W ekstremalnie trudnej sytuacji w tabeli Ekstraklasy znajduje się Widzew Łódź, który już w każdym spotkaniu musi walczyć o komplet punktów. Podopieczni Artura Skowronka zmierzyli się dzisiaj ze Śląskiem Wrocław.
Do spotkania we Wrocławiu piłkarze Widzewa przystępowali jako najsłabsza drużyna w Ekstraklasie. Łódzki zespół miał na swoim koncie zaledwie piętnaście punktów i do bezpiecznej lokaty tracił już pięć „oczek”.
Spotkanie we Wrocławiu znacznie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy mogli wyjść na prowadzenie już w 8. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki doszedł Flavio Paixao i oddał dobre uderzenie głową, ale kapitalną interwencją popisał się bramkarz Widzewa. Pierwsza część gry zakończyła się bezbramkowym remisem, ale goście również mieli swoje okazje. Kapitalną sytuację zmarnował Eduards Visnakovs, który uderzył obok bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena.
W drugiej połowie stroną przeważającą był Śląsk, ale wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem. Jednak w 86. minucie arbiter odgwizdał rzut karny dla gospodarzy za zagranie ręką jednego z graczy Widzewa. Do piłki podszedł Marco Paixao, który nie miał problemu z wykorzystaniem „jedenastki”.
Dosyć kontrowersyjna sytuacja z końcówki meczu zadecydowała o zwycięstwie Śląska. Widzew jest w katastrofalnej sytuacji w tabeli Ekstraklasy.