Piłkarze Widzewa Łódź w pełni korzystają z reformy ligi i przepisu o podziale punktów. Podopieczni Artura Skowronka w bardzo ważnym meczu pokonali na własnym boisku Cracovię (2:0) i wciąż liczą się w walce o uniknięcie spadku.
Lepiej w spotkanie weszli goście z Krakowa, jednak cały plan nakreślony przez trenera Wojciecha Stawowego legł w gruzach po tym jak w 14. minucie z boiska wyrzucony został Krzysztof Pilarz. Bramkarz Cracovii staranował szarżującego na bramkę Mateusza Cetnarskiego i sędzia Krzysztof Jakubik musiał pokazać mu czerwoną kartkę.
Matko Perdijić, który wszedł do bramki Pasów zdołał utrzymać czyste konto przez nieco ponad kwadrans. Pudłujący na potęgę Eduards Visnakovs w końcu się wstrzelił i po dokładnym podaniu Marcina Kaczmarka z lewego skrzydła dobił piłkę do pustej bramki.
Łotysz nie grzeszył jednak skutecznością i tylko dzięki jego strzeleckiej indolencji gospodarze nie mogli podwyższyć prowadzenia. Visnakovs tych okazji miał tyle, że już przed przerwą powinno być po meczu, a łodzianie mogliby spokojnie myśleć o kolejnych wyzwaniach.
Cracovia w końcówce musiała się odkryć i rzucić do boju wszystkie siły. Widzew to wykorzystał i po jednym z ataków podwyższył na 2:0. Dobrą akcję braci Visnakovsów celnym strzałem głową wykończył Povilas Leimonas. Rezultat już do końca nie uległ zmianie i trzy punkty zostały w Łodzi.