15 kwietnia to data szczególna dla wszystkich sympatyków Liverpoolu.
Właśnie w tym dniu obchodzone są uroczystości mające upamiętnić ofiary
tragedii na Hillsborough. W tym roku przypada już 26. rocznica tych wydarzeń.
Dokładnie
26 lat temu piłkarski świat wstrzymał oddech. Podczas półfinałowego
spotkania Pucharu Anglii pomiędzy Nottingham Forest a Liverpoolem
śmierć poniosło 96 kibiców ekipy The Reds. Do tragedii doszło z powodu
złamania wszelkich norm bezpieczeństwa na stadionie. Policja wpuściła na
obiekt zbyt wielu kibiców, co w końcowym rozrachunku doprowadziło do
ogromnej katastrofy.
Na półfinał FA Cup do Sheffield przyjechało
ponad 20 tysięcy sympatyków The Reds. Wiadomo było, że ogromna ich część
nie będzie mogła wejść na stadion, jednak panująca (a właściwie nie panująca) na porządkiem
policja, łamiąc podstawowe reguły bezpieczeństwa zaczęła wpuszczać na
obiekt coraz więcej i więcej ludzi. 96 z nich w straszliwym tłumie poniosło
śmierć. Od tego momentu obowiązujące na stadionach reguły dotyczące
bezpieczeństwa i kibiców zostały niezwykle zaostrzone.
Droga ku prawdzie i sprawiedliwości
To
co stało się na Hillsborough zapoczątkowało długą batalię rodzin ofiar o
sprawiedliwość. Dla tych, którzy nie zagłębiali się wcześniej w temat,
może się to wydać nieco dziwne. O co chodziło bliskim zmarłych? O co
chodziło Liverpoolowi, że przez tyle lat walczył o prawdę i dobre imię
swoich kibiców. Postaramy się nakreślić genezę wydarzeń do jakich doszło
na stadionie Sheffield Wednesday i główne tezy jakie płyną ze
sprawozdania Niezależnej Komisja Hillsborough, która raz na zawsze
wyjaśniła całą sprawę.
Mądry Anglik po szkodzie – można było
powiedzieć po tragedii na Hillsborough, ale dzisiaj już nikt nie ma
wątpliwości, że katastrofie można było zapobiec. Na długo przed rokiem
1989 dochodziło do różnych – mniejszych lub większych – incydentów na
brytyjskich stadionach. Komisja podczas swojego dochodzenia znalazła
dokumenty, które potwierdzały, że wszelkie niedociągnięcia i braki, tak
jeśli chodzi o infrastrukturę, jak i logistykę organizacji spotkań i
wpuszczania kibiców na obiekty były znane na wiele miesięcy przed
pamiętnym 15 kwietnia. Nic z tą wiedzą jednak nie zrobiono i było
kwestią czasu, aż czara w końcu się przeleje i dojdzie do dramatu na
wielką skalę.
No i stało się. Podczas starcia Liverpoolu z
Nottingham Forest w półfinale Pucharu Anglii doszło do ogromnej
tragedii, w której śmierć poniosło 96 kibiców The Reds. Przez wiele lat o
wydarzenia do jakich doszło na Hillsborough obwiniano fanów Liverpoolu,
a prym w tym wiodła bulwarówka „The Sun”, o której wspomnę w dalszej
części. Jak jednak wykazały prace prowadzone przez specjalną komisję,
odpowiedzialność ponoszą policjanci i ich nieudolne zachowanie przed, w
trakcie i po wypadku.
Błędy i kłamstwa
Pierwszym i
najbardziej rzucającym się w oczy faktem było to, że do starcia
Liverpoolu z Nottingham na Hillsborough nigdy nie powinno dojść. Stadion
Sheffield nie posiadał bowiem ważnego certyfikatu bezpieczeństwa (od 10
lat!), o czym doskonale wiedziano, ale wiedzę tę zlekceważono. Druga
kwestia to przeznaczenie dla sympatyków The Reds trybuny Leppings Lane
(i to nie całej), która była znacznie mniejsza od tej, którą
udostępniono kibicom Nottingham, mimo tego iż było wiadomo, że to
właśnie z Miasta Beatlesów przyjedzie większa grupa ludzi. Sprawozdanie
ponad wszelką wątpliwość wykazało, że trybuna był szczególnie
niebezpieczna i stanowiła zagrożenie dla jej użytkowników.
Dalej
było już tylko gorzej. Początkowo otworzono dla kibiców Liverpoolu
jedynie dwie bramki wejściowe, jednak wielu fanów przybyło pod stadion
tuż przed pierwszym gwizdkiem, co skłoniło policję do otworzenia
kolejnych i dosłownego wlania się tłumu na stadion. To z kolei
doprowadziło do ogromnego zamieszania w tunelu, a następnie na samej
trybunie. Niezależna Komisja Hillsborough zebrała dowody na to, że
służby nie potrafiły przewidzieć konsekwencji swoich decyzji i zapanować
nad kibicami. Jakby tego było mało, nie zadział także system realizacji
planu służby ratowniczych na wypadek zaistnienia tragedii na taką
skalę. Światło dzienne ujrzały bowiem dokumenty potwierdzające, że
patolog, który przybył na miejsce zdarzenia określił praktycznie jedną,
powtarzającą się we wszystkich przypadkach przyczynę śmierci, chociaż
wielu z poszkodowanych nie zmarło bezpośrednio po zdarzeniu, ale dopiero
po jakimś czasie. Okazało się, że aż 41 osób z 96 można było uratować,
gdyby służby odpowiedzialne za niesienie pomocy i jej koordynowanie
zadziałały lepiej i szybciej. Być może będzie to zbyt duże uproszczenie,
ale 15 kwietnia 1989 roku nic i nikt nie funkcjonował na Hillsborough
zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem.
