz w tym turnieju z Brazylią zakończył brutalnym faulem i czerwoną kartką.
Ręka Boga
Wszystko sobie zrekompensował w 1986 roku na mistrzostwach świata w Meksyku, gdy poprowadził La Albiceleste do drugiego w historii mistrzostwa świata. Zespół Carlosa Bilardo rozkręcał się powoli, w grupie wygrał z Koreą Płd. i Bułgarią, ale zremisował z Włochami. W 1/8 finału wyeliminował nie bez trudu Urugwaj, a w ćwierćfinale w pokonaniu Anglii pomógł gol strzelony przez Maradonę ręką. W półfinale Argentyńczycy nie dali szans Belgii, a w decydującym boju wygrali 3:2 z Niemcami, świetnie w tym spotkaniu spisali się dwaj napastnicy o imieniu Jorge – Burruchaga i Valdano.
Po czterech latach doszło do rewanżu w finale MŚ, lecz tym razem to piłkarze RFN triumfowali 1:0 po kontrowersyjnym rzucie karnym. Argentyńczycy byli już wtedy znienawidzeni we Włoszech za to, że w rzutach karnych w półfinale wygrali z drużyną gospodarzy. Ostatnią jedenastkę na stadionie w Neapolu wykorzystał lider miejscowej drużyny, właśnie Dieguito. Kilkanaście miesięcy później wyklęty i zdyskwalifikowany za zażywanie narkotyków Maradona opuścił Italię. Do kadry narodowej wrócił po niemal trzech latach i pomógł jej wygrać baraż interkontynentalny z Australią. Poleciał na World Cup 1994 do Stanów Zjednoczonych. Strzelił gola w meczu wygranym z Grecją, ale po drugim spotkaniu też wygranym z Nigeria w jego organizmie wykryto środki dopingujące i w atmosferze skandalu zakończył udział w turnieju. Rozbita Argentyna przegrała w grupie z Bułgarią oraz w 1/8 finału z Rumunią.
Czekanie na Messiego
W 1998 Argentyńczycy odpadli w ćwierćfinale po świetnym meczu z Holandią. W 1/8 finału doszło natomiast do kontrowersyjnego jak zwykle starcia z Anglikami. Tym razem mecz po dogrywce zakończył się remisem 2:2, z tym, że rywale od 47 minuty grali w dziesięciu po czerwonej kartce dla Davida Beckhama sprowokowanego przez Diego Simeone. W karnych lepsza okazała się Seleccion Argentina. Anglicy odbili to sobie w 2002 roku w Japonii, gdy wygrali z biało-niebieskimi w spotkaniu grupowym 1:0 po karnym Beckhama. Wcześniej zespół z Ameryki Południowej wygrał 1:0 z Nigerią. W trzecim kolejnym turnieju gola strzelił Gabriel Batistuta, już dwunastego na mundialach, co z tego skoro jego argentyński zespół i tak nie awansował do 1/8 finału, bo zremisował ze Szwedami
W finałach MŚ w 2006 roku do reprezentacji wkroczył Leo Messi, ale na niemieckich stadionach nie grał zbyt wiele, chociaż pierwszego gola na mundialu strzelił. W ćwierćfinale Argentyna przegrała z Niemcami po rzutach karnych. Z tym rywalem odpadła też w ¼ finału w 2010 roku w RPA, lecz tym razem przegrała aż 0:4, a przecież selekcjonerem był Maradona. W 2014 roku znowu Niemcy ich pokonali 1:0, z tym że dopiero w finale i marnym pocieszeniem był tytuł najlepszego piłkarza imprezy dla Leo. W 2018 w Rosji już w 1/8 finału Argentyńczycy zostali wyeliminowani przez Francję, po świetnym meczu przegrywając 3:4. Na turniej przyjechali jednak źle przygotowani. W 2022 roku Lionel Scaloni, który przed czterema laty był asystentem Jorge Sampaolego uniknął błędów poprzednika i Argentyna trzeci raz wywalczyła tytuł mistrza świata tym razem wygrywając z Francją, a Messi okazał się bezapelacyjnie najlepszym graczem turnieju. Sprawiedliwości dziejowej stało się więc zadość, trzeci raz w historii.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.
Król strzelców antybohaterem wielkiego finału [KOMENTARZ PO FINALE PNA]
Futbol napisał kolejną nieprawdopodobną historię. Okazało się, że można zostać królem strzelców mistrzostw i jednocześnie największym ich przegranym. Gdyby w ostatniej akcji meczu Brahim Diaz wykorzystał karnego, Maroko zdobyłoby Puchar Narodów Afryki, na który czekało od pół wieku. Ale nie wykorzystał…