Przejdź do treści
90 minut ze Zbigniewem Wyciszkiewiczem #RetroPN

Polska Ekstraklasa

90 minut ze Zbigniewem Wyciszkiewiczem #RetroPN

– Grajewski wymyślił, że jeżeli zgodzę się przejść do ŁKS, to on – w ramach transakcji wiązanej – mniej zapłaci za transfer Maćka Terleckiego. Czy warto było podważać pomysł prezesa? Wystąpiłem jeszcze w meczu o Superpuchar Polski i z Widzewem się pożegnałem… – mówił w wywiadzie przeprowadzonym w 1998 roku pomocnik ŁKS, Zbigniew Wyciszkiewicz.
Rundę jesienną sezonu 1997/98 Zbigniew Wyciszkiewicz spędził w lidze belgijskiej, by po kilku miesiącach wrócić do Łódzkiego Klubu Sportowego (FOT. WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI/400mm.pl)

Rozmawiał Dariusz ŁUSZCZYNA

Zdobywając trzykrotnie z rzędu tytuł mistrza Polski w barwach dwóch klubów zapisał się pan w historii ekstraklasy. Jednak latem zeszłego roku podobno przeszedł pan z Widzewa do ŁKS wbrew własnej woli?

Obawiałem się tej przeprowadzki, gdyż zdawałem sobie sprawę, że stałem się kartą przetargową między dwoma klubami, których działacze i kibice – mówiąc oględnie – nie darzą się sympatią. Na początku rzeczywiście szło mi dość ciężko. Miałem problemy z aklimatyzacją w nowym zespole. Ale to już historia. Cieszę się, że – w przeciwieństwie do Radka Michalskiego, czy Maćka Szczęsnego – mnie udało się rok po roku trzykrotnie zdobyć mistrzostwo kraju.

 

Jak doszło do pana transferu do ŁKS?

To dość skomplikowana historia. Przed dwoma laty Widzew sprowadził kilku bardzo dobrych zawodników, którzy mieli pomóc drużynie w awansie do Ligi Mistrzów. Wśród nowych twarzy był także Radek Michalski. Wszyscy wiedzieli, że nie po to został kupiony, by siedział na ławce rezerwowych. Radek jest defensywnym pomocnikiem, a ja w Widzewie również grałem na tej pozycji. 

Czy trener Smuda dla was obu nie widział miejsca w drużynie?

Do trenera Smudy nie mam pretensji. W sezonie 1996-97 wystąpiłem w 28 meczach, w tym tylko w pięciu od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Rozumiem, że taka była konieczność. Zresztą przed rokiem Smuda chciał, żebym w Widzewie pozostał. Przed wyjazdowym meczem Widzewa z Neftczi Baku odbył ze mną rozmowę. Usłyszałem, że nadal jestem drużynie potrzebny. Także przed rewanżem z Neftczi Smuda tę opinię podtrzymał. Kilka dni później wyjechaliśmy na zgrupowanie do Dobieszkowa. Tam doszło do mojego spotkania z prezesem Grajewskim, który stwierdził, że trener nie widzi mnie w zespole, więc lepiej byłoby, gdybym odszedł. Grajewski wymyślił, że jeżeli zgodzę się przejść do ŁKS, to on – w ramach transakcji wiązanej – mniej zapłaci za transfer Maćka Terleckiego. Czy warto było podważać pomysł prezesa? Wystąpiłem jeszcze w meczu o Superpuchar Polski i z Widzewem się pożegnałem…

Jesienią w barwach ŁKS zagrał pan sześć meczów, po czym spakował walizki i wyjechał do belgijskiego Royal Antwerp. Czy decyzję podjął pan spontanicznie?

Nigdy wcześniej nie grałem na Zachodzie, więc z ciekawości chciałem tego chleba spróbować. Oczywiście za wiedzą i zgodą pana Antoniego Ptaka. Sprawę transferu do Royal Antwerp pilotował mój menedżer – Krzysztof Zając. Zanim z Belgami podpisałem umowę, dwukrotnie pojechałem do Antwerpii. Wystąpiłem nawet w meczu o Puchar Ligi ze Standardem Liege. Szefowie Royalu Antwerp uznali, że mogę z powodzeniem ubiegać się o miejsce w podstawowym składzie. Początkowo byłem zadowolony. Ale już po kilku tygodniach przejrzałem na oczy…


Wiem, że do Royalu Antwerp został pan jedynie wypożyczony. Czyżby i tym razem ktoś inny pokierował pana karierą?

Belgowie stwierdzili, że nie stać ich na transfer definitywny, lecz jedynie na wypożyczenie. Nie wiem jaką sumę za moje przejście do Royalu pokwitował pan Ptak. Nie sądzę, by była to kwota oszałamiająca. Natomiast o sobie mogę powiedzieć, że trafiłem z deszczu pod rynnę. 

Czy chce pan powiedzieć, że pieniądze, jakie otrzymał w Royal Antwerp ledwo wystarczały na przeżycie?

Zarabiałem niemal tyle, ile w ŁKS. Za pięciomiesięczny kontrakt otrzymałem jakieś drobne. Ale problem polegał na tym, że trafiłem do słabego zespołu. Niemal każdy mecz przegrywaliśmy. Wszyscy w klubie patrzyli na siebie koso. Tak zwany klimat wokół drużyny przypominał atmosferę stypy. Nie miałem satysfakcji ani z gry, ani z zarobków. Nawet od strony towarzyskiej – myślę o kontaktach pozapiłkarskich – było kiepsko.

