90 minut z Piotrem Ćwielongiem: Kto skrytykował Lenczyka, miał nieprzyjemności
W ekstraklasie gra obecnie niewielu piłkarzy mających na koncie trzy zdobyte tytuły mistrza Polski. 27-letni pomocnik dwukrotnie sięgał po koronę z drużyną krakowskiej Wisły, rok temu świętował z zespołem Śląska Wrocław, ale w bieżącym sezonie były mistrz Polski walczy już tylko o prawo startu w europejskich pucharach.
ROZMAWIAŁ PIOTR WOJCIECHOWSKI
– Marcin Baszczyński i Arkadiusz Głowacki mają po sześć tytułów, do tego kilka zdobytych Pucharów Polski i Superpuchary – mówi Piotr Ćwielong (na zdjęciu). – W przypadku dwóch pierwszych tytułów, za każdym razem występowałem w zespole Białej Gwiazdy przez pół sezonu – w 2007 roku jesienią, a w 2009 roku tylko wiosną. I chociażby z tych powodów zeszłoroczny sukces z ekipą Śląska cenię najwyżej. Sprawiliśmy wówczas sporą niespodziankę, bo nikt nie wierzył w nasz zespół, nikt też nie brał nas na poważnie, a trzeba pamiętać, że dla piłkarzy grających w takich zespołach jak Wisła czy Legia każde miejsce poniżej pierwszego traktowane jest jak porażka.
– A dziś wie już pan, gdzie tkwiła tajemnica sukcesu Śląska?
– Moim zdaniem we Wrocławiu zebrano wówczas grupę ludzi, która za wszelką cenę chciała osiągnąć sukces. Powstała zgrana, niemal kompletna ekipa, w której panowała doskonała atmosfera. Taki Sebastian Dudek, Darek Sztylka czy Krzysiu Wołczek nigdy wcześniej nie osiągnęli nawet wicemistrzowskiego pułapu, tymczasem okazało się, że to oni mogą rozdawać w ekstraklasie karty. Dla nich to była jedna z ostatnich szans na zaakcentowanie swojej obecności w polskiej piłce klubowej. Dawali z siebie wszystko, podobnie jak pozostali partnerzy z zespołu. Wszyscy wierzyliśmy, że możemy pokonać wszystkich.
– Był pan jednym z piłkarzy, którzy nie przepadali za metodami pracy Oresta Lenczyka, kierującego wtedy zespołem Śląska?
– Było, minęło, więc po co do tego wracać? Teraz już tylko się śmieję, bo w życiu jest jak w piosence – za dzień, za noc, za chwilę razem nie będzie nas. Nie byłem pupilem pana Oresta, dlatego ucieszyłem się, gdy we Wrocławiu zdecydowano się zatrudnić czeskiego szkoleniowca. Moja współpraca ze Stanislavem Levym układa się znacznie lepiej niż z jego poprzednikiem.
– W Polsce jest wielu piłkarzy, którym pan Orest do dziś odbija się czkawką…
– Można powiedzieć, że Polska dzieli się na tych, którzy lubią Lenczyka, i na tych, którzy za nim nie przepadają. Problem w tym, że tych, którzy odważyli się skrytykować styl pracy trenera, szybko spotkały przykrości. Najlepiej wychodzili ci, którzy nic nie mówili, przynajmniej oficjalnie.
– Gdyby miał pan nad sobą wielkiego Jose Mourinho, też by go krytykował?
-I w tym momencie dochodzimy do sedna sprawy, bo w futbolu są autorytety, ale są również autoreklamy. Myślę, że bez większych problemów można sprawdzić, czy Piotr Ćwielong miewał zatargi z trenerami. W Chorzowie, Krakowie i teraz we Wrocławiu nigdy nie określano mnie mianem piłkarza krnąbrnego, stwarzającego kłopoty, chociaż zgadzam się, że nie każdy szkoleniowiec na mnie stawiał. W życiu trzeba przeżyć wiele sytuacji, nie zawsze jest się na górze, czasami człowiek musi obudzić się na dole.
Borja Sainz mógł grać w Ekstraklasie? „Wszystko było uzgodnione”
Obecnie zawodnik FC Porto, ale gdyby Kosta Runjaić wyraził zgodę na jego przenosiny do Legii, kto wie, jak wyglądałaby jego kariera. O fiasku tego transferu opowiedział Jacek Zieliński.
Bramkarz Wisły kandydatem do seniorskiej reprezentacji? „Kwestia dni”
Zdaniem Arkadiusza Onyszki Marcel Łubik ma wszystko, aby za chwilę stać się golkiperem pierwszej reprezentacji Polski. Wypożyczony do Wisły bramkarz spisuje się na razie bardzo dobrze.
Marcel Reguła jednak trafi do Borussii? Dyrektor sportowy BVB komentuje
Gwiazda Zagłębia Lubin jest wciąż obserwowana przez kluby z europejskiego TOP 5. W ostatnich dniach mówiło się nawet, że Borussia będzie chciała zimą wrócić po świeżo upieczonego reprezentanta Polski.