Sukcesy nie eksplodują w jednym momencie, ale są budowane przez lata ciężkiej, często niczym nie wynagradzanej pracy. Dlatego triumf Ajaksu Amsterdam nad Realem Madryt nie jest wielkim przełomem, lecz skumulowanym efektem wysiłku, jakim było odbudowywanie tożsamości holenderskiego klubu.
MICHAŁ ZACHODNY
Łączy nas piłka
Gdy Ajax Amsterdam ostatni raz grał w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Polska dopiero wchodziła do Unii Europejskiej, wojska Stanów Zjednoczonych zajęły Bagdad i obaliły rządy Saddama Husajna, a popularna grupa Linkin Park wydała swój album „Meteora”, który szybko stał się bestsellerem. Pep Guardiola odrzucił ofertę Manchesteru United, wolał grać w lidze katarskiej, a Jose Mourinho właśnie prowadził Porto do swojego pierwszego w karierze szkoleniowej tytułu mistrzowskiego. Jak widać, wiele się od tamtego czasu zmieniło. Ale przede wszystkim wiele musiało się zmienić w klubie z Amsterdamu, by ten znów wszedł na ten poziom europejskiego futbolu – i to pomimo tego, że z każdym kolejnym sezonem jego szanse na taki sukces malały.
Malały, ponieważ wtedy pieniądze jeszcze nie odgrywały tak ogromnej roli, jak obecnie w światowym futbolu. W końcu w kwietniu 2003 roku Roman Abramowicz dopiero dojrzewał do decyzji o kupnie londyńskiej Chelsea, czym odmienił europejski rynek piłkarski. A Ajax mógł liczyć, że będący w jego składzie Zlatan Ibrahimović przyniesie im wystarczające zyski, by wzmocnić się na tyle odpowiednio, że wrócą szybko na ten poziom. Tymczasem w kolejnych 15 latach udało im się to tylko raz, a drugi – dopiero w obecnym sezonie. To nie tak, że wymyślone kiedyś i napędzające klub perpetuum mobile przestało działać, bo tylko z krótkimi przerwami fabryka nie produkowała młodzieży, ale po prostu przestała być stałą częścią europejskiego krajobrazu.
Oczywiście – jak to w kłótliwie kreatywnej Holandii – Ajax musiał pokłócić się o swoją tożsamość, stać się przedmiotem sporów wyznawców Johana Cruyffa i przełknąć najdłuższą od lat 50. ubiegłego wieku serię bez mistrzostwa. Wciąż nie jest przecież tak, że oto rozmawiamy o prawdziwym i jedynym hegemonie ligi holenderskiej. W obecnym sezonie Ajax jest kilka punktów za PSV Eindhoven, ani razu nie był liderem, a trzeciemu Feyenoordowi niedawno uległ 2:6 na jego terenie. Zresztą na 34. mistrzostwo w swojej kolekcji czekają od lat pięciu.
A jednak to, co stało się udziałem amsterdamczyków na Santiago Bernabeu i wcześniej, w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, trzeba traktować jako wydarzenie wielkie w historii holenderskiego klubu. Nie dlatego, że zespół Erika ten Haga przełamał rywali po porażce na własnym terenie – powodem jest styl oraz bezczelność tej destrukcji.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (11/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Fenomenalny gol w Ligue 1! Jak on to zmieścił? [WIDEO]
Rennes przegrało 2:4 z Lyonem, ale to zawodnik pokonanej drużyny zdobył najładniejszego gola tego meczu. W 6. minucie Mousa Tamary popisał się kosmicznym uderzeniem z powietrza.
Były piłkarz Legii doceniony w Blackburn! Kibice wybrali go najlepszym graczem sezonu
Ryoya Morishita ewidentnie odnalazł swoje miejsce na ziemi. Po transferze do Anglii Japończyk spisywał się na tyle dobrze, że kibice Rovers wybrali go graczem sezonu.
Tytuł wraca do Porto! Polskie trio wygrało ligę portugalską
Dzięki wygranej 1:0 po bramce Jana Bednarka z 41. minuty, FC Porto oficjalnie zostało mistrzem Portugalii. Dla Smoków to powrót na tron po czterech latach.
Bednarek z golem dla Porto! Mistrzostwo coraz bliżej [WIDEO]
Reprezentant Polski zdobył bramkę w 40. minucie po asyście Gabriego Veigi. Po stałym fragmencie i bramce obrońcy Porto jest o krok od mistrzostwa Portugalii.