90 minut z Arturem Sobiechem. „Najpierw kontrakt, potem ślub”
Był blisko wyjazdu na Euro 2016. Nowy sezon w drugoligowym Hannoverze 96 Artur Sobiech zaczął od strzelenia dwóch goli w pierwszym występie. Potem było znacznie gorzej.
Artur Sobiech chce przedłużyć swój kontrakt z Hannoverem
– Jeśli będzie zdrowie, to liczę, że 2017 rok będzie dla mnie przełomowy – mówi Artur Sobiech (na zdjęciu). – Runda jesienna mimo że zacząłeś ją od dwóch goli, była dla ciebie w zasadzie stracona. Wyjaśnij dlaczego? – Może nie do końca stracona jeśli chodzi o minuty i mecze, bo jednak zagrałem w 12 spotkaniach i pomogłem drużynie w tym, że jesteśmy wiceliderem 2. Bundesligi. Jednak to prawda, że problemy ze zdrowiem znów mnie mocno wyhamowały.
– Wróćmy na chwilę do nich, bo nie wszyscy wiedzą jak było naprawdę. – W drugim meczu sezonu, przeciwko Greuther Fuerth, doznałem urazu – nadciągnąłem więzadło przyśrodkowe w kolanie. Po dwóch tygodniach wróciłem do treningów, a po trzech wybiegłem na boisko w meczu ligowym. Okazało się, że zbyt szybko. Grałem w kilku meczach na środkach przeciwbólowych, zrobił się stan zapalny i pojawił płyn w kolanie. Dopiero wtedy, po meczu z Eintrachtem w Brunszwiku zrobiliśmy przerwę na leczenie i rehabilitację. Po kilkutygodniowej pauzie, która bardzo pomogła, wróciłem do zajęć w pierwszych dniach grudnia. W pełni zdrów mogłem zagrać kilkanaście minut w ostatnim meczu rundy przeciwko Sandhausen. Z kolanem jest wszystko dobrze i będę mógł na sto procent zdrowy przystąpić do treningów, które wznawiamy 4 stycznia.
– W czerwcu kończy ci się kontrakt z Hannoverem, więc chyba runda wiosenna będzie miała dla ciebie bardzo duże znaczenie? – Tak. Rozmowy z Hannoverem o nowym kontrakcie już się zaczęły, bo zarówno klub jak i ja jesteśmy zainteresowani nową umową. Na razie odłożyliśmy rozmowy i wrócimy do nich za jakiś czas. Myślę, że zdążę w międzyczasie dobrze się pokazać na boisku w styczniu i lutym, więc i moja sytuacja będzie korzystniejsza przed zawarciem nowego kontraktu. Nie jest jednak przesądzone, że zostanę w tym klubie.
– Nie myślałeś o tym, żeby zmienić otoczenie? W przypadku Łukasza Teodorczyka okazało się to wręcz zbawienne. – On był w innej sytuacji, bo został wypożyczony do Anderlechtu Bruksela, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Ja na spokojnie mogę dokonać wyboru co do mojej przyszłości, a opcji jest kilka. Muszę przy tym uwzględnić to, że zmieni się moje życie prywatne, bo w czerwcu planuję ślub z moją narzeczoną.
– Jako pierwsi możemy ci pogratulować. Ale wracając do spraw sportowych, to czy nie jest tak, że jesteś wyjątkowo mocno związany z Hanowerem i chcesz tu zostać również dlatego, bo twoja narzeczona, Bogna Dybul, gra w tutejszej drużynie piłkarek ręcznych, HSG Hannover-Badenstedt? – Nie. To mnie nie trzyma tutaj, ponieważ Bogna podpisuje nową umowę zawsze na rok, z opcją odejścia w połowie sezonu. Taka klauzula jest wpisywana w jej kontrakt na wypadek, że gdybym ja zmienił klub, to ona również nie będzie miała problemów z odejściem. Nie ukrywam, że oboje czujemy się w Hanowerze bardzo dobrze po pięciu latach pobytu. Zostałem wybrany do rady drużyny, jestem wicekapitanem, co świadczy, że zbudowałem sobie pewną pozycję. Cieszy mnie zaufanie, jakim zostałem obdarzony przez kolegów i trenera.
