Podczas ostatniego meczu Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin doszło do spięcia na linii Łukasz Madej – Robert Warzycha. Szkoleniowiec ściągnął pomocnika z boiska w 65 minucie spotkania, mimo że ten był jednym z lepszych piłkarzy na murawie.
Madej schodząc z boiska był wprost nabuzowany emocjami, trenera ominął szerokim łukiem i nie podał mu ręki. Zanim usiadł na ławce, rzucił jeszcze bidonem. Warzycha został zapytany o tę sytuację podczas konferencji prasowej przed Wielkimi Derbami Śląska.
– Prawem trenera jest zmieniać piłkarza w tej minucie, którą uzna za słuszną. Nie będę teraz wyjaśniał tej sytuacji. Takie rzeczy robi się w szatni, a nie poza nią – powiedział Warzycha.
W spotkaniu z Ruchem Madej nie zagra na pewno i nie stanie się tak przez decyzję trenera – pomocnik dostał w meczu z Pogonią czwartą żółtą kartkę w sezonie.