Nie było niespodzianki w Bydgoszczy. Faworyzowany Lech Poznań nie miał większych problemów z ograniem Zawiszy, dzięki czemu nie stracił dystansu do Legii Warszawa, która już w sobotę ograła na wyjeździe Lechię.
To nie było porywające spotkanie. W Bydgoszczy nie wydarzyło się w zasadzie nic, czego nie przewidzieli dziennikarze, eksperci i kibice na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Piłkarze Zawiszy rozegrali przecież wyczerpujące 120 minut w finale Pucharu Polski w piątek, mieli tylko dwa dni na ponowne załadowanie akumulatorów. A jak tu ładować akumulatory, skoro udało się pierwszy raz w historii klubu zdobyć to trofeum? Na dodatek przecież niektórzy zawodnicy byli mocno poobijani przez lubinian, Łukasz Nawotczyński oraz Sebastian Ziajka ledwo co zdążyli wrócić do zdrowia.
Nie udała się jednak ta sztuka Łukaszowi Teodorczykowi, najlepszemu snajperowi Lecha. Teo od pewnego czasu zmaga się z kontuzją, więc od pierwszej minuty po murawie biegał na szpicy młody Dawid Kownacki, którego przyjechali podobno obserwować do Bydgoszczy skauci Borussii Dortmund. Zresztą wysłannicy BVB to niejedyni, którzy chcieli zobaczyć piłkarzy Lecha w akcji. Mateusza Możdżenia, tak przynajmniej uważa Mateusz Borek, przyjechali obserwować wysłannicy Herthy Berlin.
Lech, choć osłabiony brakiem Teodorczyka, miał przewagę, nie dawał Zawiszy wielu szans na tworzenie akcji pod bramką Kotorowskiego. Tuż przed końcem pierwszej połowy ładnego gola głową zdobył Kasper Hamalainen. Niedługo po rozpoczęciu drugiej części gry było już 2:0. Teraz – również głową – na listę strzelców wpisał się Tomasz Kędziora, który urwał się Ziajce w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Mecz zakończył się wynikiem 2:1, bo w 84.minucie rzut karny wykorzystał Gevorgyan (głupio w polu karnym faulował Hubert Wołąkiewicz, za co zresztą wyleciał z boiska).
Obydwie drużny kończyły więc spotkanie w dzięsiątkę – wcześniej za brutalny faul z boiska wyleciał Nawotczyński.
Lech dzięki poniedziałkowemu zwycięstwu ma na swoim koncie 33 punkty i traci do Legii pięć oczek. Zawisza ma 21 punktów.
Następny mecz Lech rozegra 10 maja na stadionie przy Bułgarskiej. Przeciwnikiem zespołu Mariusza Rumaka będzie Górnik Zabrze. Zawisza 11 maja zagra w Chorzowie.