– Wróćmy do spraw klubowych. Hannover 96 jest wiceliderem 2 Bundesligi, jak oceniasz szanse na awans? – Cieszymy się, że w końcówce rundy po zwycięstwie nad VfB w Stuttgarcie, udało nam się dogonić ich w tabeli. Zwycięstwo z bezpośrednim rywalem do awansu dodaje pewności siebie. Myślę, że cztery zespoły – Eintracht Brunszwik, Hannover 96, Stuttgart i Union Berlin, plus ta drużyna z kolejnej strefy tabeli, która zdobędzie najwięcej punktów w pierwszych kilku meczach wiosny, będą się biły o awans. Używam słowa biły, bo rywalizacja jest twarda i stoi na wysokim poziomie, o czym chyba świadczy też frekwencja na trybunach. Nasze mecze w Hanowerze oglądało średnio prawie 35 tysięcy kibiców, a Stuttgartu aż 48 tysięcy.
– Teodorczyk, były kolega z Polonii Warszawa, uciekł ci mocno w hierarchii napastników w reprezentacji Polski. – Zgadza się. Dlatego trzeba będzie ciężko pracować i strzelać gole w lidze, żeby go dogonić. Najważniejsze, żebym był zdrowy, bo kontuzje wybijają mnie z rytmu. Po każdej z nich muszę się odbudowywać fizycznie, żeby wrócić do pełni formy. Co do reprezentacyjnej przyszłości, jestem optymistą. Jeśli telefonuje do mnie dosyć regularnie asystent selekcjonera Bogdan Zając, to znaczy, że kadra pamięta o mnie.
– Jak współpracuje ci się z Martinem Harnikiem, bo to znany piłkarz, 63-krotny reprezentant Austrii? – Razem graliśmy chyba tylko w trzech meczach, bo najpierw on miał problemy ze zdrowiem, później ja. Nasza współpraca wyglądała dobrze. Widać po nim doświadczenie z Bundesligi i meczów reprezentacji. Wniósł jakość do naszego zespołu, skoro strzelił w pierwszej rundzie 8 goli. – Przestrzegam tego, co mi zaleciła. Ania wysyła mi drogą mailową szczegółowo rozpisaną dietę, którą zmienia w zależności od obciążeń treningowych na danym etapie sezonu. Jeśli trzeba, to kontaktujemy się telefonicznie. Ostatnia kontuzja nie wynikała ze złego odżywiania. Trochę niefortunnie to wyszło, głównie dlatego, że zbyt szybko wróciłem na boisko.
– O jakim prezencie ślubnym marzysz? – O takim, żebym przed ślubem podpisał nowy kontrakt i był pewny swojej przyszłości piłkarskiej. Dobrze, gdybym szedł do ślubu jako piłkarz pierwszej a nie drugiej Bundesligi, ale narzeczona nie stawia mi żadnego ultimatum w tej kwestii.
Zbigniew Boniek optymistą przed finałem ze Szwecją. „Jesteśmy lepszą drużyną”
We wtorek reprezentację Polski czeka wielki, ostateczny bój o udział w mistrzostwach świata. Zbigniew Boniek podkreśla, że Polacy są lepszą drużyną od Szwecji.
Lewy znów przejdzie do historii? Potrzebny jeden gol
Robert Lewandowski może we wtorek samodzielnie awansować na 5. miejsce wśród najlepszych strzelców reprezentacji w historii. Potrzebuje do tego tylko gola w spotkaniu ze Szwecją.
EURO U-19 nie dla Polaków. Zdecydowała porażka z Anglikami
Reprezentacja Polski do lat 19 nie zagra na młodzieżowym EURO. Biało-czerwoni nie zdołali sprawić sensacji, odwracając trudne położenie w grupie eliminacyjnej.