Pomocnik Niebieskich wyszedł w podstawowym składzie, ale już w 11. minucie musiał opuścić boisko. – W tym momencie to jest już chyba złamanie kości śródstopia. Po poprzednim spotkaniu z Zawiszą pojechałem do szpitala na prześwietlenie i wtedy okazało się, że kość jest pęknięta – powiedział Kowalski.
– Od początku spotkania grałem na środkach przeciwbólowych. Najpierw miałem zaaplikowany zastrzyk, a później dostałem jeszcze tabletki. W dzisiejszym meczu nie miałem kontaktu z innym zawodnikiem tylko źle nastąpiłem, ponieważ cały ciężar ciała oparłem na tej nodze i stopa nie wytrzymała – dodał.