Wojciech Hadaj, spiker Legii Warszawa nie ma ostatnio dobrej passy. Jego naganne zachowanie w trakcie ligowych meczów z Koroną Kielce i Jagiellonią Białystok doprowadziło do tego, że coraz głośnie mówi się o jego odejściu z pełnionego stanowiska.
Co na to sam zainteresowany? – Gdyby kibice Jagiellonii nie ruszyli do bramy po zobaczeniu swoich flag, mógłbym tańczyć, śpiewać i opowiadać głodne kawałki. Niczego by to nie zmieniło i nikt po meczu nie domagałby się zwolnienia mnie z pracy. Osoby, które próbują połączyć moją wypowiedź z bitwą na trybunach, są manipulatorami – powiedział podczas rozmowy z dziennikiem „Polska The Times”.
Hadaj zdradził, że być może poda się do dymisji, ale na pewno nie przez to, że właśnie o taki ruch apeluje się w mediach. – Choćby dziennikarze przelali morze atramentu, nie zwolnią mnie. Jest to w stanie zrobić wyłącznie prezes Leśnodorski. I być może tak będzie. Poza tym sam rozważam rezygnację. Zbyt dużo napięć i stresu towarzyszy mi w pełnieniu tej roli.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.