200 tysięcy euro miesięcznie dla nowego selekcjonera? Właśnie tyle zdaniem „Super Expressu” może zarobić Andrij Szewczenko, który wciąż znajduje się w orbicie zainteresowania Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Szewczenko, Nawałka, a może ktoś inny? (fot. Łukasz Skwiot)
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że kwestia nowego selekcjonera reprezentacji Polski jest już definitywnie rozstrzygnięta. Po słowie z Cezarym Kuleszą był Adam Nawałka, ale jak się okazało, pomiędzy stronami pojawiły się rozbieżności i do porozumienia wciąż oficjalnie nie doszło.
W tym właśnie czasie do gry niespodziewanie wkroczył wspomniany Szewczenko, który dopiero co pożegnał się z włoską Genuą. Od początku informowano, że jego zatrudnienie będzie niemożliwe z powodu wysokich oczekiwań finansowych Ukraińca, ale niewykluczone, że pójdzie on na pewne ustępstwa.
Szewczenko chciałby zarabiać 3 miliony euro, a takich pieniędzy jeszcze nigdy nie dostał żaden z polskich selekcjonerów. Wydawało się więc, że temat upadł zanim jeszcze na poważnie się zaczął.
„Super Express” donosi jednak, że PZPN byłby skłonny zaoferować Ukraińcowi kontrakt z pensją rzędu 2,5 miliona euro.
Wspomniany prezes Kulesza jak na razie nie spieszy się z ogłoszeniem swojej decyzji i wciąż nie wiemy, kiedy to nastąpi. Nowy selekcjoner nie będzie miał jednak zbyt dużo czas, ponieważ już w marcu reprezentację Polski czekają baraże o prawo gry na mistrzostwach świata.
24 marca biało-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Rosją, a jeśli wygrają, to pięć dni później zagrają na Stadionie Śląskim w Chorzowie z kimś z pary Szwecja – Czechy.