„A więc sprawiedliwości stało się zadość!” – właśnie tak awans Górnika Zabrze do wielkiego finału Pucharu Zdobywców Pucharów komentował legendarny Jan Ciszewski. Los zabrzańskiej drużyny rozstrzygnął się poprzez… rzut monetą.
Zabrzanie dokonali w 1970 roku rzeczy historycznej (fot. Górnik Zabrze)
22 kwietnia 1970 roku na stałe zapisał się na kartach historii polskiej piłki, która wchodziła wtedy w swój najlepszy okres. Mocne klubu, znakomici zawodnicy, a także – o czy wszyscy mieli się dopiero przekonać – bardzo groźna reprezentacja. Zanim jednak o Polsce usłyszano podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium, a następnie na mundialu w RFN, swoje piętno na futbolu w wydaniu międzynarodowym odcisnął wspomniany Górnik Zabrze.
Zmagania w Pucharze Zdobywców Pucharów podczas kampanii 1969-70 były szczególne dla Górnika, który pewnie kroczył przez kolejne rundy i odprawiał z kwitkiem następnych rywali. W 1/16 finału ofiarą zabrzan padł grecki Olympiakos Pireus, a następnie na rozkładzie najlepszej ówcześnie polskiej drużyny znaleźli się tacy przeciwnicy jak Rangers FC i Lewski Sofia.
W półfinale los zmierzył Górnika z włoską Romą, z którą trzeba było rozegrać aż trzy spotkania. Pierwsze zakończyło się remisem (1:1), natomiast drugie (2:2), a skoro nie obowiązywała wtedy zasada bramek strzelonych na wyjeździe, to zgodnie z przepisami zarządzono dodatkowy mecz. Obie drużyny zmierzyły się na boisku w Strasbourgu i jak się okazało – ponownie zanotowało wynik remisowy (1:1).
Tym razem regulamin przewidywał już tylko jedną możliwość i wcale nie był to konkurs rzutów karnych. O tym, kto zagra w finale po 330 minutach sportowej rywalizacji miał zadecydować rzut monetą. Los obu drużyn spoczął w dłoniach francuskiego arbitra, Rogera Machina. Ten zaprosił do siebie kapitanów obu zespołów, strony zostały wybrane i moneta powędrowała w górę. Po jej upadku na murawę sędzia natychmiast do niej dopadł i nakrył ją ręką, by chwilę później… ręce w geście triumfu mógł wznieść Stanisław Oślizło i jego koledzy.
– Fatalne sędziowanie, już w trzecim kolejnym meczu pucharowym, omal nie pozbawiło nas zasłużonego awansu do finału. O wszystkim musiał zdecydować los, na szczęście opowiedział się po stronie lepszego. Cieszę się, że moi zawodnicy wykazali odpowiednią wytrzymałość nerwową, jak również doskonałą kondycję. Podziwiam chłopców, że w tym dramatycznym nerwowym maratonie do końca walczyli nadzwyczaj ambitnie cały czas nie rezygnując z awansu mimo przeciwności w postaci niedobrego sędziowania – powiedział trener Michał Matys, cytowany przez oficjalną stronę zabrzańskiego klubu.
Górnik Zabrze awansował do finału PZP i stał się jednocześnie pierwszy i ostatnim zespołem z Polski, któremu udała się taka sztuka. W Wiedniu Hubert Kostka i spółka okazali się gorsi od Manchesteru City, ale to już temat na zupełnie inną opowieść.
– Niestety, ale zajęliśmy tylko drugie miejsce. Kiedy sportowiec się na nim znajduje, to jest przegrany. Doszliśmy do finału, ale tam już niczego nie uzyskaliśmy – wyznał Kostka podczas rozmowy z „Piłką Nożną”.
Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”
Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.
Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”
Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.