Dlaczego Royal Antwerp większość meczów przegrywał, by wiosną – już bez pana udziału – spaść do drugiej ligi?

Szefowie tego klubu prowadzili dziwną politykę transferową. Szeroka kadra zespołu liczyła dwudziestu dziewięciu zawodników. W tej grupie było aż dziewiętnastu obcokrajowców, w tym wielu Jugosłowian, trzech Brazylijczyków, Nigeryjczyk… Alek Kłak i ja tworzyliśmy minikolonię polską. Wcale nie najgorszą! Alek złapał jednak kontuzję. Jego nieobecność była sporym osłabieniem zespołu. Natomiast ja w ciągu pięciomiesięcznego tam pobytu wystąpiłem we wszystkich meczach od początku do końca. Jednak moi partnerzy zmieniali się tak często, że wciąż miałem wrażenie jakbym grał w innej drużynie. 

Czy to oznacza, że z niecierpliwością oczekiwał pan na dzień powrotu do ŁKS, nie biorąc pod uwagę transferu do innego klubu ligi belgijskiej?

W Royalu Antwerp spotkało mnie spore rozczarowanie, więc w Belgii nie chciałem już szukać szczęścia. Tym bardziej, że kontrakt z ŁKS obowiązuje mnie do czerwca 2000 roku. Solidność belgijskich pracodawców wspominam do dzisiaj, bo od lutego nie mogę doczekać się na wypłatę dwóch ostatnich pensji…

Ale po powrocie do ŁKS przynajmniej zaczął pan grać znacznie lepiej niż na początku zeszłorocznej rundy jesiennej…

W Belgii odnalazłem dawną formę, bo w ostatnim swoim sezonie w Widzewie po prostu wypadłem z meczowego rytmu. Dla mnie runda wiosenna rozpoczęła się już 14 stycznia. Przed powrotem do ŁKS zdążyłem rozegrać siedem meczów w lidze i dwa w Pucharze Belgii. 9 czerwca, po ostatnim spotkaniu z Lechem, ledwo powłóczyłem nogami. 

Lecz może pan się szczycić kolejnym tytułem mistrzowskim i fetą kibiców ŁKS w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz w Łodzi. Chyba warto było przed laty rozpoczynać karierę w A-klasowym LZS Gościęcin?

Po decydującym dla nas spotkaniu z KSZO śpieszyłem się na wesele Sławka Guli, z którym kiedyś grałem w Widzewie. Na fetę musiałem więc kilka dni zaczekać. Kiedy godzinę przed meczem z Lechem wziąłem udział w mszy świętej w intencji zdobycia przez nas mistrzostwa Polski, przypomniałem dzień, w którym pierwszy raz pojawiłem się w prawdziwym klubie. Byłem wtedy uczniem podstawówki i w niedzielę też wybrałem się do kościoła. Tam spotkałem kolegę. Przekonał mnie, żebyśmy po mszy poszli na mecz LZS Gościęcin. No i zostałem fanem futbolu. Po latach dopisało mi szczęście, bo wpadłem w oko szperaczowi Widzewa, panu Andrzejowi Włodarkowi. Pojechałem do Łodzi, choć kilka dni wcześniej myślałem, że zostanę zawodnikiem Pogoni Szczecin. Czy piłkarską karierą nie rządzi przypadek?

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 27/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Media: Wisła Płock ma nowego dyrektora sportowego! Szybki powrót

Piotr Burlikowski wraca do Ekstraklasy. Po fiasku jego pracy w Widzewie Łódź teraz zasili Wisłę Płock, z której szybko zwolniono Łukasza Stupkę.

2024.05.25 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2024.05.25 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Właściciel Pogoni dokapitalizuje spółkę! Ważne informacje dla fanów Portowców

Alex Haditaghi wzmocni Pogoń Szczecin środkami rzędu 5-10 milionów złotych. Cała operacja ma zostać przeprowadzona do końca 2026 roku.

2026.08.23 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
N/z Alex Haditaghi
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.08.23 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
Alex Haditaghi
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Korony porównał Ekstraklasę do drugiej ligi francuskiej. „Trafiłem do najtrudniejszej ligi w mojej karierze”

Tamar Svetlin w letnim oknie transferowym zamienił Koronę Kielce na Saint-Etienne. W rozmowie z portalem „RTVSLO.si” siedmiokrotny reprezentant Słowenii wskazał różnice, które dostrzega między Ekstraklasą a drugim szczeblem rozgrywkowym we Francji.

2026.04.18 Zabrze
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
N/z Tamar Svetlin
Foto Sebastian Sienkiewicz / PressFocus

2026.04.18 Zabrze
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
Tamar Svetlin
Credit: Sebastian Sienkiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Obsada sędziowska najbliższej kolejki Ekstraklasy. Wiadomo, kto poprowadzi mecz Legii z Lechem

Polski Związek Piłki Nożnej przedstawił obsadę sędziowską na najbliższą, dwunastą kolejkę meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy.

2026.04.26 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
N/z Pawel Wszolek Michal Gurgul
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.04.26 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź otrzymał karę od Komisji Ligi. To skutek wydarzeń z meczu z Wisłą Kraków

Komisja Ligi wymierzyła Widzewowi Łódź karę za wydarzenia, do których doszło w trakcie jego meczu z Wisłą Kraków.

2026.10.16 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wisla Krakow Nz Jusuf Gazibegovic Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.16 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wisla Krakow Jusuf Gazibegovic Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej