Już wczoraj informowaliśmy, że oprócz nieoczekiwanej porażki Manchesteru uwagę angielskich kibiców skupiło inne wydarzenie: gol zdobyty przez bramkarza Evertonu.
Tim Howard w 63. minucie meczu wybił piłkę z własnego pola karnego. Ta przy pomocy mocnego podmuchu wiatru poszybowała w okolice pola karnego Boltonu, zrobiła kozioł i… psikusa bramkarzowi. Futbolówka znów nabrała nienaturalnej prędkości i przelobowała Adama Bogdana. Kuriozalna sytuacja, o wiele bardziej efektowna, niż pamiętny „babol” Tomasza Kuszczaka.
Z dna tabeli na 8. miejsce. Co zmieniło się w grze Spurs? [WIDEO]
Sześć meczów bez zwycięstwa, a potem trzy wygrane z rzędu. Tottenham się obudził, awansując z dna tabeli na 8. miejsce. Co zmieniło się w grze Spurs? Maciej Sarosiek wskazuje, skąd nastąpił ten zwrot.