W sezonie 1982-83 Widzew Łódź doszedł do półfinału Pucharu Europy. Wówczas na drodze mistrzów Polski, która prowadziła do finału stanął Juventus Turyn ze ZbigniewemBońkiem w składzie.
37 lat temu polski klub był w stanie dojść do półfinału najbardziej elitarnych rozgrywek klubowych w Europie. Widzewiacy w sezonie 1982-83 szli jak burza. W pierwszej rundzie wyeliminowali Hibernians Paola (dwa zwycięstwa: 4:1 i 3:1), w drugiej rundzie przeszli Rapid Wiedeń (porażka 1:2 na wyjeździe i zwycięstwo 5:3 w Łodzi), a w ćwierćfinale uporali się z Liverpoolem (zwycięstwo 2:0 przed własną publicznością i porażka 2:3 w delegacji).
Ostatnią przeszkodą na drodze do finału był Juventus, do którego kilka miesięcy wcześniej został sprzedany ZbigniewBoniek za olbrzymie – jak na tamte czasy – pieniądze, czyli ok. 2 miliony dolarów. Zibi trafił do jednej ekipy, w której występowały takie gwiazdy jak MichelPlatini czy PaoloRossi.
Osoba Bońka wzbudzała olbrzymie emocje wśród polskich dziennikarzy. Padały nawet określenia, że Zibi gra nie tylko przeciwko Widzewowi, ale przeciwko całemu kraju! – A co będzie, jeśli w 89. minucie znajdzie się pan sam na sam z bramkarzem? – słyszał mniej więcej takie pytania. – Nic nie będzie – odpowiadał cierpliwie obecny prezes PZPN, choć sam później przyznał, że to spotkanie było dla niego sporym obciążeniem psychicznym.
Włosi wygrali zasłużenie 2:0. Widzew był zdecydowanie słabszy, nie miał zbyt wiele do powiedzenia. W 8. minucie prowadzenie Juventusowi wydawało się, że dał MarcoTardelli, jednak później trafienie zostało zapisane na konto Andrzeja Grębosza. Pół godziny przed końcem spotkania wynik ustalił RobertoBettega, który zabawił się z łódzką defensywą i dobił mistrzów Polski.
Na stadionie Juventusu zasiadło ponad 66 tysięcy kibiców. Z Polski do Turynu przyleciało ok. 150 fanów. Dwa tygodnie później w rewanżu widzewiacy zremisowali ze Starą Damą 2:2.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?