Wydawać by się mogło,
że po takim wydarzeniu ktoś z policji uderzy się w pierś i powie „moja
wina”, „nie sprostaliśmy zadaniu”. Niestety, do niczego takiego nie
doszło. Co więcej, zaczął się proces szkalowania i obarczania winą za
całe wydarzenie kibiców Liverpoolu.
Bezpośrednio po tragedii
policja lansowała wersję, według której fani The Reds mieli być pod
wpływem alkoholu, a wielu z nich miało nie mieć biletów i próbować wejść
na obiekt przemocą. W roku 2015 wiemy, że była to opowieść mając na
celu zatuszowanie tego co wydarzyło się naprawdę, tych wszystkich
błędów, które nie powinny nigdy mieć miejsca.
„The Sun”
Dzisiaj
jesteśmy mądrzejsi, a właściwie potwierdzono jedynie oficjalnie, to o
czym mówiło się od dawna. Niezależna Komisja Hillsborough nigdy by
jednak nie powstała, gdyby nie naganne zachowanie dziennikarzy brukowca „The Sun”, którzy tuż po katastrofie przedstawili wersję zdarzeń, która
była zgodna z tą lansowaną przez policję. Kibice Liverpoolu bardzo
dobrze pamiętają okładkę dziennika z tytułem „PRAWDA” i stekiem kłamstw
wyprodukowanych przez „The Sun”. Kłamstw, które bardzo szybko zostały
podchwycone przez opinię publiczną, inne media (Daily Star, Sheffield
Star) i w końcu parlament. Tym który wydał zgodę na publikację był Kelvin MacKenzie, ówczesny redaktor naczelny dziennika.
Wiemy,
że 'The Sun” powoływał się w 1989 roku na informacje otrzymane od
Agencji Prasowej w Sheffield, a ta z kolei dostała nieprawdziwe dane od
przedstawiciela South Yorkshire Police (SYP), która zajmowała się
sprawą. Z dnia na dzień kłamstwo zaczęło żyć własnym życiem, ale dzięki
pracom komisji i Lorda Petera Taylora odkryto, że dokumenty na
ten temat, które pochodziły z SYP, a także z South Yorkshire
Metropolitan Ambulance Service były poddawane manipulacjom mającym na
celu jedno – zatuszowanie prawdy i zrzucenie odpowiedzialności na barki
kibiców.
Po ukazaniu się sprawozdania, sprawiedliwości w końcu stało się zadość. Przeprosił premier Wielkiej Brytanii David Cameron,
przeprosiło także 'The Sun”, jednak dziennik ten już na zawsze będzie
symbolem kłamstwa i tytułem znienawidzonym w Liverpoolu. Warto bowiem
przypomnieć, że tuż po tragedii wielu kolporterów z Miasta Beatlesów
odmawiało przyjęcia „”he Sun” do swojej oferty, a rodowici mieszkańcy
miasta do dnia dzisiejszego uważają niekupowanie tej bulwarówki za punkt
honoru. Z niegdysiejszego nakładu „The Sun” na Liverpool, który w
najlepszych dniach dochodził do 220 tysięcy egzemplarzy dziennie,
dzisiaj w Merseyside sprzedaje się ich zaledwie 12 tysięcy. Pismo
straciło więc nie tylko wizerunkowo, ale także dostało po kieszeni.
Chcąc jednak, czy nie chcąc „The Sun” i Rupert Murdoch mieli przez lata zapewnioną darmową reklamę, bo przecież nie od dzisiaj wiadomo, że nieważne jak, ważne, że się o nas mówi.
Ulga dla rodzin
W
całej tej aferze najbardziej cieszy fakt, że po ponad ćwierć wieku walki o
dobre imię swoich bliskich, ich rodziny w końcu mogą odetchnąć z ulgą i
spać spokojnie. Sprawiedliwość i prawda, dopiero po latach, ale została
oddana tym 96 ofiarom tragedii na Hillsborough. Tragedii, która – mamy
taką nadzieję – już nigdy się nie powtórzy.
Matty Cash z powodu dolegliwości związanych z łydką nie wyszedł na drugą połowę środowego spotkania z Chelsea. Pojawiły się nowe informacje ws. stanu zdrowia obrońcy Aston Villi.
Niespodziewane potknięcie Manchesteru City. Arsenal powiększył przewagę
Środowy wieczór przyniósł kolejny nieoczekiwany zwrot akcji w zmaganiach o mistrzostwo Anglii. Podczas gdy Arsenal wygrał, Manchester City tylko zremisował.