Przejdź do treści
90 minut z Mateuszem Klichem

Ligi w Europie Inne ligi

90 minut z Mateuszem Klichem

W Niemczech Mateuszowi Klichowi szło jak po grudzie, a w Holandii spisuje się bardzo dobrze. Od przyjścia do Twente Enschede zagrał we wszystkich 15 meczach Eredivisie, nie schodząc z boiska ani na minutę. Jak to wytłumaczyć?


ROZMAWIAŁ JERZY CHWAŁEK

 

Gdy mam zaufanie i wsparcie trenera, to pokazuję co potrafię – mówi Klich (na zdjęciu). – W niemieckim Kaiserslautern było tak, że po jednym mniej udanym meczu lądowałem na ławce albo na trybunach.

W takim razie skąd takie zaufanie u szkoleniowca Twente, Rene Hake?

Znam tego trenera jeszcze z czasów występów w PEC Zwolle przed trzema laty. Był wówczas jednym z asystentów pierwszego szkoleniowca. Pamiętał mnie z tamtego okresu, a ja jego. Wybrałem zatem Twente w dużym stopniu ze względu właśnie na osobę trenera. Przyszedłem tu, żeby grać jak najwięcej i na razie się udaje. Taki był plan i pomysł na powrót do Holandii.

Zaufanie trenera musi być duże, skoro od razu po przyjściu stał się pan etatowym wykonawcą rzutów karnych.

Przed pierwszym moim meczem trener spytał czy chcę strzelać karne, więc odpowiedziałem, że bardzo chętnie. Myślę, że moją umiejętność egzekwowania jedenastek pamiętał dobrze z Zwolle.

Przed sezonem Twente miało wielkie problemy. Mogło nawet być zdegradowane z Eredivisie za nieprawidłowości finansowe. Jak odbierane jest miejsce w środku tabeli, które zajmujecie w lidze?

Robimy psikusa wielu kibicom, biorąc pod uwagę wcześniejsze kłopoty. Wielu przecież uważało, że będziemy się bronić przed spadkiem, a pierwszą rundę skończyliśmy na siódmym miejscu. Myślę, że stać nas, żeby zakończyć rundę zasadniczą na tym miejscu, co daje szansę na grę w play-offach. Chociaż nawet wywalczenie wysokiej pozycji nie pozwoli nam zagrać w europejskich pucharach, ponieważ mamy zakaz wskutek wspomnianych nieprawidłowości finansowych z przeszłości.

Wasze mecze w Enschede ogląda po 25 tysięcy ludzi, co jak na 165-tysięczne miasto robi duże wrażenie.

Trafne spostrzeżenie. Na naszym stadionie prawie zawsze gramy przy pełnych trybunach, co dla mnie akurat ma znaczenie. Lubię atmosferę wypełnionego stadionu, bo to mobilizuje i pomaga. Poza tym kibice w naprawdę dużej liczbie jeżdżą również na nasze mecze wyjazdowe.

Wróćmy na moment do Niemiec. Spędził pan dwa lata w Wolfsburgu i półtora roku w drugoligowym Kaiserslautern. W 1. Bundeslidze nie zagrał ani razu, a dorobek w 2. Bundeslidze to 21 meczów i 4 gole. Czy w tej sytuacji można powiedzieć, że pobyt w Niemczech to był stracony czas?

Biorąc pod uwagę liczbę rozegranych meczów był faktycznie stracony, bo liczyłem na więcej w obu klubach. Jednak dużo skorzystałem pod względem piłkarskim, szczególnie w Wolfsburgu. Nauczyłem się gry w defensywie, co w niemieckiej piłce ligowej jest bardzo ważne. Nie był to więc tak zupełnie stracony czas, co dostrzegam teraz grając w lidze holenderskiej.

Dlaczego nie udało się, szczególnie w Kaiserslautern, grać więcej i być wiodącą postacią? Klub z 2. Bundesligi nie jest chyba mocniejszy od Twente Enschede, w którym akurat występuje pan regularnie?

Gdy przyszedłem do 1. FC Kaiserslautern większość ludzi w klubie uważała, że awansujemy. Myślę, że dużo transferów było robionych pod kątem przyszłej gry w najwyższej klasie rozgrywkowej i chyba mnie również sprowadzono z taką perspektywą. Tymczasem w drugiej lidze gra się inaczej – jest dużo walki i bardzo dużo biegania. Ostatecznie nie udało się awansować. W Kaiserslautern był też taki problem, że gdy szło mi dobrze, to wszystko było okej. Ale po jednym słabszym meczu od razu siadałem na ławie, a nawet na trybunach. Może i sposób mojej gry to powodował. Jestem zawodnikiem lubiącym grać do przodu, a nie tylko podawać piłkę do tyłu i do boku. Lubię ryzykować, a przy takiej grze zdarza się więcej błędów i niecelnych podań. Tak czy inaczej nie czułem zaufania trenera, żeby stawiał na mnie przez dłuższy czas tak jak dzieje się to obecnie w Enschede. Chciałem odejść z Kaiserslautern już po pierwszym sezonie, ale udało się dopiero po następnym. Myślę, że nie był dla mnie aż tak zły, skoro zagrałem w 16 meczach ligowych.

