Z grupy kandydatów do przejęcia schedy można już skreślić Jana Urbana, któremu prezes Bogusław Leśnodorski, mimo rozwiązania kontraktu płaci systematycznie trenerską pensję, podobno dwukrotnie większą od tej, jaką były szkoleniowiec Legii otrzymywałby w Zabrzu.
Na Roosevelta nie pojawi się w roli pierwszego Tomasz Hajto, a Jerzy Brzęczek wyznał w prywatnej rozmowie z przyjacielem (straszna gaduła ten przyjaciel), że Górnika poprowadzi, ale… jeszcze nie tym razem. Waldemar Fornalik byłby idealnym rozwiązaniem, ale Górnika najzwyczajniej w świecie nie stać na byłego selekcjonera reprezentacji Polski, dlatego hasłem przewodnim, przynajmniej do jutra, pozostaje nazwisko – Warzycha.
Do rozwiązania pozostaje zagadka – Krzysztof, czy Robert? Pierwszy, jak wiadomo od kolebki związany był z Niebieskimi, więc pozostaje jednak Robert. Chyba, że prezydent Zabrza trzyma w zanadrzu królika, którego w środę wyciągnie z kapelusza.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.