Zbigniew Waśkiewicz, nowy prezes Górnika Zabrze, to niewątpliwie człowiek znający sport. Jest absolwentem katowickiej AWF, uczelnianym profesorem tejże akademii, wreszcie byłym jej rektorem. Przez ostatnie osiem lat zarządzał również polskim biathlonem. Porzucił szefowanie temu narciarskiemu związkowi, ponieważ – jak przyznał w jednym z wywiadów – drugie kolejne igrzyska olimpijskie bez medalu w kierowanej przez niego dyscyplinie, te niedawno zakończone w Soczi, to o jedne za dużo. Czy nawet jednak przy tak wielkiej ambicji, przejmując stery w klubie z Roosevelta, niewątpliwie mającym piękną historyczną kartę, ale i ogromne współczesne problemy, nie porwał się z motyką na słońce?
ROZMAWIAŁ ADAM GODLEWSKI Wywiad został przeprowadzony 13.03.2014 r.
Po co panu problemy związane z prowadzeniem Górnika? Człowiek w moim wieku i z moimi pokładami energii potrzebuje nowych silnych wyzwań – mówi „PN” ze śmiechem 44-letni profesor Waśkiewicz (na zdjęciu). – Pewnie, zdaję sobie sprawę, że sytuacja Górnika nie jest łatwa, nie tylko organizacyjnie i finansowo, ale także sportowo, ale gdyby wszystko było świetnie poukładane, to cóż to byłoby… za wyzwanie? Dobrze wcześniej prowadzonym klubem może zarządzać każdy. Na Górnika – trzeba mieć specjalny pomysł, i to w kilku aspektach.
(…)
Dlaczego zdecydował się pan na Roberta Warzychę? O, to długa historia. Wyszedłem od tego, że chcę długo popracować w Górniku i coś trwałego w Zabrzu zbudować. Dlatego nie potrzebowałem trenera, który na dzień dobry zażyczy sobie pięciu nowych zawodników i od tego uzależni realizację sportowych celów. Poszukiwałem szkoleniowca, który lubi i umie pracować z młodzieżą, i będzie w stanie wdrożyć w życie system, dzięki któremu nasi najlepsi juniorzy będą trafiać do pierwszego zespołu. Regularnie. Uznałem, że mimo braku licencji PZPN takim trenerem jest właśnie Warzycha.
Znaliście się panowie wcześniej? Nie. Nie zamierzam ukrywać, że moje doświadczenie w zarządzaniu klubem piłkarskim nie jest nadzwyczajne, dlatego przeprowadziłem szeroko zakrojone konsultacje. I nie oglądałem się tylko na suche wyniki osiągnięte przez naszego nowego szkoleniowca w Columbus Crew, pochyliłem się również nad okolicznościami, w których pracował. To prawda, że w roli asystenta miał zdecydowanie lepsze wyniki, ale później wyprzedano z klubu najlepszych piłkarzy. W ostatnim sezonie Warzycha grał w zasadzie głównie juniorami. Dlatego nie przyjmuję krytyki jego samodzielnych dokonań polegającej wyłącznie na operowaniu statystykami.
(…)
Cały wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Sędzia nie mógł postąpić inaczej! Tak gracz Radomiaka wyleciał z boiska [WIDEO]
Pogoń Szczecin pokonała Radomiak Radom 4:3 po szalonym meczu. Zieloni skończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce Camary po nierozważnym wejściu. Zobacz nagranie z tego zajścia.