A myśli pan, że tylko sprawy czysto piłkarskie zadecydowały o niepowodzeniach w Niemczech? Arkadiusz Milik podobnie nie mógł się odnaleźć w dwóch klubach niemieckich – Leverkusen i Augsburgu – a po przyjściu do Ajaksu stał się szybko piłkarzem europejskiego formatu.

Mentalność Niemców i Holendrów jest trochę inna, ale wszystko rozgrywa się raczej na boisku. W Bundeslidze trzeba podporządkować się trenerowi i taktyce jaką on ustali. W Holandii mam więcej swobody na boisku, żeby pokazać to co potrafię. Dla mnie to istotne. Poza tym jest jeszcze jedna różnica. W Niemczech trzeba być od razu gotowym do gry, jeśli przychodzi się do Bundesligi. Nie ma czasu na rozwój piłkarza, nikt też nie czeka, aż się zaaklimatyzujesz. Po przyjeździe z Cracovii do Wolfsburga nie byłem gotowy na grę w Bundeslidze. Stopniowo się aklimatyzowałem, na treningach było raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy nie mogłem zweryfikować swoich umiejętności w ligowym meczu. Nie dostałem na to nawet pięciu minut i miałem trochę żalu z tego powodu.

W Holandii jest inaczej?

W Eredivisie przeciętna wieku piłkarzy jest niższa niż w Bundeslidze. Trenerzy stawiają na rozwój zawodnika, bo mają na to czas. Później wielu piłkarzy trafia z ligi holenderskiej do Niemiec i są gotowi do gry.

Trudno nie zauważyć, że najwięcej występów w reprezentacji zanotował pan będąc piłkarzem Zwolle. Powtórzy się sytuacja, że grając w Holandii trafi pan znowu do kadry?

Mam taką nadzieję, ale wszystko zależy od selekcjonera. Chyba każdy piłkarz, który zagrał w reprezentacji nawet raz, chce do niej wrócić. Koncentruję się na grze w klubie, chcę się pokazać z jak najlepszej strony, bo to jedyna droga, żeby wrócić do kadry. Chyba jestem gdzieś w szerokim kręgu piłkarzy, skoro asystent selekcjonera Bogdan Zając, dzwonił do mnie jeszcze kiedy byłem zawodnikiem Kaiserslautern. Wierzę, że do Enschede też ktoś zadzwoni.

Liga holenderska gra prawie non stop, polska Lotto Ekstraklasa ruszy za trzy tygodnie. To może być pana atutem przy powołaniach na marcowy mecz z Czarnogórą…

Zimowe przygotowania w klubie były bardzo krótkie i już gramy. Zanim ruszy polska liga, to zdążę rozegrać cztery mecze ligowe, więc można powiedzieć, że będę w pełni sezonu. Ale czy selekcjoner będzie się tym kierował przy powołaniach, tego nie wiem.

Jeden z czterech rzutów karnych w sezonie strzelił pan Ajaksowi. Było to w doliczonym czasie gry i dało wam zwycięstwo 1:0. Czy to był najważniejszy moment w tym sezonie dla pana?

Najważniejszy i najbardziej ekscytujący. Jeśli strzela się karnego w takich okolicznościach i drużyna wygrywa z Ajaksem, to jest coś fajnego. Zapamiętam ten moment do końca życia.

Ajax niedługo zagra z Legią w 1/16 finału Ligi Europy. Jakie szanse ma Legia?

Tak szczerze mówiąc, to nie wiem kto jest faworytem tej konfrontacji. Legia pokazała w grupie Ligi Mistrzów, że umie grać z mocnymi drużynami. Ajax też prezentuje dobry i ciekawy futbol, dlatego jestem bardzo ciekawy tej konfrontacji.

Na co, albo na kogo Legia powinna szczególnie uważać?

Chyba najbardziej na duńskiego napastnika Kaspera Dolberga, bo to wielki talent. Boczni pomocnicy to również silna strona zespołu. Zapewne trener mistrzów Polski przeanalizuje grę Ajaksu, ale uważam, że legioniści powinni zagrać bardzo wysokim pressingiem, żeby nie pozwolić klepać i grać piłką Ajaksowi, bo właśnie w takiej grze Holendrzy czują się najlepiej i Legia może mieć wówczas kłopoty.

Wymienił pan nazwisko Dolberga, a w drużynie Twente błyszczy niespełna 20-letni turecki napastnik Enes Unal. Czy to przyszła gwiazda europejskiej piłki?

Kto wie… Jeśli będzie nadal tak pracował i grał, to ma szansę, żeby być w gronie czołowych napastników. Strzelił 10 bramek w 17 meczach i jest gorszy tylko od Nicolaia Joergensena z Feyenoordu, który ma dwa trafienia więcej.

Z Bartoszem Kapustką łączy pana nie tylko fakt, że graliście w Cracovii. On też po wyjeździe z Polski do bardzo mocnej ligi ma kłopoty i nie gra. Dobrze zrobił wyjeżdżając do Anglii?

