Zespół Górnika Zabrze w sparingowym meczu pokonał 2:1 drużynę Karpat Lwów U-21. Nowy dyrektor sportowy Górnika Robert Warzycha nie tylko ze względu na wygraną bardzo pozytywnie ocenił konfrontację swoich piłkarzy z młodzieżowcami Karpat.
– Lwowiacy postawili sobie dzisiaj za cel sprowadzenie nas do parteru – mówi dyrektor i jednocześnie szkoleniowiec zabrzan. – Grali momentami bardzo brutalnie. Największym pozytywem dzisiejszego meczu to, że brak urazów. Ich ambitna gra sprawiła, że musieliśmy grać zdecydowanie szybciej, być lepiej zorganizowanymi na boisku. Taki mecz był nam jednak potrzebny. Po to właśnie wróciliśmy szybciej do Zabrza. Szkoda głupio straconej bramki, ale cieszy, że nasz zespół rozkręcał się z minuty na minutę. Zaczęliśmy z wysokiego C, później było kilka minut przewagi Karpat z ich czterema rzutami rożnymi pod rząd i strzeloną bramką, ale później kontrolowaliśmy już przebieg spotkania. Mieliśmy sytuacje, żeby podwyższyć wynik, na przykład przy poprzeczce Rafała Kosznika.
Warzycha nie ukrywa, że gra ofensywna Górnika wymaga jeszcze kilku poprawek. Dyrektor-trener odniósł się również do nowego ustawienia zespołu.
– Zespół powoli się dociera. Staramy się zestawić skład tak, żeby zawodnicy jak najlepiej rozumieli się na boisku. Widać było, że zespół jest trochę podmęczony, bo na obozie pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. Teraz będziemy pracować głównie nas szybkością, startem do piłki, będziemy starać się poprawić zrozumienie zawodników na boisku, czytanie gry.
Presja na zawodnikach Widzewa jest tak potężna, że nie tylko nie mieli prawa ograć będącego daleko od swej najlepszej dyspozycji GKS-u, ale będą mieli problem ograć kogokolwiek. Co gorsza, nakłada ją na nich również trener, który w pierwszej kolejności powinien spróbować ją zdjąć.
Fatalna pomyłka Rodado! Tak piłkarz Wisły zmarnował karnego
Angel Rodado przestrzelił rzut karny. Jedenastka była podyktowana po faulu na Jakubie Krzyżanowskim. W przypadku zdobycia gola Wisła mogła jeszcze walczyć o zdobycz punktową w Poznaniu.