A więc Szwecja. Reprezentacja Polski w finale baraży zagra ze Skandynawami o awans na mundial.
Już od początku można się było spodziewać, że o losach spotkania zadecyduje jedno trafienie, jako że przebieg boiskowych wydarzeń miał nad wyraz wyrównany charakter. Szwedzi i Czesi, świadomi wysokiej stawki meczu, nie chcieli przesadnie ryzykować, a co za tym idzie, gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska.
Nic zatem dziwnego, że po obu stronach brakowało dogodnych okazji podbramkowych. Początkowo bliżej objęcia prowadzenia byli nasi południowi sąsiedzi. W 12. minucie Jan Kuchta skierował piłkę do siatki, ale jego trafienie nie zostało uznane przez VAR ze względu na wcześniejszy faul w ataku.
W kolejnych minutach nie nastąpił przełom. Ostatecznie podstawowy czas gry okazał się niewystarczający do wyłonienia zwycięzcy. Sędzia zarządził dogrywkę i to właśnie w niej padło trafienie przesądzające o być albo nie być.
W 110. minucie Robin Quaison zachował się niczym lis pola karnego i wykorzystał zespołową akcję, tym sam dając Szwecji upragniony awans do finału baraży, w którym Skandynawowie zmierzą się z reprezentacją Polski.
Czy Biało-Czerwoni pod wodzą Czesława Michniewicza zrewanżują się za klęskę na EURO 2020 i awansują na mundial? Przekonamy się we wtorek 29 marca. Pierwszy gwizdek wybrzmi punktualnie o 20:45. Mecz zostanie rozegrany w Chorzowie.