Uważam, że dobrze. Ja też nie wyjechałem za wcześnie. Jestem pewien, że podobnie jak my, zrobiłoby 90 procent piłkarzy z polskiej ligi. Bartek zderzył się z prawdziwym światem piłkarskim, zobaczył i nauczył się dużo. Moim błędem było to, że z Wolfsburga zbyt późno poszedłem na wypożyczenie. Premier League jest chyba jeszcze cięższa niż Bundesliga. Może wypożyczenie będzie najlepszą opcją dla Kapustki? Sugerowałem szefom Twente opcję wypożyczenia Bartka z Leicester. W tym sezonie jest to niemożliwe, bo zabraniają tego przepisy, jeśli piłkarz grał wcześniej w dwóch klubach, jak w przypadku Bartka, który był zawodnikiem Cracovii i jest Leicester. Wspomniany Enes Unal jest wypożyczony do nas z Manchesteru City, a wcześniej trafiał na tych samych zasadach do Genk i NAC Breda, bo wiadomo, że w angielskim potentacie nie ma teraz szans na pierwszy skład. Ale gra i stale się rozwija, co potwierdza golami strzelanymi dla Twente. Wypożyczenia to ścieżka, którą często stosują czołowe europejskie kluby. W naszym zespole są jeszcze dwaj inni piłkarze wypożyczeni z Manchesteru – pomocnicy Bersant Celina i Yaw Yeboah.

To na koniec – jaki jest pana ulubiony kwiat?

Czuję podstęp w tym pytaniu więc powiem, że tulipan. Zresztą nie tylko te kwiaty podobają mi się w Holandii. Ludzie są bardzo otwarci, więc czujemy się tutaj, razem z moją dziewczyną Magdaleną, bardzo dobrze. Nawet gdybym chciał narzekać na coś w Holandii, to za bardzo nie mam na co.


Wywiad ukazał się także w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 41/2026

Nr 41/2026

Ligi w Europie Inne ligi

Nenad Bjelica ma objąć ten klub. Będzie pracował w Turcji

Po niespełna dwóch latach bez pracy Nenad Bjelica znalazł nowego pracodawcę. Były szkoleniowiec Lecha Poznań karierę będzie kontynuował nad Bosforem.

Head coach of Dinamo Zagreb Nenad Bjelica reacts during the UEFA Champions League 2024/25 League Phase MD5 match between GNK Dinamo Zagreb and Borussia Dortmund at Maksimir stadium on November 27, 2024 in Zagreb, Croatia. Photo: Luka Stanzl/PIXSELL/Sipa USA
2024.11.27 Zagrzeb
pilka nozna , Liga Mistrzow
GNK Dinamo Zagrzeb - Borussia Dortmund
Foto Luka Stanzl/PIXSELL/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Kapitalny występ Polaków w Interze! Żuberek bohaterem

Jan Żuberek i Iwo Kaczmarski znakomicie zaprezentowali się w barwach Interu U-23.

2024.11.15 Bialystok Pilka nozna Mecz rozgrywek Elite League U20 pomiedzy Polska (bialo-czerwone) - Wlochy. N/z Jan Zuberek Foto Michal Kosc / PressFocus
2024.11.15 Bialystok Football Game Elite League U-20 Poland (white-red) - Italy Credit: Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Były trener Wisły Kraków poprowadzi drużynę na zapleczu LaLiga!

Szkoleniowiec, który poprowadził Białą Gwiazdę do zwycięstwa w Pucharze Polski, znalazł nowego pracodawcę w swojej ojczyźnie.

2024.05.11 Krakow
Pilka nozna, Fortuna I liga, sezon 2023/2024
Wisla Krakow - Lechia Gdansk
N/z Albert Rude
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2024.05.11 Krakow
Football, Polish first league - second level, 2023/24 season
Wisla Krakow - Lechia Gdansk
Albert Rude
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Clarence Seedorf wraca na ławkę trenerską! Przed nim wielkie wyzwanie

Clarence Seedorf wraca do pracy trenerskiej po siedmiu latach przerwy.

Ni Napoli 09/09/2026 - Champions League / Napoli-Arsenal / foto Nicola Ianuale/Image nella foto: Clarence Seedorf PUBLICATIONxNOTxINxITA
2026.09.09 Neapol
pilka nozna liga mistrzow
SSC Napoli - Arsenal Londyn
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Farioli komentuje powrót Pietuszewskiego. „Wrócił w jeszcze gorszej dyspozycji fizycznej”

Trener FC Porto po zwycięstwie 2:1 nad Maritimo na konferencji nie był zadowolony z faktu, że Oskar Pietuszewski pojechał na zgrupowanie reprezentacji Polski.

IPA87038559 - Oskar Pietuszewski of Porto during the Friendly football match between FC Porto and Aston Villa FC on 25 July 2026 at Estádio do Dragão in Porto, Portugal (Photo by /Sipa USA)
2026.07.25 Porto
Pilka nozna sparing mecz towarzyski
FC Porto - Aston Villa FC
Foto IPA/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej