Przejdź do treści
90 minut z Alanem Czerwińskim

Polska Ekstraklasa

90 minut z Alanem Czerwińskim

Pierwszą połowę roku opisuje krótko: niedosyt. Fiasko styczniowego transferu do Lecha jednak go nie złamało. W dobrym stylu dokończył rozgrywki w Zagłębiu Lubin i do Poznania przeniósł się po najlepszym sezonie w karierze.

KONRAD WITKOWSKI


Jak to jest grać w jednym klubie, mając już w kieszeni umowę z drugim?

To dość komfortowa sytuacja, ale jednocześnie pewna pułapka – mówi Czerwiński. – Kiedy głowa jest w innym miejscu, bardzo łatwo o błędy. Gdybym choć na chwilę stracił motywację, zaraz mogłyby przytrafić się słabsze mecze. Koncentrowałem się więc na tym, aby trzymać poziom.

Przed podpisaniem kontraktu przy Bułgarskiej miał pan propozycje z innych klubów?
Głównie z Ekstraklasy, ale były również oferty zagraniczne. Od początku byłem jednak nastawiony na Lecha. To dla mnie naturalny ruch, krok w przód, po którym można pójść jeszcze dalej. Grając w Poznaniu, chcę zbliżyć się do reprezentacji Polski. Jestem świadomy konkurencji na mojej pozycji w kadrze narodowej, ale czy mam coś do stracenia? Znam swoją wartość i nie widzę powodów, dla których miałbym nie myśleć o drużynie narodowej.

Z pańskim transferem było sporo zamieszania. Spędził pan kilka dni na walizkach, czekając na rozwój sytuacji?
Po podpisaniu kontraktu nie ukrywałem chęci przeniesienia się do Poznania od razu. Powiedziałem to prezesowi Zagłębia, postawiłem sprawę jasno, poprosiłem o zgodę na odejście. Bardzo mi na tym zależało, w moim wieku pół roku ma znaczenie. Wierzyłem, że uda się do tego doprowadzić, ale też zdawałem sobie sprawę, że mogę spotkać się z odmową. Prezes Artur Jankowski nie wyraził zgody, do czego miał pełne prawo, jako że kontrakt w Lubinie obowiązywał mnie do końca sezonu. Mógłbym odejść tylko wówczas, gdyby ktoś wpłacił całą kwotę odstępnego, co było nierealne. Musiałem się do tego dostosować, szybko zmienić sposób myślenia. To nie był moment na obrażanie się. Postanowiłem jak najwięcej wycisnąć z tych kilku miesięcy, odpowiednio przygotować się na przejście do Lecha.

Czas spędzony w Lubinie generalnie uważa pan za udany?
Bardzo się cieszę, że mogłem grać w Zagłębiu. Przede wszystkim miałem w Lubinie warunki do sportowego rozwoju. Poznałem wielu świetnych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt. Klub pokazał klasę, kiedy zerwałem więzadła: zostałem otoczony opieką, czułem wsparcie i zaufanie. Dostałem wolną rękę w wyborze lekarza, który miał przeprowadzać operację, a także miejsca rehabilitacji. Jestem za to wdzięczny.

Czerwcowy mecz w barwach Zagłębia przeciwko przyszłemu klubowi był dla pana szczególny?
W jakimś stopniu było to wyjątkowe spotkanie, lecz starałem się do niego podejść tak, jak do każdego innego. Nie chciałem, żeby wzbudzało dodatkowe emocje. Potraktowałem tamten mecz także jako okazję do pokazania się z dobrej strony trenerowi Dariuszowi Żurawiowi.

W ostatnich miesiącach z większą uwagą śledził pan mecze Lecha?
Kiedy tylko mogłem, oglądałem Kolejorza. Starałem się analizować grę drużyny, utrwalać w głowie pewne rozwiązania. Praktyka to jednak coś zupełnie innego. Po przyjściu do klubu potrzeba trochę czasu, żeby przyswoić nawyki kolegów: w którym momencie dany zawodnik biegnie do przodu, jak się porusza po boisku. Jestem w trakcie nauki.

Jak przebiega adaptacja?
Wszystko dzieje się szybko. Dołączyłem do zespołu i od razu zaczęła się rywalizacja o miejsce w składzie. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, ale przyszedłem do Lecha, żeby jak najlepiej grać w piłkę, nie muszę być duszą towarzystwa.

Jak czuje się pan w szatni, w której należy do najstarszych zawodników?
To dla mnie nowa sytuacja. Mam nadzieję, że koledzy chociaż w małym stopniu wezmą przykład z mojego podejścia do piłki. W Lubinie wielu młodych pytało mnie o różne kwestie, bardzo dobrą relację nawiązałem na przykład z Bartkiem Białkiem.

Lech ma w tej chwili najsilniej obsadzoną prawą stronę defensywy w Ekstraklasie?
Zdecydowanie tak.

Robert Gumny to najmocniejszy konkurent do miejsca w jedenastce, na jakiego kiedykolwiek pan trafił?
To bardzo dobry piłkarz, ma już wyrobioną markę. Każdy z nas chce grać, walka o skład zapowiada się ciekawie. Konkurujemy jednak tylko podczas treningów. Poza boiskiem nie ma rywalizacji. Nie znałem Roberta wcześniej, ale okazał się świetnym człowiekiem.

Pozycję skrzydłowego można w pana przypadku uznawać za alternatywę?
Kiedy wróciłem po kontuzji, Zagłębie dobrze funkcjonowało z Bartoszem Kopaczem w roli prawego obrońcy, więc trener Ben van Dael nie chciał tego zmieniać. Musiałem szukać dla siebie nowego miejsca: znalazłem na boku pomocy i uważam, że spisywałem się całkiem nieźle. Niemniej moją nominalną pozycją jest prawa obrona, tam czuję się najlepiej i tam mogę dać drużynie najwięcej korzyści.

Ma pan opinię piłkarza wyjątkowo pracowitego. Co robi pan poza treningami w klubie?
Nic nadzwyczajnego. Stało się dla mnie rytuałem, że poza zajęciami w klubie trenuję dodatkowo. Poświęcam sporo uwagi przygotowaniu fizycznemu, od kilku lat pracuję z trenerami w tym zakresie. Znam swój organizm i wiem, że czasami potrzebuję poćwiczyć trochę więcej, żeby czuć się dobrze podczas meczu. Ponadto współpracuję z psychologiem, zacząłem jeszcze w czasach gry w GKS Katowice. Miałem przerwę, ale potem wróciłem do zajęć z Kamilem Wódką. Od tamtej pory pracujemy właściwie codziennie, pomaga mi w przygotowaniu do treningów i meczów.

Należy pan do wąskiego grona piłkarzy, którzy nie mają profili w social mediach. Skąd takie podejście do internetowych aktywności?
Media społecznościowe mi nie przeszkadzają: jeżeli ktoś lubi i ma na to czas, to czemu nie. Ja na takie rzeczy czasu nie mam i nawet nie chciałbym go mieć. Myślę, że wychodzi mi to na dobre. Zajmują mnie treningi, a wolne chwile poświęcam rodzinie. Dom jest dla mnie oazą spokoju, tam mogę wyczyścić głowę, odpocząć, a nie skupiać się na tym, co ludzie piszą w internecie. Nie muszę czytać komentarzy – analizuję swoje występy w klubie, indywidualnie, a także z psychologiem. Doskonale wiem, co zrobiłem dobrze, a w której sytuacji mogłem zachować się lepiej. 


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 35/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 41/2026

Nr 41/2026

Polska Ekstraklasa

SKRÓT MECZU: Wisła Płock 1:0 Radomiak Radom

Zachęcamy do zapoznania się ze skrótem ostatniego spotkania 11. kolejki Ekstraklasy. W Płocku miejscowa Wisła pokonała Radomiaka Radom. Drużyna Johna Carvera przegrała już czwarty mecz z rzędu i okupuje miejsce w strefie spadkowej.

SKRÓT MECZU: Wisła Płock 1:0 Radomiak Radom
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Niewiele przetasowań. Tabela Ekstraklasy po 11. kolejce

Ostatni mecz zmian w ligowej tabeli nie przyniósł. W strefie spadkowej nadal pozostaje Radomiak, Śląsk Wrocław i mimo wygranej, Raków Częstochowa.

2026.10.19 Plock Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/2027 Wisla Plock - Radomiak Radom N/z Jurica Prsir gol bramka radosc Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2026.10.19 Plock
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2026/2027 
Wisla Plock - Radomiak Radom 
Jurica Prsir gol bramka radosc 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Radomiak przegrał w Płocku. John Carver wciąż bez wygranej

Jeśli ktoś od pierwszych dni Anglika w Radomiu oczekiwał ofensywnej piłki, to właśnie doznaje olbrzymiego rozczarowania. Radomiak przegrał z Wisłą w Płocki 0:1, oddając pierwszy strzał celny dopiero w 78. minucie.

2026.10.19 Plock Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/2027 Wisla Plock - Radomiak Radom N/z Ronaldo Lumungo Dion Gallapeni Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2026.10.19 Plock
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2026/2027 
Wisla Plock - Radomiak Radom 
Ronaldo Lumungo Dion Gallapeni 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Świetny start gospodarzy! Wisła na prowadzeniu [WIDEO]

Wisła Płock od 15. minuty prowadzi z Radomiakiem Radom 1:0. Otwierającym golem popisał się Jurica Prsir.

Świetny start gospodarzy! Wisła na prowadzeniu [WIDEO]
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia wydała obiecany komunikat ws. sędziów! „Oczekujemy jawnych rozstrzygnięć”

Tak jak zapowiadał prezes Pasów Murat Colak, klub opublikował komunikat ws. kontrowersji sędziowskiej w 86. minucie starcia Cracovia z Legią. Zdaniem władz klubu, ich drużynie należał się rzut karny.

2026.07.19 Krakow
Pilka nozna , sezon 2026/27 , sparing , mecz sparingowy , mecz towarzyski w ramach obchodow jubileuszu Cracovii
Cracovia Krakow - Sevilla FC
N/z Ciemne chmury, burza nad stadionem Cracovii
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.07.19 Krakow
Football , friendly game , anniversary of Cracovia , 2026/2027 season
Cracovia Krakow - Sevilla FC
Ciemne chmury, burza nad stadionem Cracovii
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej